IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jack Anderson

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#1PisanieTemat: Jack Anderson    Nie Lip 09, 2017 3:07 am

Imie: Jack
Nazwisko: Anderson
Wiek: 18
Pochodzenie: Wielka Brytania
Klasa: Trzecia
Grupa: Neutralny Uczen
Ranga: Przewodniczacy klubu informatycznego


Wzrost: 1,90cm
Waga: 80kg
Wyglad:
Jack to niebywaly wrecz niemozliwy do wytlumaczenia to, iz mimo niemalze zerowych czynnosci ruchowych oprócz uczeszczaniam do akademii gdzie i tak bez pomocy jego wice przewodniczacego, który jako jedyny potrafi zmotywowac srebrno wlosego leniwca do uczeszczania do placówki szkolnej i drugiej czynnosc ruszaniem szczeki podczas zucia gumy, to cialo mlodego Jacka wyglada tak dobrze rozbudowanie, jak by trenowal kulturystyke, co przy jego wzroscie 1,90 cm sprawia piorunujace wrazenie. Powodem jest pewnie czeste uczestniczeniu zakladach i rywalizacjach sportowych na lekcjach W-Fu badz idealna genetyka. Jack, jako ze ma korzenie typowo Kanadyjskie, to cechuje go jasno blada skóra i srebrno szary odcien wlosów, które mimo sredniej dlugosci idealnie zaslaniaja oczy, tym samym sa niemozliwe do zauwazenia przez inne osoby bez bardzo bliskiego przyjrzenia sie. Jezeli chodzi o stylizacje, to preferuje na co dzien luzne z dlugim rekawem koszule bawelniane i jakies wygodne dresy, tak by najwygodniej sie gralo na komputerze. Mundurek szkolny jak to mundurek, ale koszula mimo prób i staran wyglada jak po tajfunie pognieciona i rozciagnieta na kazde strony. Jego sposób poruszania sie, jak i postawa tez ulega naglej zmianie, kiedy Jack jest w ferworze walki ze spokojnego i plynnego ruchu na stanowczy i gwaltowny.

Przewlekle choroby
Brak

Charakter:
Jack Anderson, bo tak brzmi jego oficjalnie imie i nazwisko to typ nastolatka, który charakteryzuje sie nad wyraz leniwym i lagodnym stylem zycia. Bywaja dni, których Jack przesypia caly dzien niekiedy kilka dni z rzedu z powodu bezustanego raidowania na bassa lokacji gdzie szansa na wydropienie legendarnego przedmiotu wynosi 0,02 dla weterana gier sieciowych takiego jak Jack to az nad zbyt proste, po prostu wystarczy nie przespac caly event, który trwa tylko tydzien. W obliczu wyzwania, rywalizacji badz zakladu nastepuje ciekawe zjawisko, w którym leniwego i cichego szarego nastolatka przeistacza sie bezlitosnego taktyka wojennego, gdzie bez cienia watpliwosci wykonuje ruchy majace na celu jak najszybszego i efektywniejszego wyeliminowanie przeciwnego gracza.
Cecha charakterystyczna dla tego zjawiska jest zaczesanie grzywki z czola do tylu, tym samym pokazujac swoje jasnozielone podchodzacy po kolor nefrytu oczy przepelnionym niemal maniakalnym laknieniem zwyciestwa.      

