IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Przewodnicząca Rady Uczniowskiej
avatar

#1PisanieTemat: Wejście    Nie Maj 14, 2017 11:44 am



Jednym z bardziej zatłoczonych miejsc jest wejście na sam dach szkoły. To tutaj wielu uczniów spędza śniadania. Widać stąd całą okolicę. Cały dach otoczone jest siatką. Można także usiąść spokojnie na ławce, aby się odprężyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gensou.forumpolish.com
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#2PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 3:03 am

Dach szkoły. Zazwyczaj to miejsce było tak zatłoczone, że nie dało się oddychać. Znajdziemy tu niezły przekrój - hipsterzy robiący aesthetic fotki na portale społecznościowe, buntownicy przychodzący popalać w sekrecie, artyści zainspirowani intrygującą scenerią; wszystko, czego dusza zapragnie. Jednak dlaczego to miejsce wydawało się opustoszałe? Czemu ci wszyscy pasjonaci wysokości oraz błękitnego nieba nagle zniknęli? Ah, no tak, początek roku. Rada zagania wszystkich do roboty, Sportowcy czają się na przewodniczących, neutralni uczniowie trzymają w cieniu, by nie oberwać w tym konflikcie, a niektóre świeżaczki nawet nie wiedzą, jak dojść na dach. Idealnie. Haru postanowił wykorzystać, być może jedyną okazję, aby faktycznie odetchnąć w tym miejscu. I czy jest jakiś lepszy sposób na spędzanie dnia od spania na dachu szkoły? Ok, oryginalnie nie planował tam spać. Przyszedł sobie, by snuć życiowe refleksje oraz zgłębiać tajemnice wszechświata w ciszy. Z dala o tego rumoru oraz zamieszania panującego w najlepsze na niższych segmentach budynku.
Był już w przedostatniej klasie, a konflikt między szkolnymi frakcjami wciąż istniał. Ba, niebawem być może do gry wejdzie Klub Fortuny, który wydaje się czaić na okazję. Najwidoczniej nie przyjdzie mu zaznać tutaj pokoju. Niby neutralni uczniowie wiedli swój przeciętny żywot, ale kiedy sytuacja osiągnie moment krytyczny, to i oni będą w to wszystko wplątani. Takie ponure rozmyślania zmęczyły blondynka zaledwie po sześciu minutach wewnętrznych refleksji. Czas uciąć sobie drzemkę. Co? Przynajmniej nikomu nie szkodzi, jeszcze. Bynajmniej nie celowo.
Może ktoś dostać małego wylewu, gdy ujrzy zwłoki na ławce. Miał to do siebie, że podczas snu wydawał się martwy. Zero ruchu, bardzo cichy oddech, leżenie na wznak; trochę trup. Bez obaw, dźgniesz go jakieś osiem razy - nożem czy kijkiem, zaskocz mnie - i ożyje. Nie potrzeba kieszonkowego Wskrzeszacza 5000. Lęgnął na siedzisku, jak najbardziej oddalonym od wejścia, a twarz zasłonił jakimś mało ważnym zeszytem. Jeszcze brakowało, aby czające się za chmurkami słońce postanowiło mu zafundować schodzącą skórę jako budzik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#3PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 10:06 am

Kiedy jest się osobą niewidzialną, zazwyczaj z niczym nie ma się problemu, bo ludzie nie pamiętają o tobie nigdy, kiedy tylko jest coś do zrobienia... No chyba, że już każdy się wykręcił, a ty przypadkiem przeszedłeś obok zamieszania. Wtedy niemalże siłą zostajesz wciągnięty do tej całej intrygi na rozpoczęcie roku szkolnego, w którym nie chciałeś brać udziału.
Cóż, gwoździem do trumny byłby fakt, gdyby rozkazali Leviemu coś recytować przed publicznością. Nie, na to by się nie zdobył już w ogóle. Ale operować efektami na scenie mógł... Przynajmniej był za kulisami wtedy.
Wszedł jednak bardzo niechętnie na dach. Wszyscy uczniowie biegali po szkole, przygotowywali coś, więc nie spodziewał się tutaj nikogo.
Drżącymi dłońmi wyszukał w swojej torbie paczkę papierosów, zapalniczkę i już po chwili je odpalił. Zaciągnął się dość mocno, odetchnąwszy. Pierwsze dni w szkole, a ci już go zmuszają do takich rzeczy...
Ruszył spokojnie do barierki. Chciał się schować. I miał nadzieję, że na tym dachu zawsze było tak cicho, spokojnie...
Niby był pierwszoklasistą, ale dach był w stanie znaleźć. W każdej szkole.
Obrócił się od widoku rozciągającego się na horyzoncie i zauważył... trupa?
Przełknął nerwowo ślinę. Jeśli go tutaj znajdą, będzie to oczywiste, że będzie na liście podejrzanych! Czy tutaj były kamery? Biorąc pod uwagę sytuację w szkole, powinny być...
Czyli i tak już został skazany na karalność?! Nie, nie, nie! On go przecież nie zabił!
Może powinien do niego podejść, sprawdzić puls? Niby tak... Ale to głupi pomysł! Przecież jeśli znajdą na tym trupie jakiekolwiek ślady po nim, będzie już jasne, że skończy w pierdlu!
Z drugiej strony... czy nieudzielenie pomocy także nie jest karalne?
Miedzy młotem a kowadłem! Jednak powoli podszedł do ławki, na odpowiednią odległość. Wyciągnął ze swojej torby jakąś linijkę, chusteczkę, dokładnie przetarł linijkę, po czym dźgnął nią w szczękę to ciało na ławce. W końcu... sprawdził czy żyje, prawda? Udziela pomocy, więc nie będzie karany! A także nie zabił go, nie ma na to żadnych dowodów, prawda?
— Halo...? — zapytał niepewnie, po chwili zrzucając linijką zeszyt z twarzy nieznanej mu osoby, aby sprawdzić czy może oddycha.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#4PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 3:40 pm

Cóż za problematyczny żywot wiódł ten nasz Haru. Potrafił zasnąć zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy, na stojąco czy też w półprzysiadzie, a przy tym ludzie wciąż brali go za zwłoki. Ja absolutnie tutaj nikogo nie atakuje bądź nie żądam przeprosin, takie wrażenie jest w pełni zrozumiałe. No spójrzcie na niego. Brakuje tylko by skrzyżował ręce na piersi niczym Drakula bądź mumie Egipskie. Na halloween owinie się bandażami, położy gdzieś na podłodze, bo czas na drzemkę i ktoś go weźmie za kukłę, którą podpali dla żartu. Czy powinien zacząć lunatykować? Nie, będzie wtedy jeszcze gorzej. Skończyłby jak ten koleś w Ameryce, co udawał zombie i ktoś go zastrzelił. W sumie ciekawa alternatywa, taki sen wieczny. Komuś dosłownie uzależnionemu od drzemania w ciągu dnia bardzo odpowiadałby ten koncept.
We śnie biegł sobie przez olbrzymie pole z jakąś fioletową kozą. Nazwał ją Rysiu. Nic więcej w sumie nie robili, jedynie pędzili w nieznanym kierunku po niekończącej się drodze. Chyba nic ciekawego mózg mu nie podsunie - o ile fioletową kozę o imieniu Rysiu uznajemy za standard. Jednak cóż to? Kozioł przystanął. Dlaczego? Czy coś nie tak przyjacielu? Kiedy blondynek zbliżył się do towarzysza podróży, ten stuknął go kopytem w szczękę. Cóż zdrada! Tyle kilometrów przebiegniętych w świecie dzikiego umysłu, a tu jedyny kompan okazuje się Brutusem! Wstydź się Rysiu. Po dłuższej chwili koza coś wymamrotała. Trochę brzmiało jak 'halo' albo 'hello' albo 'Hitler'. Ciężko czytać z ruchów warg wyimaginowanej postaci. Głos jednak brzmiał bardzo, hm, realistycznie? Po dłuższej chwili trwania w swojej nieustającej głupocie Haru zdał sobie sprawę, że może ktoś w realu właśnie znalazł jego zwłoki. Tym samym czas dobiegł końca, akurat w momencie, gdy jego genialna ochrona przed słońcem w postaci zeszytu wylądowała na ziemi.
Chłopak otworzył leniwie oczy, zaraz po tym ziewając oraz przeciągając się. Zmierzył wzrokiem przybysza. Eh? A to kto?
- Żyje. - podniósł ręce w geście poddania widząc linijkę w dłoni nieznajomego - To tym dźgnąłeś mnie w twarz? Nie ładnie, oj, bardzo nie ładnie. Miałeś ramię, nogi, brzuch, a twoim celem okazała się moja żuchwa. Gdybym naprawdę był trupem i leżał tu dłuższy czas, twoja linijka mogłaby utknąć w moim już rozkładającym się ciele, a wtedy bardzo ciężko byłoby wytłumaczyć to organom ścigania, co? Nawet jeśli byś ją wyjął, rana by została, a ty otrzymałbyś tytuł podejrzanego. Fajnie, nie? - po swoim wywodzie uznał, że może brzmiało to zbyt dziwacznie, więc postanowił trochę spuścić z tonu. Leniwie podniósł się do siadu i zebrał zeszyt z ziemi. Ładnie wyprostował kartkę, która zagięła się przy upadku oraz uderzył, oj lekko, chłopaka notesem z brzuch.
- Tylko oddaje. - bo mam pięć lat i to wydaje się być słuszne - Przyszedłeś zapalić, zrobić sobie selfie czy uciec od ludzi? A może wszystko naraz Panie....?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#5PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 4:00 pm

