IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Przewodnicząca Rady Uczniowskiej
avatar

#1PisanieTemat: Stołówka   Pon Maj 08, 2017 8:58 pm

Pomieszczenie pomalowane na biało. Jest w nim pełno światła, dzięki dużym oknom. Poza tym znajduję się tu tyle stołów i krzeseł by każdy uczeń szkoły mógł zasiąść i zjeść posiłek w spokoju. Stoliki ułożone są w linii prostej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gensou.forumpolish.com
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#2PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Lip 09, 2017 4:56 pm

Oczy chłopaka przez kilka sekund miały wielkość pięciozłotówek. Co prawda podejrzewał, że Levi może zażywać jakieś substancje niepożądane, jednak nie brał tego na poważnie. To była zwykła, przelotna myśl. Zwyczajny pomysł, w jaki usprawiedliwiałby tą całą rozmowę o kryjówkach. Dodając do tego systemy przeciwpożarowe... Zioło? W sumie, ze wszystkich narkotyków, ten jeszcze nie był najgorszy. Chociaż, jak tu lecą takie rewelacje, to kto wie, co ciekawego pierwszak jeszcze nosem wciąga?
- O-odwyk... Eh... - zamrugał kilka razy wciąż w lekkim szoku. Przelatywał w głowie całe ostatnie kilkanaście minut dokładnie analizując postać kolegi - Może to nie byłby taki zły pomysł... - szepnął cichutko pod nosem. Ze wsi, z której pochodzi, jedyną nielegalną używką, z jaką miał styczność to pomarańczowa oranżadka w torebkach, którą wycofali jeszcze zanim się urodził. Coś tam było szkodliwe czy druga głowa rośnie, nie wiem. Jednak nijak się to miało do narkotyku. Dlatego też Haru nie miał bladego pojęcia, jak zachowuje się osoba pod wpływem lub na tak zwanym 'głodzie'. Coś tam było w szkole podczas zajęć z panem policjantem, ale żeby on kiedyś słuchał... Przypisał już do kolegi łatkę dziwnego. Być może jego dziwne zachowanie było efektem jakiś proszków? A może ich chwilowego braku? Nie planował dalej dążyć tematu, jednak zaczął nieco czujniej obserwować Leviego. Nie wiedział, czego się spodziewać.
Prychnął pod nosem oraz odgarnął kosmyk włosów z twarzy.
- Sorry, ale nie wyglądasz jakbyś umiał dobrze funkcjonować pod presją. Jakby cię przycisnęli to byś wszystko wyśpiewał. - jego słowa były trochę ostre, jednak mózg średnio mu podsyłał jakiekolwiek inne. Naprawdę nie planował ryzykować. Jeśli pierwszoklasiście tak na tym zależy, jakoś sam tam wejdzie. Nie ma sensu, by Haru ryzykował swoją reputację dla jakiegoś koleżki, którego dopiero spotkał. Równie dobrze mógł od razu pakować walizkę i zmiatać ze szkoły. Wygodnie mu było na swojej pozycji, więc nie będzie rozrabiał. Przynajmniej nie teraz.
- Ta, zaprowadzę cię. - mruknął, chociaż nie miał pewności, czy Levi w ogóle go słucha. Kiedy ten po chwili ruszył do wyjścia, blondyn przeprowadzał małą debatę w głowie. Po chwili rzucił szybkie 'Ej, poczekaj' oraz poszedł za pierwszakiem. Szli dość powoli, od czau do czasu Haruś pokazywał palcem w danym kierunku od razu zaznaczając, gdzie znajdują się najważniejsze punkty budynku. Nie interesowało go, czy towarzysz słucha, lubił gadać trzy po trzy, więc bez znaczenia. Zerknął ze cztery razy przez ramię, by upewnić się, że kolega stoi na nogach. Brakowałaby tylko by się wywrócił.
Po stołówce kręciło się już kilku uczniów, jednak nie było to nic dziwnego. Wygodnie było usiąść przy stoliku oraz pogadać w większej grupie. Sądząc po krawatach, duża część była nowa, pewnie przerwa w zwiedzaniu na własną rękę. Blondyn zbliżył się do lady i wesolutkim tonem przywołał panie pracujące na stołówce. Co będziemy udawać skromność, był popularny, również wśród damskiej części personelu. Być może dzięki urodzie, być może to zasługa częstych rozmów, które sobie ze wszystkimi ucinał. Nie będziemy drążyć. Po kilku wymianach zdań odwrócił się do Leviego z delikatnym uśmiechem.
- Nie jest jeszcze czas na lunch, ale jeśli nie masz ochoty na półprodukty czy przekąski, to przemiłe Panie na pewno coś poradzą. Wystarczy bardzo ładnie poprosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#3PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Lip 09, 2017 10:24 pm