Fobie:
Acerofobia

Uzaleznienia:
Gry i rywalizacje w kazdej mozliwej formie, gumy do rzucia

Historia:
Witam Cie drogi czytelniku! Dziwisz sie pewnie, dlaczego zwracam sie do Ciebie, a nie narrator i uzytkownik tego konta co? O tuz sam do cholery jasnej nie wiem co tu sie najlepszego odwala stary! Bądź stara nie wiem, moja grzywka, mimo ze wygląda bosko, to czasami utrudnia mi np. Odróznieniu, chociaż by psa od kota masakra wierz mi. Jako ze juz tu trafiłeś, swiadczy o tym, iz, ze ciekawi Cie moja historia mam racje? No to Cie rozczaruje, bo moje dziecinstwo hmm w skrócie bylo NUDNE!!! Serio myslales, ze zaczne od slów "Od najmłodszych lat bylem wybitnie uzdolnionym ninja albo, ze od najmlodszych lat posiadalem malpi ogon i latalem na zlotej chmurce z czerwonym kijkiem na plecach" Takie rzeczy dzieja sie w mangach albo w chinskich bajkach stary/a. Urodzilem sie w Anglii a dokladnie w Londynie dnia 15 marca 2000 roku w prywatnym najlepszym i najbardziej znanym w calej Anglii szpitalu Sw Laury o godzinie 13:45. Tego dnia zmarla moja mama, która nawet nie mialem okazji zobaczyc czy uslyszec. Na poczatku, gdy mi to uswiadomil mój ojciec James Anderson to obarczalem siebie wina za jej smierc. Teraz jest spoko po 3 latach leczenia u najlepszego terapeuty w kraju oplaconego przez mojego ojca, którego stac na naprawde wszystko. Jak pewnie sie dawno domysliles, jestem obrzydliwie nadziany z racji tego, iz mój ojciec jest zalozycielem firmy produkujaca pelno zmechanizowane protezy dla niepelnosprawnych ludzi, bedac tym samym wybitnym naukowcem w dziedzinie robotyki . Brzmi czadowo nie? O tuz guzik prawda. Wyobraź to sobie teraz dokladnie, bedac oczywiscie obiektywny. Gotowy? No to zaczynam.

Odkad pamietasz, zyjesz z piętnem mordercy gardzony i wytykany palcem przez cala swoja rodzine a wzrok, jaki wiecznie u ojca widzisz to wzrok pytajacy. Dlaczego Ty zyjesz, a nie ona? Wiecznie zadajac sobie pytanie ogladajac siebie w lustrze. Czy naprawde jestem morderca? Bedac zlamany/a psychicznie i zniechecony/a do zycia zostajesz wysylany/a do psychiatryka gdzie wpieprzasz kolorowe psychotropy, wmawiajac Ci, ze to kur** cukierki bys po 3 latach wrócil/a zmiksowanym mózgiem "o ile mozna to nazwac jeszcze mózgiem" do swojego domu gdzie jestes zamkniety w pokoju na klucz i ostro wkuwasz zasady robotyki i cybernetyki, by byc gotowy, za kilka lat przejac korporacje ojca.

Wspominalem, ze wtedy masz 7 lat?! Tak wiec bogactwo nie zawsze wiąże sie z gruba kasa. Bo, mimo ze bylem bogaty, to nigdy nie moglem za te pieniadze wyprawic sobie przyjecia urodzinowego, by od dzieci otrzymac jakies prezenty. Niemozliwym bylo do znalezienia sobie przyjaciól, bedac zamknietym wiecznie w pokoju i odciety od swiata zewnetrznego nie? Zabawne z czasem uczac sie skomplikowanej dla dziecka robotyki, sam stawalem sie bez myslnym robotem heh co za ironia losu. W momencie osiągnięcia pełnoletności mój staruszek zmarł na raka i na łożu śmierci pozostawiając mi w testamencie wszystkie swoje obligacje w firmie tym samym przejmując czyniąc mnie prezesem firmy. Z deszczu pod rynnę, bo o niczym innym nie marzyłem jak o wyrwaniu się z tego domu z dala od tego więzienia i tych pieprzonych kodów i wzorów  czy nawet książek. Gdy czytali testament mojego ojca już wiedziałem, że już na zawsze będę udupiony lecz boska ingerencja samego chyba boga stworzyciela zaszczycił mnie niebiańską łaską, bowiem w testamencie ojciec wyznaczył mi pewny warunek by ten testament mógł być ważny. Musiałem ukończyć renomowaną uczelnię o nazwie Gensou Koukou w Japonii z certyfikatem ukończenia szkoły. Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy serio. Każdy pretekst, by wyrwać się z tego bagna był planem niemal doskonałym. Jak dobrze pamiętam tydzień po ujawnieniu mi warunku testamentu już znajdowałem się na terenie Japonii i eskortowany przez dwóch goryli mojego pożal się losie Ojca po co? Jestem jedynym synem Jamesa Andersona  co czyni mnie jedynym prawnym spadkobiercą rodzinnego majątku. Zastanów się czy gdybyś poświęcił swoje całe życie na wyrobienie sobie renomy genialnego naukowca gdzie Twoje nazwisko jest rozpoznawalne wszędzie w świecie nauki i bogaceniu się na wiedzy którą nabyłeś/aś na studiach na które musiałeś ostro pracować na budowie by było CIę stać na wczesne i książki to czy byś nie dopilnował/a tego by wszystkie osiągnięcia nie poszły w zapomnienie? Oczywiście też byś był/a zaborczy/a i użył/a swoich wpływów by dopilnować syna by ukończył szkołe i został głową firmy. Wybacz zagadałem się jak zwykle przed kimś kogo nie znam. Ale nie wiem czemu ale Cię lubię wiec coś Ci zdradzę w tajemnicy ok?  To co czułam w duszy będąc w końcu wolny było chaotyczne i tajemnicze  bo z  jednej strony niepokój i lek przed nieznanym z drugiej bardzo szczęśliwy i ciekawy wszystkiego niczym noworodek pragnący zobaczyć i poznać jak najwięcej i jak najszybciej się da. Gdy dotarłem na teren uczelni a dokładnie pamiętam jak dziś. Dziewczynę o czarnych długich pięknych włosach i jasnej niczym płatek śniegu skórze było widać, że jest typową azjatką fakt nawet ładna ale co przykuło moją uwagę było to co trzymała w rękach i ostro naparzała śmiejąc się i bawiąc się przy tym niesamowicie beztrosko. Małe pudełeczko z małym ekranem i czterema małymi przyciskami gdzie po naduszeniu któregoś z nich wydobyć przeróżne dźwięki. Ej czy Ty właśnie się śmiejesz ze mnie?! Tak wiem ubaw po pachy Ha Ha ale właśnie ta mała przenośna konsola przyczyniła się do nieodwracalnych  zmian w mojej psychice i czegoś jeszcze o czym nie miałem pojęcia…