Przy prawie niesypiającym Levim, taki tryb życia wydawał się niczym obietnica raju. Chociaż... Chyba nie przepadał aż tak mocno za spaniem. Po prostu wolał robić sobie krótkie drzemki, bo po nich lub przed nimi, zazwyczaj wpadał na wspaniałe pomysły odnośnie życia, problemów...
No i wolał spędzać czas produktywnie. Kto by się przejmował snem, dopóki nie miewa się problemów z koncentracją?
Choć Levi z pewnością je miewał.
Aż podskoczył na zwlekające się z ławki zwłoki. Niekoniecznie wiedział czy od umarłych właśnie takiej reakcji oczekiwał. No, w gruncie rzeczy to lepiej się czuł, kiedy trupy zachowywały się jak zwykłe, nieruchome zwłoki. Wiecie, leżą sobie, nikomu nie zawadzając... tak najlepiej już pięć stóp pod ziemią. Bo jak leżą gdzieś na niej to zawadzają! I to w bardzo nieelegancki sposób. Kto by chciał natknąć się na takiego trupa? No na pewno nie Levi... I to był jedyny powód, dla którego chyba jednak mu ulżyło, że jak na trupa to starszy kolega był bardzo żywy.
Nie obstawiasz zgubienia się nowego po szkole? — zapytał, nawet nie próbując się zasłonić przed zeszytem... W rzeczywistości to zasłonił się dopiero po tym ataku. Ach, zapłon szachisty. Nie ma co.
Rozejrzał się spokojnie po dachu. W sumie to... one chyba wyglądają tak jak w każdej innej szkole. Czasami tylko widok może być lepszy.
Nieco parsknął na myśl o selfie. Tak, może trochę już później... Ale na jego telefonie nie dało się odpalić internetu, co dopiero cykać samojebki. Chociaż ciekawa wizja. Czy każdy nowy uczeń przychodzi cyknąć sobie fotkę tutaj? Cóż, musi zapamiętać, aby się więcej tutaj nie pałętać. Znajdzie inne miejsce do palenia.
Levi Hassenbacher — powiedział dość cicho. Nie przepadał za rozmawianiem z innymi, a już na pewno nie ze starszymi. Ostatnio jak rozmawiał z kimś z wyższej klasy to został wciągnięty do organizacji jakiejś uroczystości, więc chyba powinien ich unikać.
Nawet nie pytał o imię. Nie zapamięta go, chłopak znów wtopi się gdzieś w tłum...
Ciężko byłoby wyjaśnić, dlaczego byłem jedyną żywą osobą na dachu, więc tak czy siak byłbym podejrzanym, a wolałem nie zostawiać odcisków palców na tobie. Mogłem ci jeszcze podpalić włosy najwyżej dla pobudki... — wydukał najdłuższe zdanie w swoim życiu od czasu przyjścia do tej konkretnej szkoły.
Wyjął ze swojej torby paczkę papierosów, wyciągając już kolejnego z niej dzisiaj i odpalając. Dość szybko schował ją z powrotem. Jeszcze by się miał dzielić swoimi pieniędzmi, którymi w gruncie rzeczy nie miał? Tak, powodzenia! On był tutaj na stypendium i z niego musiał wszystko opłacać. Takie przyjemności także.
Podszedł do barierki, opierając się o nią i obserwując teren szkoły z dołu... Może zauważy stąd jakieś dobre miejsce do chowania się i palenia?

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#6PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 4:41 pm

Haru miał trochę wrażenie, jakby właśnie spotkał ludzką wersję swojego pierwszego chomika. Mały gryzoń, o imieniu Bożydar, miał być świetnym prezentem dla małego chłopca. Szkoda tylko, że zwierzak uciekał, kiedy tylko ktokolwiek zbliżył się do jego klatki. Wzdrygał się na każdy gwałtowny ruch w pokoju, mocny powiew wiatru go płoszył, nie było mowy o żadnej zabawie. Obecny na dachu pierwszoklasista jakoś tak pasował do opisu, spoczywającego w pokoju, zwierzaka domowego. Takie to kruche, płochliwe, niepewne - przynajmniej takie sprawiał pierwsze wrażenie, a jego mały podskok przestraszonej panienki oraz refleks szachisty raczej nie pomagał w ewentualnej zmianie wizerunku.
- Dużo nowych się gubi, ale zazwyczaj wyłapuje ich Rada uczniowska do pomocy przy rozpoczęciu roku. Gratuluję, że udało ci się przemknąć przez tę zgraję cerberów. - czasem wyglądało to, jak łapanki za czasów wojny. Idziesz sobie do kibla, wychodzisz z wierszem do recytacji w ręku. Na szczęście ze względu na swoją przynależność do Sportowców, przewodniczący rzadko zawracali sobie Haru głowę. Chociaż pamięta, jak w pierwszej klasie dał się w coś wkopać i musiał wieszać jakieś dziwne dekoracje nikomu do życia niepotrzebne. Jedyne, do czego mógłby się przyczynić, to do szybszego stanięcia tego miejsca w płomieniach.
O boże, Levi Hassenbacher. Cóż za długie nazwisko. Blondyn aż westchnął przymykając oczy. Może powinien go nazywać Bożydar? W końcu tacy podobni. Zmusił się do powtórzenia imienia tak z trzy razy w głowie. Może na jakieś pół godziny zapamięta. Miał znakomitą pamięć do twarzy, ale nie koniecznie umiał przypisać do nich odpowiednie imiona. W tym przypadku może być podobnie, więc Levi zostanie niebawem ochrzczony 'Ej ty! Koleś z dachu'. Nie sposób zapamiętać wszystkich w tym budynku. Jeszcze z jego rangą, jak czasem pomyli godność jakiejś natrętnej plotkary to ma przewalone.
Słysząc o podpaleniu jego pięknych włosów, Haru aż oko zadrżało w nerwowym tiku. Oczywiście, był to żart, ale ta wizja naprawdę była nieciekawa.
- Jakbyś podpalił moje włosy, to wsadziłbym ci tę linkę tak głęboko w tyłek, że mógłbyś mierzyć językiem. - na sekundę porzucił swój spokojny, wesolutki ton, bo takie groźby to poważna sprawa! Nie no żart. Zabiłby chłopaka na miejscu lub podpalił swoją ognistą czupryną, bo sam na dno nie pójdzie.
Skrzywił się czując dym tytoniowy. Chociaż był wielkim fanem wszelkich alkoholi oraz najlepszym kumplem z niezbyt życzliwym kolegą kacem, to papierosy były dla niego jednym wielkim nie. To tylko śmierdziało i truło, nic więcej. Alkohol jest przynajmniej czasem smaczny - można se wymieszać z soczkiem, colą itd. Fajki natomiast miały swoje wariacje na temat np. smakowe, ale to zbyt mały wybór, aby zachęcić sportowca do palenia. Do tego jeszcze cena za to gówno jest nie do przyjęcia.
Przez chwilę patrzył na Leviego stojącego przy barierce. Szkoda, że była siatka. Nie mógł go fajnie nastraszyć.
- Jeżeli szukasz innej kryjówki do palenia to się rozczarujesz. Nie jest ich tu zbyt wiele. Będziesz musiał przeboleć wszelkich hipsterów bądź innych ciekawych osobników przebywających na dachu. - tak przynajmniej myślał, ale jeżeli chłopaczyna znajdzie jakiegoś zawziętego palacza ze starszych klas, to może nawet okaże się, że w tym budynku są antyczne ruiny, w których można wyrzucać pety. Cholera wie. Leniwie wstał z ławki oraz zbliżył się do barierki zachowując znaczący dystans od pierwszoklasisty. Dym sprawiał, że nieco łzawiły mu oczy.
- Ah, nie przedstawiłem się, Haru Kasai. - rzucił gdzieś w powietrze, bo miał wątpliwości, czy kolega w ogóle rejestruje jego istnienie - Nie było innych szkół w okolicy, gdzie Hassenbacher to typowe nazwisko? Wydajesz mi się bardziej kimś, komu spodobałaby się edukacja prywatna lub domowa. Pozwolę sobie stwierdzić, że nie jesteś człowiekiem zbyt, eh, przyjacielskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#7PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 06, 2017 6:12 pm

Wzdrygnął się już na samą myśl o tej całej pomocy. Czyli nie był wyjątkiem? Każdego tak porywali? Dość... irytujące. Przecież nie każdy chciał mieć cokolwiek wspólnego tymi uroczystościami!
Tsa... Wyłapują ludzi — odpowiedział cicho, kręcąc lekko głową. Nie był zachwycony, że także został wciągnięty w ten cały spisek. To powinno być dobrowolne, a nie na rozkaz! Przecież co za różnica, kto będzie siedział przy tym sprzęcie na sali? Mogą posadzić kogoś, kto się na tym nie zna!
Jakiekolwiek nazywanie Leviego w inny sposób niż po imieniu kończyło się od zawsze... zignorowaniem. Tak, nie był przyzwyczajony do jakichkolwiek przekształceń swojego imienia. Po prostu nie zadawał się z ludźmi, aby mieć okazję do uzyskania przezwiska, ksywki czy czegoś podobnego.
Wzdrygnął się na groźbę, szukając wzrokiem jakiegokolwiek ratunku. Cóż, nie wiedział kiedy ktoś mówi poważnie, kiedy żartuje... Ale ten osobnik chyba nie był groźny, prawda? Chyba...
Podpalenie nie byłoby jakieś opłacalne... — mruknął, nie wiedząc czy powinien w jakikolwiek sposób to komentować. Bo... po co narażać się na gniew jakiegoś starszego kolegi w nowej szkole? Tak, stanowczo lepiej kłopotów unikać. Wszędzie. Na wszelkie sposoby. A najlepiej to w ogóle unikać ludzi.
Osobiście nie przejmował się za bardzo faktem, że kolega najwyraźniej nieprzepada za paleniem. Nie dmuchał mu dymem prosto w twarz, więc nie widział żadnego problemu w związku z tym. No i jego papierosy były bezpieczne gdzieś w nie tak głębokich odmętach torby.
A słowa Haru wcale go nie pocieszyły. Westchnął jedynie.
System przeciwpożarowy jest tutaj dobry? — powiedział dość cicho, niekoniecznie pozwalając rozróżnić czy było to pytanie, czy może bardziej stwierdzenie. Ale pokręcił lekko głową. — Najwyżej wyjdą za teren...
Kolejne stwierdzenie nieco go zaskoczyło. Spojrzał nawet na blondyna, dopalając papierosa. Pokiwał lekko głową. Tak, nie przepadał za ludźmi. Było ich tutaj za wiele. Ale... nie miał wiele do gadania. Prywatne nauczanie było dość drogie. Dodatkowo, tutaj po prostu dostawał pieniądze i mógł uczęszczać do naprawdę dobrej szkoły.
Chwilę milczał. Dłuższą, bo dopalał papierosa. Po tym dogasił go na kracie i przerzucił przez nią, aby następnie ręcę schować do rękawów marynarki. Tak, mundurek był do niego stanowczo niedopasowany. Ładny i czarny, ale... ciut za duży.
Były. Ale publiczne. Tutaj dostałem stypendium, więc przyszedłem — odpowiedział spokojnie, bo nie było to wcale sekretem, że przyszedł do tej szkoły głównie dlatego, że dawali bardzo opłacalne stypendia... I nic dziwnego. Było ich na to stać. Poczytał trochę o tej placówce nim tutaj przyszedł. — Obecności nikt nie sprawdza, więc nikt nie będzie miał problemu z moim nazwiskiem. No i wątpię, aby ktoś jakoś często chciał mnie zaczepiać na korytarzu, więc nie widzę powodu, dla którego muszę szukać miejsca, gdzie moje nazwisko byłoby typowe — znów zdobył się na dłuższą wypowiedź, ale... mówił bardzo powoli. I cicho. Dodatkowo, bardziej rozglądał się po otoczeniu niż spoglądał na rozmówcę. Było to dla niego ogromnym problemem. Kontakty międzyludzkie... Kto to w ogóle wymyślił?
Zresztą, jak najbardziej rejestrował obecność kolegi. Ale czy go zapamięta? Raczej... z twarzy może. Choć z drugiej strony, od zawsze miał problem z tutejszymi imionami i nazwiskami. Co jest czym? Jak powinien się zwracać? Dlaczego wszystko brzmi mu tak samo?
Tak, lepiej było się po prostu nie zwracać, nie odzywać... Był wtedy po prostu bezpieczniejszy. I niekoniecznie nie był przyjacielską osobą!
O czym on opowiada? To, że nie rozmawiam często z ludźmi, nie oznacza, że nie jestem przyjacielski! Przecież zwierzęta mnie lubią. Buka także...
No właśnie, kot mnie lubi, więc wcale nie jestem nieprzyjacielski... — powiedział, najwyraźniej zamyślony. Wpatrywał się w ziemię, we własne buty, zastanawiając się nad tym. Nigdy w końcu nie miał problemów z kontaktami międzyludzkimi, bo ich... unikał. Nie był nieprzyjacielski. To inni nie byli przyjacielscy.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#8PisanieTemat: Re: Wejście    Pią Lip 07, 2017 7:15 am

Groźny? On? Hahaha, niezły żarcik. Jest równie groźby, co szczeniak, który atakuje kapeć. Tak se biega, czasem pokąsa, poszczeka, ale tak to do rany przyłóż. No, chyba że grozisz wyrządzeniem jakiejkolwiek, możliwie nieodwracalnej, szkody. Wtedy możemy mieć problem. Bo zły Haru to nieznany obrazek. Cóż może się stać, gdy osiemnaście lat duszonej frustracji, gniewu oraz rozgoryczenia wypłynie na wierzch w ułamku sekundy? Szewska pasja jest chyba zbyt słabym określeniem. Bardziej taki mały murder fest. Jednakże raczej nieprędko odkopiemy pokłady niezbadanej złości, leżące na dnie serduszka blondyna. Krótko mówiąc nie, nie jest groźny, póki co.
A niech se pali, byle nie czyjeś włosy. To była taka ogólna reakcja na niezbyt przyjemny zapach. Przecież nie wyrwał mu peta z ust rozpoczynając swój niezwykle inspirujący i porywający monolog o szkodliwym wpływie tytoniu na zdrowie. Wszystko jest dla ludzi, także skrzywiona mina.
- System przeciwpożarowy? - powtórzył, zupełnie jakby kolega zapytał go po łacinie o rodzaje wakuoli. My tu mamy coś takiego? - Powiem szczerze, nie mam bladego pojęcia. Możesz zawsze sprawdzić, pewnie nic ci za to nie zrobią. Nauczyciele przynajmniej. - bo cholera wie, czy Rada jakoś nie pogrozi paluszkiem. Oj ty, oj ty, niedobry! Tyle. Raczej większych konsekwencji z tego nie będzie. Zawsze można powiedzieć, że nasz talent wymknął się spod kontroli i pół kibla stanęło w płomieniach. Co? Zdarza się. Wypadki chodzą po ludziach.
Całokształt Leviego budził w chłopaku ukryty instynkt macierzyński. W sumie, nie taki ukryty. On jest od ciągłego matkowania. Kto sprząta po imprezach, gdy wszyscy już nawaleni na ziemi? Haru. Kto przykrywa kocykiem uczniów zarywających nocki? Haru. Kto da ci swój lunch, bo zaburczało w brzuchu? Znów Haru. Lubił ludzi, a przynajmniej ich dużą część. Dlatego też nieświadomie dba o to, aby każdy wokół czuł się komfortowo. Zapewnienie ciągłego dobrego bytu niestety jest niemożliwe w tym miejscu, gdzie frakcje miewają narwanych członków robiących zbędne zamieszanie. Potem wszyscy chodzą najeżeni i tyle po harmonii oraz pokoju. Eh, blond mamuśka może mieć w tym roku szkolnym sporo roboty. Czuje to w kościach.
Wysłuchał w całości wypowiedzi kolegi i na chwilę zatonął we własnych myślach. Przetwarzał jego słowa powoli, bezmyślnie miętoląc końcówkę krawata. Masz czasem takie wrażenie, że słuchasz, nawet przyswajasz, co ktoś mówi, ale twoja głowa nagle jest pusta? Zupełnie jakby cykanie świerszcza towarzyszyło powoli popychanemu przez wiatr krzakowi uschniętego chwastokłębka na pustyni. Taka jedna wielka nicość. Na szczęście w miarę szybko wrócił do rzeczywistości, posyłając koledze delikatny uśmiech.
- Chyba moje pytanie miało niezbyt przyjemny wydźwięk. Nie sugerowałem, żebyś zmienił od razu szkołę, bo zapuściłeś się tak daleko od domu. Ciekawiło mnie to, dlaczego ktokolwiek pokonywałby taki kawał, tylko by iść do szkoły. Twoje nazwisko brzmi Europejsko, a to praktycznie drugi koniec świata. Zwykła ciekawość, nie planowałem Cię urazić. - Haruś, mógłbyś się obudzić i myśleć dwa razy, wychodzisz na gbura. Prychnął cicho przypominając sobie wzmiankę o kocie - Takie sprawiasz pierwsze wrażenie, cóż poradzę? Wierzę jednak, że stworzysz ładną kocią armię, jeżeli tak kotki cię lubią. - to nie jest nic złego! Haru z tyłu głowy ma plan zostania starym kociarzem. Jeżeli już z góry założysz, że nigdy nikogo nie znajdziesz, to się potem w życiu nie rozczarujesz. Lepiej! Jak zbierzesz piętnaście kotów to osiągniesz jakiś cel! Zawsze trzeba jakoś obracać sprawę na swoją korzyść.
Zerknął kątem oka na Leviego. Czy aż tak się przejął? O matko, nie mówcie, że jest wrażliwy. Cholera, tego debila trzeba jakoś zgrabnie uprzedzać! Boże, na co się umawialiśmy? Widzisz i nie grzmisz?
- Ojej, przepraszam. - możliwe, że to słowo straciło trochę na wartości, bo towarzyszył mu dość głośny oraz melodyjny śmiech - Wyglądasz, jakbyś wziął to mocno do siebie. Nie każdy musi być towarzyski. Po prostu twoja płochliwość, unikanie kontaktu wzrokowego oraz to dźgnięcie w żuchwę, którego nie wybaczę, średnio tworzą duszę towarzystwa. Wyglądasz na niechętnego do konwersacji bądź dzielenia ze mną powietrza. - oparł się plecami o siatkę oraz zapatrzył w niebo - Moje biadolenie to jednak jedna opinia, na pozostałych uczniach w zupełnie innych okolicznościach możesz wywołać całkowicie inne pierwsze wrażenie. - przez chwilę mina mu opadła, zupełnie jakby dostrzegł na niebie jakiś meteor pędzący w jego kierunku. Średnio panował nad swoją twarzą momentami, więc ta dziwnie poważna facjata nie zniknie tak długo, aż ktoś mu nie zwróci uwagi. Po prostu zaczął myśleć o wszystkich konfliktach grup szkolnych i jak mocno całe życie placówki się na tym opierało. Jeżeli Levi jest mocnym introwertykiem może mieć lekkie problemy w przystosowaniem.
- Mam nadzieję, że sobie poradzisz. - mruknął cicho, bardziej do siebie niż rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#9PisanieTemat: Re: Wejście    Pią Lip 07, 2017 2:50 pm

Czyli nie wiesz czy zwykłe palenie w kiblu będzie ryzykowane... — powiedział, wzdychając cicho. Cóż, nie był zachwycony brakiem takich informacji.
Ale na pewno samorząd będzie miał takie informacje w komputerze... Zawsze można spróbować się włamać, choć nie mam pewności, że do zabezpieczania nie wykorzystali jakiegoś ucznia, który jest lepszym specem od firm... Cholera. Może po prostu wkradnięcie się do pokoju? Tak, to mógłby być dobry pomysł, tym bardziej teraz kiedy wszyscy są zajęci uroczystością..., obmyślał plan zdobycia nieco większej ilości informacji niż te, w których posiadaniu był aktualnie. Dopiero niedawno zaczął tutaj uczęszczać, więc musi sobie jakoś radzić, nieprawdaż?
Wzruszył lekko ramionami na jego słowa. Chwilę się zastanowił, a po chwili już pokręcił głową. Musiał się nad tym nieco namyślić.
Mieszkałem w Holandii, ale przeprowadziłem się do Japonii do ojca po śmierci matki — wyjaśnił, jakoś widocznie niewzruszony taką informacją. Cóż, należały się chyba Haru drobne wyjaśnienia, że wcale takiej długiej drogi do szkoły nie przebył, nieprawdaż?
Jednak był nieco zaskoczony jego słowami o kotach. Dlaczego..? Nie rozumiał kompletnie niczego, co jasno można było zauważyć po jego rozbieganych, nieco wystraszonych oczach. Miał wrażenie, że blondyn po prostu czytał mu w myślach... Bo przecież o wszystkim myślał, prawda? Nie mówił niczego na głos! A może jednak powiedział?
Zmarszczył brwi, próbując sobie przypomnieć czy coś mu się nie wyrwało, ale było to bardzo trudne... Nie potrafił. Nie zakodował tego. Może po prostu był zamyślony wtedy i teraz tego nie pamiętał? Nie był pewny...
Ten śmiech jednak wytrącił go z zastanawiania się nad tym co zrobił, a czego nie. Podniósł nawet na chwilę wzrok na rozmówcę, jednak nie na długo. Nie lubił kontaktu wzrokowego. Nienawidził. Czuł się wtedy bardzo nieswojo...
Trochę dziwiły go te słowa. No i... miał do nich mieszane uczucia. Nie chciał sprawiać jakiegokolwiek wrażenia na innych uczniach. Chciał po prostu... być i skończyć szkołę. Ni więcej, ni mniej. Nie potrzebował towarzystwa innych, nie chciał go... W ogóle po co miał sprawiać jakieś wrażenie? Nie czuł ku temu potrzeby!
Słysząc jego kolejne słowa, nie wiedział już kompletnie jak ma zareagować. Jego wzrok był rozbiegany. Z czym miał sobie poradzić? Już kompletnie nie pojmował... Pierw to czytanie w myślach, a teraz takie wyznania, osądy, słowa... Tak, nie był przyzwyczajony najwyraźniej do rozmawiania.
Może zrozumiał coś źle i to był cały sekret? A może... może czegoś nie dosłyszał, co także zmieniło sens wypowiedzi Haru? Było wiele czynników, które mogły na to wpłynąć.
Nie... rozumiem... — powiedział, widocznie nie pojmując w ogóle sytuacji, słów, czy czegoś źle nie odebrał. A może to było tylko w jego głowie? A może... Nie, nie wiedział już kompletnie niczego. Podczas rozmów z innymi po prostu się gubił, zapominał, nie rozumiał.
Przecież inni... nie muszą wyrabiać na mój temat... opinii. Nie muszą mnie w ogóle no... zauważać... — mówił, dukając. Był wystraszony? Bardziej zagubiony. A nawet można było to nazwać po prostu mieszanką różnorodnych uczuć.
Dość szybko sięgnął do swojej torby, aby znów znaleźć papierosy. Dłonie mu drżały, widocznie nie był spokojny... A palenie pozwalało mu się uspokoić. I to stanowczo... Jeszcze, gdyby mógł zapalić sobie coś innego. Albo ulotnić się na kilka godzin ze szkoły, wziąć tabletkę... Wtedy już zupełnie mógłby odpocząć... tak, całkowicie.
Sprawdził na swoim telefonie w kształcie jakiejś cegłówki godzinę... Jeszcze musiał siedzieć... Cholera. Nienawidził musieć gdzieś być, gdzie byli ludzie. Jeszcze z nimi rozmawiać... Miał ogromne problemy z nawiązywaniem kontaktów!
Zaciągnął się dość mocno, kiedy tylko znalazł papierosy w swojej torbie i odpalił jednego. Nie spoglądał na kolegę. Nie chciał... Bał się? Tak, chyba tak... Nie był przyzwyczajony do rozmawiania, popełniania błędów...
Tak! To chyba najbardziej go dotykało. Kiedy popełniał przed innymi błędy. Wtedy miał ochotę zapaść się pod ziemię. Nienawidził tego. To... to jak oznaka jakiejś słabości! A on nie pozwalał sobie na żadne słabości. Nigdy. A przynajmniej nie otwarcie przed innymi.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#10PisanieTemat: Re: Wejście    Pią Lip 07, 2017 7:25 pm