Wraz rozpoczęciem nowego roku szkolnego postanowiłam nawiązać jak najwięcej  znajomości a najlepszym sposobem było przyłączenie się do jakiegoś klubu szkolnego. Spróbowałem w pierwszej kolejności od klubu sportowego gdzie na początku pokładali we mnie wielkie nadzieje widząc prawie 2 metrowego dobrze zbudowanego z genetyką stworzoną do sportu i rywalizacji fizycznej ale męczyło mnie darcie piz** trenerów i smród w męskiej szatni więc naturalnie zrezygnowałem po miesiącu czasu. Następnie na mojej liście był klub muzyczny. Tu natomiast był tak wielki wybór instrumentów, że od samego zastanawiania się na czym bym dobrze grał przyprawiało mnie o ból głowy, więc  zrezygnowałem po tygodniu heeh. Ostatnim klubem do którego nie chciałem się przyłączyć był klub informatyczny z powodu chyba już wam znany dokładnie jeśli słuchaliście mnie od początku. Robotyka i tworzenie programów za pomocą niezliczonych wzorów w tym  matematyka i fizyka nie chwaląc się mam w małym paluszku i operując tą wiedzą jestem w stanie tworzyć złożone skomplikowane programy i systemy z taką łatwością jak Tobie przychodzi oddychanie. Nie chciałem też pokazywać innym, że przerastam ich pod tym  względem o głowę więc postanowiłem udawać kompletnego nooba dla swojego bezpieczeństwa przed ujawnieniem się. Stojąc przed drzwiami do klubu informatycznego  zastanawiałem się kogo i co zastanę za tymi drzwiami ale nie przyszedłem tu by pocałować klamkę i uciec nie dając sobie szansy na przyjaźni co nie?  Energicznym ruchem otworzyłam drzwi mocno trzymając za klamkę i stanowczym krokiem wchodząc do środka a tu niespodzianka, bo przyszło mi ponownie ujrzeć tę laskę z tarasu przed akademika. Siedziała wtedy po turecku na ziemi gdzie a obok niej było widać tylko puszki po energetykach i niezdrowe jedzenie z marketu. Pomyślałem w pierwszej momencie co za syf i gówno lecz dziewczyna zatrzymała grę i podniosła drugiego pada mówiąc krótko “trzymaj” nawet nie odrywając zmęczony już wzrok od monitora. Zamurowało mnie kompletnie w tym momencie przyznaje ale przypomniałem sobie widok dziewczyny czerpiącą prostą radość i uśmiech z małego pudełeczka i to co wtedy czułem? Czułem szaleńcze pragnienie doznania tej samej radości i zabawy co wtedy dziewczyna. Usiadłem obok niej i chwyciłem za pada po czym zapytałem co robić dalej, i do czego to wszystko służy ten cały pad. Kolejny raz mnie znokautowała jeżeli chodzi o niespodziewane reakcje bo gdy tylko skończyłem mówić wybuchła śmiechem i potarmosiła mnie po czuprynie jak małego braciszka  odpowiadając z uśmiechem cytuje. -Do uwolnienia się od rzeczywistości chociaż przez chwile młody. Śmiało wybierz grę.
Chwyciłem wtedy za dyskietkę o nazwie Super Mario Bros i podałem dla dziewczyny. Ona uniosła wargi w wyrazie uznania i dobrego gustu po czym włączyła. Po 5 godzinach grania opanowałem wszystkie plansze i tajemnicze wejścia bonusowe w tej grze do niemal perfekcji i to właśnie wtedy pierwszy raz poczułem czym jest prawdziwa zabawa co doprowadziło mnie do płaczu nie wiedząc czemu. Azumi bo jej było na imię stała się moją pierwszą poznaną osobą w szkole czyniąc mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi. Będąc razem w klasie zawsze siedzieliśmy w jednej ławce by wspólnie