Ta rozmowa staje się trochę bardziej osobista, niż Haru by sobie życzył. Przez myśl mu nie przeszło, że być może nie powinien tak wtykać nosa w nie swoje sprawy. Serduszko ukuło, kiedy Levi wspomniał o śmierci matki. Chociaż jego ton pozostawał obojętny, to wywlekanie takich informacji jest zazwyczaj niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Być może rozmówca pogodził się z tym faktem, jednak blondynkowi cisnęły się na usta kondolencje i inne takie formalności. Już stało mu w gardle nieszczęsne 'Przykro mi', ale przełknął to, postanawiając zostawić ten temat. Kiedy jakaś kwesta staje się dla Haru niewygodna, postanawia ją przemilczeć. Niezbyt dorosłe zachowanie, ale pozwala na oszczędzenie sobie nerwów. I nie, nie należały mu się żadne wyjaśnienia. Levi nie musiał się tłumaczyć.
Blondynek należał do osób bardzo spostrzegawczych. Mówił dużo, ale również potrafił słuchać, przy okazji badając ludzi wzrokiem. Wszelkie gesty, tiki oraz odruchy potrafił bardzo łatwo zauważyć. W końcu treningi kendo zmuszały go do badania wzrokiem przeciwnika, by odgadnąć jego następny ruch i skutecznie zablokować. Miał też duży kontakt z ludźmi, ładny przekrój wielu charakterów. Z łatwością przychodziło mu czytanie innych, nie musiał sięgać po takie metody, jak wchodzenie do czyjejś głowy. Wystarczyły czujne oczy oraz jakieś dziesięć minut wspólnego dzielenia powietrza.
Szkoła jest instytucją, w której uniknięcie kontaktów międzyludzkich jest w stu procentach niemożliwe. Wiele razy nawet nauczyciele proszą najbardziej odizolowaną osobę w klasie o recytację na głos. Outsiderowi trzęsą się ręce, łamie głos, podczas gdy jego niezbyt przychylni koledzy szepczą między sobą i posyłają czytającemu drwiące uśmiechy. Okrutna praktyka mająca na celu przystosowanie bardzo zamkniętych uczniów do funkcjonowania w społeczeństwie. Dlatego jeśli Levi chciał tylko przyjść napisać testy i wyjść, wciąż nie ucieknie tu od ludzi. A z poznawaniem innych w parze idzie pierwsze wrażenie. Według Haru żadne jego słowa nie były jakieś nienormalne, zwykłe biadolenie. Dlaczego więc jego rozmówca zaczyna biegać wszędzie wzrokiem?
- Jak to nie rozumiesz? - zapytał w lekkim zmieszaniu uważnie przyglądając się pierwszakowi. Nie muszą zauważać? - Ciężko przeniknąć w tym miejscu niezauważonym... - praktycznie szepnął, bo miał wrażenie, że towarzysz zaraz zacznie tu mocno panikować. Być może miał fobie społeczną na tak wysokim poziomie zaawansowania, że sama rozmowa o nawiązywaniu kontaktów to było za dużo? Cholera wie. Wiem jedno, ten niepokój narastający w Haru nie wróży nic dobrego.
Przyglądał się Leviemu i powoli ogarniała go lekka panika.
- Wszystko w porządku? - miał ochotę złapać go delikatnie za ramię, ale uznał, że to pogorszy sytuacje. Przygryzł dolną wargę w nerwowym geście nie odrywając wzroku od palacza - Może usiądziesz? Wyglądasz na nieco roztrzęsionego... Musisz iść do pielęgniarki? Potrzebujesz wody? - aż oderwał się plecami od siatki, w pełni gotowy, by puścić się sprintem po coś, co jakoś Leviego uspokoi. Tylko kto potem uspokoi Haru?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#11PisanieTemat: Re: Wejście    Pią Lip 07, 2017 9:11 pm

Z tego Holendra dało się wyczytać wszystko niczym z otwartej księgi. Zawsze tak było. Ale niekoniecznie dało się odgadnąć przyczyny takiego, a nie innego zachowania... Dlaczego zaczął panikować? W końcu teoretycznie ta rozmowa toczyła się zupełnie spokojnie... A może jednak nie tak spokojnie? Może to faktycznie była wina Haru, który poruszył drażliwe tematy? Choć... Nie, obwiniać powinno się jedynie Leviego, który najzwyczajniej w świecie źle interpretował cudze intencje.
W końcu od zawsze, w każdej szkole tak żył. Nawet był w stanie ignorować polecenia nauczycieli, kiedy ci kazali mu coś recytować, przedstawiać... Jego oceny zawsze były słabe, bo po prostu nie potrafił dostosować się do tego całego systemu nauczania. Średnią zaniżały mu wystąpienia, projekty, pokazy... bo w kwestii wiedzy nie można było mu zarzucić już niczego. Każde egzaminy i testy pisywał na sto procent, ale problem miał jedynie z wystąpieniami.
Dlaczego..? — zapytał, starając się czym prędzej odpalić papierosa i zaciągnąć się dymem. Sam teraz oparł się o siatkę, wbijając wzrok w ziemię. Dlaczego coś tak prostego jak unikanie ludzi miałoby mu teraz przynieść jakiekolwiek problemy? To nie było logiczne... Wcale.
Nie, nie... Jest dobrze. Muszę zapalić... Ale nie to... — powiedział dość cicho te ostatnie słowa. Musiał się bardziej odprężyć, uspokoić. Rozejrzał się po dachu, paląc dość szybko. Powoli się uspokajał... Przeraźliwie powolnie. Tak, jego stres... był aż zaraźliwy.
Cicho zakasłał, bo za mocno się zaciągnął. Sięgnął do torby po końcówkę wody w butelce i dopił ją, butelkę z powrotem chowając. Już po chwili niedopałek zgasił na siatce i znów rzucił peta za nią. Rozejrzał się po dachu znów w panice, kierując się na ławkę, aby na chwilę usiąść. Potrzebował tego...
Przecież... da się unikać ludzi. Nie muszę występować publicznie. Rozmawiać z innymi, pracować w grupie... Nikt mnie tutaj nie zmusi do tego, prawda? W końcu sam mam decydować, jak będę się uczył, co robił... — powiedział bardzo powoli, dopiero się uspokajając. Rozglądał się po podłodze. Nie podnosił wzroku na kolegę, nie chciał tego robić w dalszym czasie.
W sumie to nawet nie był w stanie za bardzo rozpoznać go ponownie na korytarzu, bo spoglądał na niego... przez dość krótki czas. No i w panice zazwyczaj. Taki już był, że nie zapamiętywał za bardzo ludzi, a nawet jeśli to miał problem z ich rozróżnianiem. Nie przyglądał im się, nie zapamietywał ich twarzy, czegokolwiek...
Jeszcze... będę musiał iść do pokoju samorządu... Poszukać planów szkoły. Chcę wiedzieć, co i gdzie jest, jakieś systemy, mało widoczne zaułki... — powiedział na głos, chociaż i tak dalej były to dość ciche słowa. Nie krzyczał chyba nigdy. Nie potrafił prawdopodobnie.
Musiał też zająć czymś głowę. Wyjął ze swojej torby broszurkę z mapką, gdzie było wszystko pozaznaczane. No i jego względny plan zajęć, godziny gdzie miał się pojawiać...
O której godzinie jest tam pusto..? — zapytał cicho, podnosząc wzrok na kolegę i wpatrując się w niego... przez dwie sekundy nim znów nie wbił wzroku w kartki trzymane na kolanach.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#12PisanieTemat: Re: Wejście    Pią Lip 07, 2017 10:30 pm

Jakby to powiedzieć subtelnie oraz w miarę delikatnie... Haru nie był głupi, ale jego perspektywa nie była często tak szeroka. Brakowało mu niekiedy pola do popisu, a najbardziej, kiedy w grę wchodziły emocje. Mógł sobie badać ludzi wzrokiem i przypisywać do nich cechy do woli, jednak jeżeli ktoś miał skomplikowaną osobowość to wielokrotnie przerastało chłopaka, tym bardziej na dłuższą metę. Mógł odpowiednio funkcjonować z takimi ludźmi, jeśli spotkania były poprzedzone przerwami, w innym wypadku poważnie się męczył. Panikował w środku, że mógł obudzić jakieś niechciane wspomnienia, wywołać czyjś płacz. Niestety, ten osobnik średnio sobie radzi w takich sytuacjach. Próbuje, naprawdę się stara, jednak gdy tylko sytuacja go przerośnie to bierze nogi za pas. Nie będzie włosów z głowy wyrywał.
'Jest dobrze'. Ok. Nie uwierzył, a to szok. Nie kupił tego nawet na sekundę. Skąd ten stres? To zdenerwowanie? Prawdopodobnie jego przyczyna jest poza zdolnościami poznawczymi Haru. Obserwowanie Leviego było na swój sposób bardzo interesujące. Jego zachowanie było dla blondyna czymś mocno niecodziennym. Nieczęsto zwracał uwagę na szare myszki w kątach korytarza, ale ten przypadek wydaje się być mocno, hm, indywidualny. Na tyle, że w brzuchu Japończyka zaczęły latać małe ćmy. Nie, nie motylki miłości. Ćmy zdenerwowania oraz stresu.
Podszedł do ławki i zachował bezpieczną odległość. Nie chce jeszcze bardziej go spłoszyć, a jego wewnętrzna Matka Teresa nie pozwala mu go zostawić. Jakoś naprawdę miał wrażenie, że jak sobie pójdzie to może się stać coś złego. A co jeśli Levi zemdleje? A co jeśli przyjdą narwańcy szukający nowego worka treningowego na najbliższe cztery lata szkoły? Oczywiście szansę są małe, ale Haruś powstrzyma się przed sprintem.
- Być może się da. Jestem osobą mocno zaangażowaną w społeczność szkolną. Być może dlatego unikanie ludzi tutaj dla mnie wydaje się niemożliwe. Jeśli jednak masz wprawę, może ci wyjdzie. - już wolał nie pogarszać sprawy. Po co jeszcze go stresować zatargami szkolnych frakcji? Skoro nie lubi przebywać z ludźmi, to może tak zgrabnie się prześlizgnie przez całe cztery lata, że nikt go do niczego nie wciągnie? Zawsze jest taka szansa.
- Samorząd znajdziesz na pierwszym piętrze, tam możesz zapytać o wszelkie systemy przeciwpożarowe i inne bajery. Skoro posiadasz mapkę to raczej szybko rozpracujesz, gdzie co jest, nie ma sensu bym opisywał cały rozkład placówki. Jeżeli chodzi o zaułki... - średnio wiedział, czy ma coś mówić, czy też nie. Co on będzie robił w tych kryjówkach? Jeżeli chce się tylko schować to spoko, ale jak ma tam się powiesić lub zażywać używki to Haru nie chce potem tego mieć na sumieniu - Musisz popytać osoby bardziej rozeznane. Nigdy nie musiałem szukać żadnych ciemnych kątów. Zawsze możesz zamknąć się w akademiku. - we własnym pokoju nikt go raczej nękać nie będzie.
- Pusto? Ja rozumiem, że boisz się bądź nie przepadasz za kontaktem z ludźmi, ale możesz zapytać o tę informacje Przewodniczącą, a nie włamywać się do pokoju samorządu. Jeżeli chcesz mieć spokój, mocno to odradzam. - serio, każdy w radzie uczniowskiej mu ładnie pomoże, bo taki mają cel. Na pewno będą bardziej przychylni przedstawić listę najciemniejszych kryjówek kiedy zapyta, a nie ukradnie ją z szuflady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#13PisanieTemat: Re: Wejście    Sob Lip 08, 2017 11:39 am

Pokiwał delikatnie głową na jego słowa. A może był to tak niezauważalny ruch, że jemu się tylko wydawało, że był w jakimkolwiek stopniu widzialny? Nie, na pewno nie... Poruszył głową. Chyba.
I jego słowa kolejne. Nie był do końca pewny o czym Haru mówił... Czy starał się go przekonać, że będzie dobrze i da radę się ukrywać przed uczniami, czy jednak mówił o czymś zupełnie przeciwnym? Chyba właśnie dlatego wolał pozostawić to bez jakiegokolwiek komentarza... Cholera. Martwił się! Pierwszy raz zaczynał się martwić o chodzenie do szkoły, jak powinien się zachowywać, dlaczego tak a nie inaczej...
Mogę. Ale chcę znaleźć miejsca... też bezpieczniejsze — powiedział cichutko, dalej zastanawiając się czy na pewno da radę przetrwać cztery lata niezauważony. Wcześniej mu się udawało... Ale tutaj już dzisiaj został wciągnięty w jakąś uroczystość jako operator dźwięku. Może tutaj było to po prostu niemożliwe? Bał się... I jeszcze to, nad czym nie panował. To wszystko go przerastało... Chyba wolałby, aby znów zaczął zniechęcać do siebie ludzi. Nawet nie był pewny czy to był prawda, czy miał na to wpływ, co się wtedy dokładnie działo.
Nie powiedziałem nic o włamaniu... — odpowiedział spokojnie. Bo... nie użył takiego sformułowania? A może użył i teraz o tym nie wiedział? Cholera go wiedziała...
Chociaż zważając na ostatnie wydarzenia, może już tracił zmysły i niekoniecznie panował nad swoimi czynami, słowami...
Nie, na pewno nie. Musi się uspokoić! Koniecznie... Ale tutaj będzie to za bardzo wyczuwalne. Rozejrzał się po dachu... No tak, nie za dobre miejsce. Otwarta przestrzeń, lekki wietrzyk. Doskonałe miejsce do wpadnie z paleniem zioła. Smród papierosów aż tak się nie niesie w końcu... A kiedy zapali w akademiku, od razu wszędzie to czuć. Zapali na zewnątrz? Jeszcze gorzej...
Pusto. Przewodnicząca nie zostaje po godzinach..? To w końcu bardzo odpowiedzialne stanowisko... Na pewno ma więcej pracy i często sama zostaje w pokoju, więc pomyślałem, że to by był dobry moment na odwiedzenie pokoju samorządu... — powiedział, nieco spięty. Kłamał. A raczej kombinował. No bo jak wyjaśni, po co mu są potrzebne takie, a nie inne plany?! Przecież... nie dadzą mu! Kiedy tylko się dowiedzą choćby o paleniu. Przypuszczał, że nie bardzo tutaj akceptowano w ten oficjalny sposób używki. Jeszcze u niego... Był nieletni, nikt mu nie powinien w ogóle sprzedawać takich rzeczy! Lepiej nie wpadać w taki kłopoty... A jeśli pójdzie do gabinetu, kiedy ten będzie pusty, nikt się nie zorientuje, prawda? Nikt nie będzie o niczym wiedział... A on te informacje po prostu pożyczy i już nigdy nie odda. Nie spostrzegą się. Kto je sprawdza często? One na pewno gdzieś leżą na wszelki wypadek...
Przecież mi nie dadzą, bo będą pytać, po co mi one, a wtedy będą wyczekiwać odpowiedzi, a jak im odpowiem to na bank nie podadzą, wyślą mnie gdzieś jeszcze... — mówił bardziej do siebie, wyraźnie zamyślony. Po prostu nie wiedział, znów, że mówi to wszystko na głos.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#14PisanieTemat: Re: Wejście    Sob Lip 08, 2017 2:20 pm

- Mówiąc bezpieczniejsze, masz na myśli bardziej ukryte, prawda? Takie, których reszta nie znajdzie po mapce. - tak to podsumował, ale nie planował za bardzo pomagać. Levi był dziwny. Od co. Przynajmniej z perspektywy Haru. Kiedy chłopak nie mógł kogoś łatwo rozgryźć, dany osobnik dostawał łatkę dziwacznego. Ciężko stwierdzić, czy to dobra, czy zła rzecz. Z jednej strony jesteś przypadkiem niebanalnym, a z drugiej taki trochę dziwak. Blondynek nie miał najmniejszego pojęcia, w jaki sposób najlepiej podejść do tego pierwszoklasisty. Może się z czasem nauczy. O ile ten jeszcze kiedykolwiek będzie chciał z nim rozmawiać.
- Pytasz mnie, o której godzinie pokój samorządu będzie pusty. Wcześniej wspomniałeś, że potrzebujesz planów szkoły oraz informacji o systemach przeciwpożarowych. Aby zdobyć te rzeczy musisz wiedzieć, kiedy nikt ich nie pilnuje. Czyli wejdziesz na czyjś teren bez pozwolenia, z zamiarem 'pożyczenia' pewnych przedmiotów bądź informacji. To jest słownikowa definicja włamania. - mówił powoli, oglądając przy tym swoje paznokcie, bo nie miał nic lepszego do roboty. Nie żeby oskarżał lub pouczał Leviego, jednak próba włamania do pokoju szkolnych cerberów może się dla niego skończyć tragicznie. Jeszcze gdyby to byli Sportowcy, nikt nie byłby zdziwiony. Pierwszak? Już gorzej. Jeszcze by samorząd uznał go za wroga automatycznie. Dlatego właśnie Haru odradzał ten pomysł i będzie się tego trzymał. Tym bardziej, że jeżeli Levi pod presją się wygada od kogo wie, kiedy zrobić nalot, gwiazdeczka może mieć kłopoty. Jest początek roku, na problemy będzie jeszcze czas.
Wzruszył ramionami na wzmiankę o Hanie. Może i siedział tu dłuższy czas, ale nie znał grafiku Przewodniczącej. Nie zawsze siedziała w ich norze, często biegała po szkole i kontaktowała się ze swoimi elfami, znaczy się, pomocnikami przez telefon. Jednak ciężko było określić, kiedy robiła sobie posiadówkę. Z członkami Rady uczniowskiej zazwyczaj było tak, że biegali ogarniając wszystko. Pomysł wkradnięcia się do ich pokoju był bardzo złym pomysłem. Mógłby się wydawać, że podczas uroczystości z okazji rozpoczęcia roku będzie łatwo przemknąć niezauważonym. Jaką masz gwarancję, że nagle ktoś się nie wróci po jakiś papier lub kopie wierszyka do recytacji? Zbyt duże ryzyko kolego.
- Jakbyś wszystko ładnie odegrał, to by ci spokojnie dali, no, może nie Przewodnicząca, ale resztę da się jakoś urobić. Skoro jednak masz problem z kontaktem, ten plan odpada. - westchnął wsuwając ręce do kieszeni spodni - Wyślą gdzieś? - powtórzył zaskoczony od razu przenosząc wzrok na kolegę. Więc rzeczywiście planował robić coś średnio dozwolonego w tych zaułkach. Przeczucie nie zawiodło. Blondyn był nieco rozdarty. Gdyby Levi otarcie powiedział, do czego potrzebne mu te informacje, to może by coś tak doradził. Na chwilę obecną jedyne, co wie, to że mogą go za to 'gdzieś wysłać'. Ah, rozterki.
Zrobił dwa kroki w kierunku chłopaka i lekko się pochylił, by mógł dotknąć palcem mapy.
- Na parterze są sale lekcyjne i biblioteka, czyli jest to strefa, którą bardzo lubią członkowie samorządu oraz wiecznie biegające po szkole kujony. Na pierwszym piętrze będą wszystkie kluby oraz jest stołówka, więc znów nie ma gdzie się schować. Drugie piętro to strefa nauczycieli, więc jak samorządu się boisz, to nawet nie myśl o drugim piętrze. Na dachu jest często sporo ludzi oraz rada urządza se tu herbatki. W akademiku wszelki dym lub donośny hałas może zostać szybko zauważony. Jedyne, co pozostało, to tereny wokół. Na początku roku często chodzi tam personel pilnując, by żaden pierwszak nie zapuścił się do lasu. - po zakończeniu swojego małego wykładu znów cofnął się o krok oraz leniwie przeciągnął - Dokładniejsze informacje musisz wyciągnąć od kogoś innego. Bardziej nie pomogę, bo jak odlecisz mi gdzieś w kącie i znajdzie cię samorząd, mogę mieć kłopoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#15PisanieTemat: Re: Wejście    Sob Lip 08, 2017 11:39 pm