rozmawiać o grach które były i które miały wyjść na rynek. Jej ojciec posiadał sieć sklepów z grami więc co weekend graliśmy wspólnie co nowe gry przechodząc je w kilka godzin by za chwile znowu rozmawiać o różnych sposobach jej przejścia i na nowo przechodzenia na inny już sposób. Po dwóch latach wspólnie spędzonych chwilach ze sobą między nami nawiązała się wspólna  miłość do gier lecz nie tylko, bo wiem zakochałem się w niej bezgranicznie wtedy postanowiłem jej to wyznać. Będąc już w drugiej klasie osiągałem znakomite wyniki w nauce mimo, że wszystko robiłem od niechcenia i jedynie ona potrafiła mnie zmotywować do zaangażowania się w testy na poważnie tym samym zapominając o przykrej przeszłości z dzieciństwa. Jak każdego weekendu graliśmy po szkole w naszym klubie całą noc by nie przegapić rzadkiego eventu i epickich nagród. Kupiłem piękny bukiet czarnych tulipanów bo mimo, że ciągle tylko grała to wciąż była kobietą. Ubrałem się w najlepsze ciuchy które mi sama  doradziła kiedyś gdy byliśmy wspólnie na zakupach i będąc już gotowy ruszyłem w nasze wyznaczone miejsce by wyznać jej moją miłość. Wychodząc z akademika zauważyłem z daleka kilka motocykli zaparkowane pod szkołą. Nie zastanawiałem się wtedy specjalnie dlaczego się tu pojawiły wtedy myślałem jedynie o Azumi i o spotkaniu. Wchodząc na teren szkoły usłyszałem kobiecy krzyk dobiegający z 2 piętra gdzie znajdował się nasz klub informatyczny i wtedy przyprawiło mnie paniczny lęk przed tym by nie należał do Azumi. Ruszyłem natychmiast po schodach nie zważając na kwiaty rzuciłem je za siebie i zmierzając do sali w którym znajdował się nasz klub zauważyłem wyłamane drzwi ledwie trzymały się na zawiasach byłem wtedy pewny, że coś się złego stało. Mój najgorszy scenariusz okazał się być prawdą. Ujrzałem ją leżącą na ziemi w połowie rozebrana i pobita do otwartych ran topiąc się w kałuży krwi. Podbiegłem natychmiast do niej i delikatnie podniosłem jej głowę by nie zachłysneła się krwią i panicznie wypytywałem co się stało kto to jej zrobił. Azumi odzyskała przytomność i unosząc swoją dłoń pokrytą we karmazynie dotknęła mojego policzka zadając mi pytanie czy to ja. Krew napływająca z jej czoła uniemożliwiało prawidłowego widzenia i rozpoznawania osób. Chwyciłem swoją dłoń jej dłoni w ostatnim momencie, bo czułem, że powoli opada bezwładnie w dół. Będąc w takim stanie krytycznym zwróciła się do mnie słowami które wyryły się w mojej głowie do dnia dzisiejszego. -Jack ja umieram. Żałuje, że nigdy Ci nie wyznałam co do Ciebie czuje i jak bardzo jestem Ci wdzięczna, że otworzyłeś właśnie Ty te drzwi i zostałeś.
Po tych słowach podniosła niespodziewanie swoje tułowie i mnie pocałowała mocno tuląc mnie wokół klatki piersiowej resztkami sił trzymając się jak tonący tratwy. Odrywając swoje małe usteczka od moich między nami pojawiło się zielone pulsujące światło, które z każdą chwilą świeciło się coraz mocniej i mocniej. Obniżyłem wzrok w dół kompletnie nie wiedząc czemu ale wtedy ujrzałem w jej dłoni zieloną eteryczną dyskietkę. Straciłem rozum z rozpaczy tak od razu pomyślałem gdy w momencie dalsze moje obłąkane myśli przerwała Azumi mówiąc.-Nie bój się Jack. To dar który chce Ci podarować. Nie mam czasu Ci tłumaczyć czym to jest ale w momencie gdy to przyjmiesz zawsze będę przy Tobie.