Takie, do którego reszta nie wpadnie, aby przyjść... — odpowiedział mu spokojnie, powoli, chociaż już po kolejnych słowach Haru, chłopak się skrzywił. Nie był złodziejem. Brał jedynie to, co potrzebuje... A nie widział żadnego powodu, dla którego miałby czekać czy prosić. Albo w ogóle tego nie robić. Przecież... Te informacje powinny być jak najbardziej dostępne dla zwykłych uczniów, nieprawdaż? Więc dlaczego ich sobie po prostu nie wziąć, nie zaprzyjaźnić z nimi? Nie widział powodów, aby tego nie robić...
A rozmowa... nie była prosta. Pamiętał, co działo się podczas pierwszego dnia. Dalej nie rozumiał, dlaczego ludzie tak dziwnie go odbierali... Nie mówił niczego złego. A jeśli i uczniowie z rady także by to odebrali nie tak, jak powinni? Gdyby uznali, że on ich oszukuje, okłamuje? Co by zrobił wtedy? Nie chciał mieć z nimi do czynienia. Chciał... po prostu tych informacji dla siebie.
Coraz bardziej się gubił. Był przerażony. Nowa szkoła, nowe dziwa, nowe... co to w ogóle było? Oni zachowywali się jak zaczarowani wtedy!
To nie jest... takie proste! Nie wiem, co się stanie, jeśli coś powiem! I tak, wyślą. Najpewniej na odwyk albo policję! — wybuchnął nagle. Haru mógł pierwszy raz aż tak dokładnie usłyszeć trzęsący się głos pierwszoklasisty.
Wzrok Leviego był wbity w ziemię. Objął się w pasie, czując ukucie w brzuchu. To ze zdenerwowania, z głodu... No tak, rano znów nie zjadł żadnego śniadania. Jedyne co, wypił butelkę wody dzisiaj... Może jakaś kawa nie była wcale złym pomysłem? Albo kanapki z baru... Tak, też mogłyby przejść. Na pewno.
Słuchał go... Ale dość tępo. Docierało do niego tylko co drugie, co trzecie słowa. Las, mało osób, jakieś patrole, w budynku jest sporo ludzi zawsze... Tyle tylko. Może później w domu sobie przypomni, o czym kolega mówił?
Pokiwał lekko głową, tempo wpatrzony w kartkę. Czuł się źle... bardzo źle. Nie wiedział czy ma ochotę wymiotować, płakać, krzyczeć... Ale Haru mógł zauważyć, że po prostu się uspokajał. Powoli, bardzo powoli... Znów zaczynał wydawać się bardziej flegmatyczny niż powinien. Ospały.
Przymknął oczy. Był zmęczony tym dniem. Za dużo stresu, stanowczo.
Pokiwał lekko głową.
Nie będą wiedzieli, że ktoś mi pomógł... Mogłem sam zhakować te informacje... — mruknął cicho, spokojnie... Wydawało się, że im bliżej blondyn niego się znajdował, tym ciszej mówił.
Przerzucił jednak po chwili nogi na drugą stronę ławki, aby wstać i nie wpaść na Haru. Nieco się zachwiał przy tym... Był głodny, powinien coś zjeść koniecznie. Tylko... gdzie tak właściwie tutaj była stołówka?
Wbił wzrok w kartkę. Trochę mu się literki zamazywały. Był głodny, pić mu się chciało, zmęczony, chętnie by zapalił, zdrzemnął się, wypił zimną kawę z czekoladą, może zjadł burgera... Jego pragnienia były tak pomieszane i sprzeczne, że sam nie potrafił stwierdzić, co powinien ze sobą zrobić.
Stołówka... jest na pierwszym piętrze? — rzucił, nie odwracając się nawet do Haru. Był zły, smutny... Nie wiedział już niczego. Najchętniej ukryłby się w akademiku pod kołdrą... Tak. Powinien to zrobić, koniecznie.
Ruszył w stronę wyjścia, z którego korzystał podczas dostawania się na dach.
[chyba z/t + Haru? Daj mi znać na pw, cb.~]

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra
avatar

#16PisanieTemat: Re: Wejście    Pon Lip 10, 2017 4:14 pm

Po spotkaniu z Clouderem w pokoju klubowym, Giotto postanowił udać się na krótki spacer, który miał zakończyć się na dachu szkolnym, jednym z lepszych, aczkolwiek mocno obleganych miejsc do spędzania wolnego czasu. Biorąc pod uwagę jednak początek roku i fakt, że większość zajmuje się sprawami typu organizacja swojego pokoju czy też poznawanie całego campusu, weterani licealnych zmagań mogli w spokoju nacieszyć się w samotności, albo chociaż w mniejszym tłoku tak wspaniałymi miejscami, jak dach Gensou.
Nero przemierzał kolejne korytarze, później schody, by w końcu znaleźć się na upragnionym dachu, ogrodzonym dosyć sporą siatką. Swoją drogą, było to trochę śmieszne, skoro połowa uczniów tej szkoły mogła bez problemu siatkę zniszczyć, przeskoczyć, albo tak jak Shadow - całkowicie wymazać z pamięci planety. Jakoś jednak się ona ostała i najpewniej chyba tylko po to, by utrzymywać prowizoryczną tajemnicę o tym, iż jest tu najnormalniejsze liceum i tylko system edukacji jest czymś niezwykłym. Typowy błąd.
Znalazłszy się na dachu, Shad natychmiast zaobserwował jedno: pusto, dokładnie tak, jak to przewidział. Odetchnął lekko, ciesząc się w duchu, że będzie miał okazję obcować sam ze sobą, miał już dosyć tych pierwszaków, którzy pytali o wszystko oraz tych starszych, którzy denerwowali go zwyczajnie samą obecnością, a już zwłaszcza tych, którzy powiązani byli z którąś szkolną kastą. Powolnym krokiem wybrał się na jakąś daleką ławeczkę, najlepiej ukrytą w cieniu, by móc w spokoju wypocząć i pomyśleć nad sensem istnienia. Usiadł mniej więcej na środku ławeczki, a mając za sobą siatkę, skorzystał z niej tworząc mało wygodne, ale przynajmniej jakieś, oparcie. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i przymknął oczy, prostując jedną nogę.
Zdecydowanie było mu tu dobrze, żadnych zmartwień, przyjemny wiaterek i tylko on sam ze swoimi myślami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#17PisanieTemat: Re: Wejście    Pon Lip 10, 2017 5:14 pm

Nowy rok szkolny. Te trzy słowa niosły za sobą tyle różnych odczuć, rzeczy, że aż Shizu musiała od tego wszystkiego odpocząć, wyciszyć ducha. W drodze na dach ściskała delikatnie paczkę fajek w kieszeni. Zabawne było to do jakiego stopnia doprowadziła się w swoich nałogach. Żeby tak członek Rady Uczniowskiej korzystał z zamieszania i chodził palić na dach? Niesłychane, a jednak. Uśmiechnęła się ponuro do siebie. Gimnazjum zostawiło na niej duże piętno, którego swoją drogą nie chciała się pozbywać. Miała wszystko na zawołanie, nie musiała się ograniczać. Jednak jakieś uczucie niepokoju tliło się tam, daleko poza wszystkimi myślami. Człowiek w pewnym momencie traci nad tym władzę, ale czy chce z tego zrezygnować? Czy byłaby w stanie? Nie. Jedyne do czego byłaby zmotywowana to dobre dozowanie, by nie stracić swojej rangi w oczach Hany, nauczycieli czy innych, którzy mogliby mieć do niej o to pretensje.
Gdy jej nogi wreszcie wspięły się po schodach, westchnęła głęboko. Nie przepadała za zbytnim ruchem, nie żeby było jej ciężko, jednak po co skoro można oszczędzić dużo wysiłku? Wyciągnęła prawą dłoń z mundurka, by wyćwiczonym ruchem otworzyć paczkę i wyciągnąć jednego papierosa. Odpalenie go było nieco utrudnione przez wiatr, który rozwiewał włosy dziewczyny na twarz. Nie powstrzymało to jej od zapalenia go, gdyż już po kilku próbach schowała paczuszkę z zapalniczką z powrotem do kieszeni. Zaciągnęła się głęboko kosztując ten smak palonego tytoniu wymieszanego z miętą. Powolnym ruchem odsunie rękę od twarzy, by powoli wypuścić nieco skąpą smugę dymu. Przejdzie się wzdłuż dachu czerpiąc z chwili jak najwięcej. W końcu zaobserwowała Shada ukrytego w cieniu. Nie zważała na to, że dopiero co zapaliła peta, puściła go na ziemię i zgasiła butem. Powoli i jak najciszej zakradnie się do starego znajomego. Przy nim czuła się jak w gimnazjum, wolna, porywcza, zawadiacka. Jakby był jej ostoją. Podejdzie i siądzie koło niego. - To już ostatni rok, co? Westchnie patrząc się w dal, nic konkretnego. - Dobrze byłoby uczynić go najlepszym.

_________________

#d1b2de
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra
avatar

#18PisanieTemat: Re: Wejście    Pon Lip 10, 2017 5:38 pm

Liceum nie wywarło na nim nigdy jakiegoś dużego wrażenia. Wobec sentymentalizmu, który kierował w stronę rodzinnego Palermo czy też nawet gimnazjum Ishiyamy, tutaj nie czuł praktycznie żadnych więzi z nikim, ani z niczym, przez co mógł się wydawać dosyć niechętnie nastawiony do kolejnego, ostatniego roku zmagań. I tak w rzeczywistości było - Shad był już zmęczony ciągłą walką o dominację i tym, że pomimo wielkiej siły oraz tęgiego umysłu, nie miał siły przebicia przez to, iż zaczął tak naprawdę od zera. Założył klub, zwerbował swoich ludzi i sukcesywnie piął się ku górze, zamiast iść na łatwiznę jak większość i znaleźć się w jednej z dwóch silnych kast. Gdyby to od niego zależało, to już dawno ujawniłby co się dzieje w tej szkole, by jak najbardziej uprzykrzyć życie samorządowi i sportowcom. Niestety jednak, po raz kolejny ukazuje się brak siły przebicia - musiałby dotrzeć naprawdę do kogoś z wysoką rangą, by jego plan się ziścił.
Miał nieco obniżony poziom koncentracji, ponieważ nie spodziewał się nikogo tutaj, a już na pewno nie kogoś znajomego. Rada uczniowska miała dosyć problemów z kontrolą całej szkoły, sportowcy robili już nabór do swojej grupy, chcąc zwiększyć ilość potencjalnych uczniów z ciekawymi mocami, a nauczyciele mieli na głowie wszystkie papiery i całą dokumentację szkoły, przez co raczej nie znajdą czasu na przesiadywanie na dachu. Dlatego też, nie dostrzegł, że zjawiła się tu Shizuku, dawna znajoma z Ishiyamy, która jako jedyna z całej rady uczniowskiej zdobyła jego sympatię, pewnie dlatego, że sama często swoją osobą uprzykrzała życie tym snobom.
Dopiero gdy się odezwała i podeszła do niego, chłopak otworzył oczy, lustrując ją przy okazji wzrokiem. Szybko poczuł zapach miętowego papierosa, którego chwilę później dostrzegł gdzieś na ziemi kilka metrów dalej. Shizu dobrze zrobiła, że go zgasiła, gdyż Shad jako człowiek wolny od jakichkolwiek nałogów, nie przepadał za palaczami. Oczywiście w klubie miał ich bez liku, no i ostatecznie musiał przywyknąć, ale doceniał, gdy palacz (nawet nieświadomie) podchodził do niego bez fajki między palcami.
Nie miał nic przeciwko, by usiadła obok niego, tak też w miarę możliwości odstąpił jej trochę miejsca, którego i tak było dosyć sporo. Kątem oka spojrzał najpierw na nią, a później w dal, próbując się doszukać czegoś więcej za siatką poza czystym niebem.
- Pierwszy, ostatni, co to za różnica... - rzucił chłodno, gdzie tym samym wyjawiał swoje preferencje. Klasa była tylko liczbą, im bliżej do końca, tym szybciej wyrwą się z tej utopii, a on zacznie robić swoje, w końcu ma więcej aspiracji niż być szkolnym playboyem jak połowa uczniów tej placówki.
Spojrzał ku górze, w niebo, przyjmując jednocześnie mocno zastanawiający wyraz twarzy.
- Tobie jeszcze trochę zostało - dodał po dłuższej chwili, nie mając tak naprawdę pomysłu, co może jej odpowiedzieć. Zazwyczaj był oszczędny w słowach, a i opiniami nie dzielił się na prawo i lewo. Owszem, była jego dobrą znajomą, lubił ją, cenił i szanował, ale i tak nie przekonywało go to, by mówić o sobie. Wolał przenosić temat na innych, tak jak w tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#19PisanieTemat: Re: Wejście    Pon Lip 10, 2017 8:30 pm

Ten znajomy głos, nawet w stosunku do niej był chłodny. To ją uspokajało. Nie wiedziała dlaczego, ale słuchając go czuła się bezpiecznie. Wiedział co chciał, był inteligentny, a jego charakter przyciągał innych. Dusza przywódcy Shadowa była dla Hagino ostoją. Jemu mogła zawierzyć nawet najważniejszą akcję wiedząc, że sobie poradzi. W jej oczach był swoistym autorytetem, chociaż jak dłużej zastanawiała, czuła coś jeszcze. Nie potrafiła jednak nazwać tego uczucia, ulotnego i nieuchwytnego, które rośnie w jej od jakiegoś czasu. Jaki miało wpływ na nią? Smyranie, łaskotanie, a także dziwne uczucie w brzuchu, gdy przestrzeń dzieląca ich była minimalna. Jednak było to nieuchwytne dla niej, nie miała doświadczenia w tego typu sprawach, by sugerować się takimi objawami. Kiedyś postanowiła to olać, jednak teraz, gdy usiadła blisko niego znowu powróciło, a ona czerpała z tego jakąś przyjemność. Jak już wspominane było, usadowiła się koło niego na ławeczce, nieco bliżej niż było to wskazane. Z punktu widzenia trzeciej osoby ruch ten zaliczany jest do chaotycznego, wręcz od niechcenia. Ale mogliby się zdziwić, bo wszystko zaplanowała, by przez chwile być blisko niego. - Troszeczkę. Nudno będzie bez ciebie. Mimowolnie tak sformułowała wypowiedź. Nie liczyli się wtedy inny. Przerzuciła wzrok na jego twarz uważnie przypatrując się znajomemu. Poczuła przez chwilę chęć podniesienia dłoni i przejechaniu palcem po jego policzku, rysach jego twarzy. Zdusiła to uczucie, bo praktycznie wiedziała jaka będzie jego reakcja. Ręka zawisła tak szybko, jak tylko się podniosła. Zaraz powróciła na swoje miejsce, a Shi modliła się, by nie zauważył tego gestu.

_________________

#d1b2de
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra
avatar

#20PisanieTemat: Re: Wejście    Pon Lip 10, 2017 10:02 pm

To była właśnie zmora osobowości Shada - pomimo tego, że starał się wszystkich od siebie odstraszyć w jakiś sposób, to jednak zawsze znalazło się kilku cymbałów, którzy na siłę chcieli zdobyć jego uwagę. Owszem, zdarzało się, że otwierał się w jakiś sposób na ludzi: przykładem choćby relacja z Shizuku, których paradoksalnie nie łączyło nic poza pobytem w tym samym gimnazjum. Taki Sael czy Cloud to inna historia, bowiem oni byli w tej samej klasie co Giotto. Tymczasem Hagino potrafiła w jakiś sposób dotrzeć do niego i zainteresować nie tylko swoją osobą Nero, ale również nie wkurzyć go przy tym, co wydaje się być dużo istotniejsze, aniżeli sama atencja. Nie denerwowała go, sukcesywnie dążyła do jakiejś pozytywnej relacji i proszę - są tutaj, razem i na zagadanie nie odpowiedział jej: "spierdalaj", ani w dużo mniej grzeczny sposób.
Przy niej czuł się nieco swobodniej, mogąc dać upust swoim myślom czy też nerwom, które ona w jakiś sposób też koiła. To było działanie dwustronne - oboje się uspokajali, choć nie czynili zbyt wiele starań, by to robić, po prostu samą obecnością oddziaływali na siebie i chyba to był klucz do tego, by się tolerowali. Choć tolerancja to też słowo zbyt oficjalne, po prostu się lubili i to chyba w dość podobnym stopniu, z tym, że on nie potrafił ani tego określić, ani tym bardziej okazać. Uznawał, że nie ignorowanie jej, jest dość dużym znakiem pozytywnej relacji.
I jak gdyby na zaprzeczenie wcześniejszego akapitu, chłopak puścił mimo uszu jej komentarz oraz fakt podniesienia ręki, która jego zdaniem w ogóle niezrozumiale uniosła się ku górze. Może jakiś tik nerwowy? Już sam fakt tak bliskiego dosiadu był dziwny, ale ten tik? Jeszcze dziwniejszy.
- Masz coś dla mnie? - znowu sprytnie przerzucił temat, odpowiadając dość oficjalnym tonem, by przenieść rozmowę na wygodny dla siebie temat - władzę.
Pomimo tego, że nawet jeśli chciał się na nią bardziej otworzyć, to zwyczajnie nie potrafił tego zrobić. Im bardziej starał się w jakiś sposób zbliżać do niej, jego osobowość i przyzwyczajenia negowały wszystko, co miał zamiar robić. Z drugiej strony, nie winił siebie za to kim jest i jaki jest. To był jego wybór, by kontrolować się w jak największym stopniu i niestety przez to ich relacja dalej tkwiła w punkcie "dobrzy znajomi", zamiast gdzieś dalej.
Spokojnie opuścił głowę i spojrzał najpierw przed siebie, a potem na Shizuku, by następnie pochylić się nieznacznie i położyć łokcie obu rąk na swoje kolana. Westchnął lekko i po prostu patrzył się w podłoże, co jakiś czas tylko nieznacznie prostując się bądź przekrzywiając, by znaleźć najdogodniejszą na daną chwilę pozycję.
- Co tu robisz? - spytał spokojnie. - Myślałem, że Rada ma mnóstwo roboty z rozpoczęciem roku - dodał od razu, po raz kolejny przenosząc rozmowę na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#21PisanieTemat: Re: Wejście    Wto Lip 11, 2017 1:15 am

Uśmiechnęła się, gdy puścił to co powiedziała mimo uszu. Było to w sumie dla obojga wygodne, gdyż sama dziewczyna nie wiedziałaby jak wytłumaczyć to co przed chwilą zrobiła. Nie wyglądał też jakby przejął się, bądź zanotował podejrzane zachowanie jej ręki, która samolubna omal nie doprowadziła do kompromitacji członkini komitetu dyscyplinarnego. Oczywiste było to, że wolała się tak tytułować, niż członkini Samorządu Uczniowskiego... Było to spowodowane niechęcią Shizu do walki o władzę, ją interesowały bliższe jej kwestię jak wyegzekwowanie kar na uczniach. W sumie mogła być z tego powodu nielubiana w szkole, ale czego się nie robi dla oddania się swojej pasji! Perspektywa niegrzecznych i rozrabiających pierwszaków wręcz poprawiała jej humor. Mimo to, jest teraz tutaj na górze, na dachu, z Shadem. Nie oddaje się sadyzmowi, więc rozmyślania te zostawi na kiedy indziej. Głęboko będzie oddychać, a zapachy w końcu przebiją się przez resztki dymu. - Nic nowego, jeszcze. Scharakteryzowała pokrótce poczynania SU. Jeszcze za wcześnie na cokolwiek, dopiero wieczorem najpewniej zacznie się coś dziać, albo w pierwszy weekend. Ludzie muszą mieć chwilkę czasu powrócić do swoich norm, swoich konfliktów. Wtedy wkracza dziewczyna i zdaje relacje Shadowi, jako tej trzeciej sile, której nikt nie docenia. - To prawda. Za dużo drobnych rzeczy do ogarniania jak dla mnie, ze wszystkiego robią problemy. Musiałam się wyrwać, bo prędzej czy później bym wybuchła. Jednak posada w samorządzie może być dosyć krucha. A ty jako przewodniczący klubu nie powinieneś też być ze swoimi, he? Westchnęła. W niektórych aspektach nie była taka cierpliwa, jaką chciałaby być. No ale robić problemy z pokojem? Przecież to bez sensu. Wtem, z całych tych negatywnych myśli, które powróciły z wspomnieniem o nich, wyrwał wzrok Nero. Uważnie przyjrzała się jego oczom, które tak często zmieniają barwę. Chciała je zapamiętać, gdyż fascynują ją.
Co do przesiadywania tutaj, pytanie było tylko formą grzecznościową i chęcią utrzymania rozmowy. Shad nie za bardzo przepadał za ludźmi, a gdyby go tu o tej porze nie spotkała, dziwiłaby się niezmiernie. W końcu jedno z lepszych miejsc, prawdopodobnie bez ludzi. Cud, miód, Giotto.