Kiwnęłam potwierdzająco lecz wiedziałem, że to nasze ostatnie chwile spędzone w objęciach zakochanych. Azumi trzymając tę w  dyskietkę w dłoni wcisnęła mi ją całą  prosto w pierś aż do zniknięcia ostatniego promyka dodając osłabionym głosem słowa. -Prawdziwego gracza nigdy nie zniechęci przegrana. Kocham Cię Jack.
Po tych słowach zawisła bezwładnie na moich dłoniach niczym kukła pozbawiona linek. Trzymałem ją tak jeszcze chwile w ciszy patrzać z niedowierzania na jej martwe zmasakrowane drobne ciało. Podniosłem i położyłem ją delikatnie na biurku i przykrywając ją swoją kurtką doznałem uczucia którego nigdy nie zapomnę.
Gniew
Poczułem coś dziwnego w moim wnętrzu jakby dziwna energia miała nagle eksplodować i zniszczyć wszystko wokół. Powstrzymałem się zaciskając mocno pięści i z całych sił wydobyłem z siebie ryk złości i żalu. Wyjrzałem  przez okno i na moje szczęście te motocykle które z pewnością należały do sprawców, dalej stały co oznaczało tylko jedno, że dalej włóczą się po szkole szukając jeszcze czegoś w nadziei, że znowu się im poszczęści. Wybiegłem na korytarz i niewiele myśląc pobiegłam do sali gimnastycznej gdzie ich znalazłem przebijających piłki do kosza nożem jak było im jeszcze mało po zgwałceniu i pobiciu do śmierci młodej dziewczyny. Chęć mordu sięgnęła zenitu i niewiele myśląc podszedłem stanowczo do nich skręcając jednemu głowę samym prostym prawym  sierpowym. Nie zastanawiałem się co się właściwie teraz stało, bo nie przerywając swojego ruchu drugiego chwyciłem za głowę jedną dłonią i wysoko podniósł po czym zmiażdżyłem niczym kruche jajko o podłogę zostawiając jedynie plamę. Trzeci zbrodniarz widząc tę ręczną wykonaną masakrę  z przerażenia zaczął uciekać ucieczkę w panice. Wtedy chwyciłem za drewnianą miotłę stojącą opartą o ścianę, zrobiłem jeden mocny zamach celując instynktownie w niego by zabić tym samym przebijając go miotłą do ściany żywcem. Odzyskał przytomność w momencie zabicia ostatniego z nich i zauważyłem, że na szyi mam zawieszony krawat z żółtymi dużymi inicjałami DK po czym rozpłynął się jak dmuchawiec na wietrze.
Tak więc dotarłeś do końca mojej historii czytelniku gratulacje! Nooo dobra dokończę skoro chcesz. Jestem w trzeciej klasie i obecnie jestem przewodniczący klubu informatycznego gdzie nawet jest wiceprzewodniczący Mangar Terlison pochodzący z Szkocji. Ma głowę na karku i przede wszystkim lubię z nim grać. Co do mojego daru od Azumi to odkryłam czym tak naprawde jest owa moc. To jej dusza i serce żyjąca w moim ciele i dająca mi siłę i nadzieję. Nadzieję na odnalezienie siebie w tym nowym świecie. Dzięki za uwagę i cześć...
Dodatkowe informacje:
-Jest mistrzem w każdej grze komputerowej czy konsolowej.
-Nienawidzi być do czegoś zmuszany (czytaj historia)
-Bywa dziecinny i marudny jak dziecko mimo swojego wieku
-Uwielbia hazard
-Jack znany jest z braku pohamowania etycznego np. Przybijanie piąteczki z dyrektorem? Tak to właśnie Jack.   [
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Jack Anderson
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Thomas Anderson

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Postaciowo

 :: Karta Postaci
-