_________________

#d1b2de
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra
avatar

#22PisanieTemat: Re: Wejście    Wto Lip 11, 2017 5:32 pm

Czy Shizu skompromitowałaby się w jego oczach, gdyby dopuściła się czegoś takiego, jak dotknięcie jego policzka? Raczej nie, potraktowałby to bardziej jako jakiś odruch, ewentualnie przyjacielski gest, który od czasu do czasu naprawdę pojawiał się w jej asortymencie. Nie żeby była jakaś bardzo mroczna, czy oschła względem niego, ale biorąc pod uwagę jak traktowała innych uczniów szkoły, śmiało mógł posądzać ją o jakieś niebezpieczne, sadystyczne wręcz zagrywki. Niemniej jednak, względem niego zawsze była dosyć w porządku i tylko ktoś ślepy nie zauważyłby, że darzą się sympatią - on ją toleruje, ona go nie gnębi, cóż chcieć więcej?
Domyślał się, że rada uczniowska nie zrobiła na razie niczego istotnego, a przynajmniej nie do tego stopnia, by utrzymywać to w tajemnicy przed uczniami, dlatego też innej odpowiedzi się nie spodziewał. Rok szkolny dopiero się zaczynał, nowy narybek dopiero szkolił się w zarządzaniu zasobami ludzkimi i tak naprawdę rada miała większy problem z przeprowadzeniem odpowiednich kursów dla swoich nowych ludzi, niż nad kontrolą szkoły, którą de facto i tak już kontrolowali. Jak widać nie pojawił się nikt z jakąś wywaloną w kosmos mocą, którą mógłby wywrócić cały plan Shada do góry nogami.
Słuchał jej uważnie i nawet zamierzał odpowiedzieć jej na pytanie, które mu zadała, co zasugerował wyprostowaniem się i przekręceniem głowy nieco w bok, by mieć ją w zasięgu wzroku.
- Nie jestem ich niańką - rzucił spokojnie. - Znają swoje zadania, jak dotąd mnie nie zawiedli, więc nie mam powodu, by trzymać ich za mordy - dodał od razu, wyjaśniając tym samym, że jest dojrzałym liderem, który ufa swoim ludziom i powierza im różne zadania. To go wyróżniało na tle rady uczniowskiej, podczas gdy Hana werbowała wszystkich i starała się kontrolować co się da, on dobierał tylko tych, których uznawał za wartych zachodu i jak dotąd ani razu się nie pomylił.
Jego oczy z zieleni zmieniły barwę na fiolet akurat wtedy, gdy Shizuku patrzyła w nie, co prawdę mówiąc było łutem szczęścia wobec niej, gdyż rzadko kiedy mutacja miała taki timing, by akurat w takich chwilach zadziałać. Nic tylko cieszyć się, że była świadkiem tego genetycznego fenomenu.
Normalnie Shad na dachu nie bywał z prostej przyczyny - było tu za dużo ludzi w trakcie roku szkolnego. Przy dobrej pogodzie i wolnej chwili, większość uczniów jadła tu swoje śniadania oraz spędzali czas między kolejnymi zajęciami, on przeważnie bywał gdzieś poza budynkiem, na campusie albo ewentualnie w swoim pokoju klubowym. Należał do typowych samotników - chodził własnymi ścieżkami, najczęściej sam i doglądał wszystkiego z boku, by mieć jak najwięcej w zasięgu swego wzroku. Owszem, jeśli znajdzie jakąś samotnie, to prędzej czy później Giotto się tam pojawi, dach jednak nie należał do nich, a przynajmniej nie w okresie roku szkolnego.
- Z resztą, to nieistotne - kontynuował po dłuższej chwili ciszy. - Wiesz doskonale, że nie przyjmuję byle kogo i potem nie muszę się martwić o takie bzdety - dodał, kończąc tym samym swoją myśl o przesiadywaniu z członkami swego klubu. To nie było tak, że ich nie lubił czy coś, ale większość z nich to byli dorośli faceci, którzy nie potrzebowali kółeczek adoracji, atencji czy innych form zaistnienia. Robili swoje, mieli miejsce by to robić i mieli jego zaufanie - choćby z nimi nie gadał i miesiąc, to wiedzą doskonale, że wszystko może się zmienić, jeśli będą potrzebni. Ale takie coś i tak rzadko kiedy ma miejsce, gdyż przeważnie jednak wymienią kilka słów w pokoju klubowym przez większość szkolnego tygodnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#23PisanieTemat: Re: Wejście    Sro Lip 12, 2017 12:57 am

Symbioza prawie że doskonała. Tak można byłoby powiedzieć o relacji. Oboje dla siebie byli postaciami specjalnymi. Shad dla niej był kimś, którego nawet na myśl jej nie przyszło krzywdzić. W jego wypadku zadawanie bólu nie dawałoby satysfakcji, dlatego nie można uznać jej jako sadystki. Sama też wolała się tak nie nazywać, preferowała nieco bardziej kreatywne określenia jak między innymi artystka bólu. Nie była z tego faktu specjalnie lubiana w szkole, wręcz przeciwnie, ale jej to nie przeszkadzało. Dopóki mogła robić to co lubiła, doświadczać tych wszystkich opowieści jakby na żywo... Tak, zdecydowanie była na swoim miejscu. Pomagała Shadowi, spełniała się i broiła nieco sile kierującej szkołą. Worth it. Jak już temat spełzł na chłopaka, w końcu udało jej się "zmusić" chłopaka do rozmowy o nim. Już jakiś czas temu zauważyła, że woli on rozmawiać na tematy inne niż z nim związane, a gdy Shizu złapie go na tym, czuje swoistą satysfakcję. Wiedziała, że jest dobrym przywódcą, a jego klub sukcesywnie piął się do góry. Zieleń w jego oczach była taka spokojna... Czy to może jego głos? W sumie nieważne. Nie krzyczał na nią, nie upominał jej. Była z tego faktu zadowolona, nie za bardzo lubi jak inni ją poprawiają.
Jednak podczas uważnego obserwowania oczu chłopaka, wydarzyło się coś, co zdarza mu się od liceum. Zielony zmienił się na fioletowy. Tym razem nie wytrzymała i zafascynowana podniosła bliższą dłoń, zakreślając delikatnie linię twarzy (rysy) chłopaka. Przejechała delikatnie po jego policzku opuszkami kilku palców rozmyślając także nad miękkością jego skóry. Taka niepodobna do jego charakteru. Bardziej do niego pasowałaby stalowa skorupa z drzwiczkami i wizjerem. Reszta słów obiła jej się o uszy, a dziewczyna nie zrozumiała z nich nic skupiając się na całkiem innych bodźcach. Po chwili jednak jakby się ocknęła, nie zabrała jednak swojej dłoni. - Jesteś dobrym przywódcą, więc masz rację. Przepraszam, zamyśliłam się chwilkę. W sumie potaknęła nie wiedząc co, a to trochę było nie w jej stylu, ale nie narzekajmy. Te spojrzenie będzie palić. Całe ciało Shizu przeszedł dreszcz, ale ona jak zahipnotyzowana nie mogła odwrócić wzroku, Działał na nią specyficznie, bardzo. Prawie jak zadawanie bólu innym. Takie niebezpiecznie ale kuszące.

_________________

#d1b2de
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra
avatar

#24PisanieTemat: Re: Wejście    Sro Lip 12, 2017 3:39 pm

Pomimo tej całej negatywnej otoczki jaka zebrała się przez te lata wokół Shizuku, można było z tego wyciągnąć całkiem pozytywne rzeczy. Mianowicie: dzięki temu, że nie przepadała za panującymi w szkole i przepadała za Giotto, mógł mieć w niej całkiem poważne wsparcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę swoje przyszłe plany dotyczące Gensou Koukou. Polityka jaką prowadził była skrupulatna i sukcesywnie piął się ku górze, jednocząc coraz więcej ludzi wokół siebie. Wcześniejsze relacje i przyjaźnie doprowadziły do tego, że stworzył klub uczniowski, a w radzie szkolnej miał swoją wtykę, co było już oznaką poważnych działań. Stąd też opinia o Hagino jaka panowała w szkole, była dla niego obojętna. Mogła być sadystką, artystką bólu, czy Stevenem Seagalem Gensou, ale dla niego zawsze była po prostu Shizuku, tą samą dziewczyną, którą poznał w gimnazjum i z którą się dogadywał.
Nienawidził rozmawiać o sobie i swoich planach, gdyż każde, nawet najmniejsze odsłonięcie swoich myśli, pozwalało dowiadywać się całkiem nowych rzeczy o nim, a on starał się pozostawać anonimowy, a już na pewno nie przewidywalny - im mniej mówił i robił na widoku, tym łatwiej było mu zaskakiwać wszystkich swoimi zagraniami. Najgorszym atakiem jest bowiem ten, którego się nie spodziewasz, a on wyznawał zasadę przemyślanej ofensywy - dlatego też nikt nie wie tak naprawdę na czym polegają jego zdolności, zapewne gdyby wiedzieli, to miałby dosyć sporo na głowie, no bo skoro może teoretycznie zrobić wszystko, to przecież każdy by chciał go mieć w swoich szeregach.
Dotyk jej dłoni był przyjemny, ale też niespodziewany i pomimo całej tej wyjątkowości sytuacji, instynktownie odsunął się nieznacznie, przerywając przy tym kontakt. Miał delikatną skórę, to fakt, ale nie lubił takich akcji, zdecydowanie wolał rozmowę bez kontaktu fizycznego. Z drugiej strony, normalnie zrugałby każdego za coś takiego, no ale to była Shizuku, ona miała u niego specjalne względy, stąd też tylko nieznaczne westchnienie i odsunięcie się.
Skinięciem głowy wybaczył jej i przeniósł wzrok przed siebie, nie dając tym samym więcej szans do wpatrywania się w jego tęczówki, które jak na razie trzymały dalej ten sam kolor, co od kilku chwil - fiolet. Wyprostował się i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, rozglądając się delikatnie po całym dachu. Cieszył się z tej chwili ciszy, spędzonej w towarzystwie Hagino, o czym oczywiście nie powie, ani nawet zewnętrznie tego nie ukaże, to nie było w jego stylu, a przecież o styl tu chodzi.
- Wydajesz się być strasznie roztargniona - zaczął spokojnie. - Masz jakieś kłopoty? - zakończył stawiając znak zapytania. Oczywiście, Shad jak to Shad nie widział co się święci i nie dostrzegał tego, jak bardzo się zbliżyli do siebie w ostatnim czasie i że powód takich reakcji oraz nieco zmienionego jej zachowania siedzi tuż przed nią. Brunet skłaniał się bardziej w stronę zmęczenia materiałem bycia członkinią komitetu dyscyplinarnego, no bo on przecież wszystko sprowadzał do "pracy", to była najłatwiejsza i najlogiczniejsza odpowiedź. Problem w tym, że tym razem nie kierowała nią logika, a fascynacja i tu pojawiał się problem w jego interpretacji.
- Chociaż... ty i kłopoty? - odezwał się znowu. - Zawsze sobie radzisz ze wszystkim, więc zapomnij o tym pytaniu - dokończył, siląc się na mały, subtelny, acz całkiem uroczy uśmiech prawym kącikiem swoich ust. Rzadko kiedy się uśmiechał, a już na pewno nie poza gronem zaufanych ludzi. Jak widać, Hagino należała do tych zaufanych i tutaj mógł sobie na to pozwolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#25PisanieTemat: Re: Wejście    Czw Lip 13, 2017 5:53 pm

Dopiero po tym gdy przerwał kontakt, Shizu zauważyła, że posunęła się nieco za daleko. Wcześniej miała chęć, którą opanowała. Jednak po zafascynowaniu się zmianą kolorów oczu chłopaka, zapomniała się deko, a już po dokonanym czynie, sama siebie zszokowała tym faktem. Wstyd wypełzł na jej buźkę rumieniąc policzki, a ta szybko spuściła wzrok uważnie przyglądając się swoim sportowym butom. Nie przepadała za sportami, ale wygodne buty zawsze były dobre. Chciała przeprosić, zrobiła to nawet, ale ledwo niedosłyszalnie, jakby głos wiązł jej w gardle i nie chciał wyjść. Od tego momentu była spięta, uważnie dbając o każdy swój ruch i słowo. Na słowo o kłopotach podniosła wzrok, by zdążyć ujrzeć prawie niegoszczący na jego twarzy uśmiech. Naprawdę, było to bardzo rzadkie do obserwacji, bo chłopak nie był typem, który uśmiecha się z byle powodu. Ten drobny gest rozluźnił ją, a napięcie sprzed chwili gdzieś wyparowało. Nie wiedziała jednak co na to odpowiedzieć, coraz częściej musiała się dłużej zastanawiać, by jej słowa były stosowne. Nie chciała chłopaka zrazić, mimo iż byli na takim etapie znajomości, że zdawać by się mogło, że z tym będzie trudno. Jednak wolała nie igrać z ogniem, szczególnie, że nie umiała sobie nawet wyobrazić kłótni z Shadem. Dlatego też i ona rozluźniła się korzystając z uroków pogody, ciszy i wybornego towarzystwa.

_________________

#d1b2de
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#26PisanieTemat: Re: Wejście    

Powrót do góry Go down
 
Wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście do wnętrza gór
» Sklepik z AGD
» Brama wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Fabuła

 :: Dach
-