Jak dobrze funkcjonował pod presją?
Zależało to z pewnością od wielu czynników... Czasem dziwniejszych, czasem gorszych, czasami nawet sprzyjających. Ale w gruncie rzeczy, jeśli byłby pod zbyt dużą presją, byłby zestresowany, na głodzie, w panice... Po prostu by zemdlał. Już nie raz tak się działo, dlatego w jego poprzednich szkołach, nigdy go nie przesłuchiwano. Nie robiono tego, ponieważ podczas dwóch pierwszych sytuacji awaryjnych... trzeba było wieźć go do szpitala, bo albo tracił przytomność, albo wpadał w historię.
Jednak te słowa Haru nie dotarły do niego. A raczej można było tak uznać, bo jedynie niemo poruszył wargami. Chciał powiedzieć, że nigdy nie zdradził niczego... Ale zapomniał. Nie skupił się na tym. Choć był pewny, że podzielił się tą informacją ze sportowcem.
Wszedł do stołówki, uważając by drzwi nie wydały najmniejszego dźwięku przy otwieraniu. Ciut przerażający był fakt, że byłby całkiem niezłym włamywaczem. I ludzie dopiero zwrócili uwagę na blondyna, a nie na Leviego... Który grzecznie chodził za gwiazdą, uznając że to bezpieczniejsze miejsce. Bycie w cieniu. Nikt nawet nie spojrzał na niego.
Podczas gdy chłopak świergolił z paniami pracującymi na stołówce, Levi stał ze spuszczoną głową. Wziął po prostu tackę, stojąc grzecznie i milcząc. Wyglądał jak siedem nieszczęść. Bał się tych kobiet? Nie, ale... nie miał ochoty na jakikolwiek większy kontakt z nimi.
Nawet zaburczało mu w brzuchu, kiedy w końcu chłopak skierował swoje słowa do niego, a nie do kobiet pracujących na kuchni. Podniósł wzrok minimalnie na blat.
Poproszę cokolwiek pod ręką, co nie zawiera orzechów, ponieważ mam alergię. Nie jadłem śniadania, ale przetrzymam do lunchu z przekąską — powiedział dość cicho, ciszej niż na dachu. Bał się, że inni uczniowie go usłyszą? A może bał się poprosić o cokolwiek, poprosić o jedzenie...
Już w drodze do stołówki wygrzebał swój portfel za grosze z targowiska czy jakiejś gazetki, aby móc zapłacić za jedzenie, przekąskę, jakiś napój.
Poproszę też coś ciepłego do picia. Cokolwiek... — dodał cicho. Tak, te słowa na pewno tylko Haru mógł usłyszeć.
Był przerażony, jak wiele osób się tutaj kręciło o tej porze. Widział teraz, jaka ta szkoła była ogromna. A co jeśli nie da sobie w niej rady? Nie, nie mógł tak nawet myśleć!
Ale... Czy kiedykolwiek dawał sobie radę w tych mniejszych? Nie, nigdy... A teraz miał chodzić do liceum, w którym nie potrafiłby zapamiętać każdej twarzy mijanej codziennie na korytarzu...
Nie chciał słyszeć reprymendy, żali na niego, współczucia... Nie. Bał się tego. Nie chciał! Przecież... Nie jego wina, że nie był głodny. Nie głodował... Chociaż może czasami, jeszcze zanim dostał stypendium, bo pewne wydatki były ważniejsze od innych.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#4PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 6:29 am

Popularność może być zarówno darem, jak i przekleństwem. Z jednej strony, ciekawskie spojrzenia karmią wygłodniałe i przerośnięte ego, z drugiej wciąż doszukują się jakiegoś błędu. Jedna wpadka, nawet najmniejsza i można się już nie wygrzebać. Chociaż Haru jest osobą dość przyjacielską, wygadaną, lubiącą kontakt, to każdy ma dni, kiedy jest po prostu nie do życia. Nawet patykiem strach dźgnąć, bo zaraz warknie. Co wtedy? Co należy zrobić, kiedy przypadkiem sykniesz na jakiegoś pierwszaka, który wylał sok na twój mundurek? Co z twoją reputacją? Cóż za nurtujące pytania, niestety blondyn nie znał odpowiedzi. Ale jak to? Jako gwiazda z dwuletnim stażem chyba już zaliczył jakieś wpadki. Niespodzianka, niekoniecznie. Potrafił ocenić z rana, czy ma dobry humor, czy będzie gryzł. Jeśli istniał chociaż cień szansy, że wybije komuś jedynki to zamurowywał się w pokoju. Po co ryzykować?
Tutaj przyjazna pogawędka z personelem, tam kilka uśmiechów. Było to całkowicie naturalne. Pomagał Leviemu z własnego serca, nie by zapunktować przy świeżaczkach. To był tylko taki bonus. Towarzysz jednak mówił tak cicho, że nie szło nic usłyszeć. Jeszcze kiedy na stołówce kręcili się oraz hałasowali inni uczniowie to już w ogóle. Haru wychylił się trochę w stronę kolegi, aby móc cokolwiek wyłapać. Pani zza lady też wdawała się mieć problem z dosłyszeniem kolegi, ale zanim zdążyła zapytać pierwszaka o powtórzenie, blondynek od razu wkroczył do akcji.
- Levi na razie pociągnie na czymś małym, bez orzechów. Może jakiś jogurt? - w sumie zawsze się zastanawiał, co jedzą osoby z alergią na orzechy. Przecież na prawie każdym opakowaniu była informacja 'zawiera śladowe ilości orzechów'. Co to za życie? - Ah, jeszcze jakąś herbatę. - prawie zapomniał. Tak się skupił na wyłapywaniu informacji, że prawię połknął ich połowę. Kątem oka zauważył dość tanio wyglądający portfel w dłoni znajomego. Sportowiec nie był jakimś filantropem, jednak kiedy ktoś wyglądał, jak śmierć na chorągwi, to chyba nie myślicie, że jeszcze ten trup będzie płacił? Gdy tylko pani położyła produkty na tacę, Haru od razu podał jej kartę nawet nie patrząc, co na to zombie obok.
Zaprowadził Leviego do stolika w kącie z dwóch powodów. Po pierwsze, wszystkie obecne na sali pierwszaki okupywały miejsca przy oknach. Po drugie, niech zje chłopak w spokoju, nie potrzeba tłumu obok. Jest jednak zawsze jeden problem z siedzeniem w takim miejscu. Kąty lubią pająki. Szkoła była utrzymana w stanie idealnym pod względem czystości, jednak nowi uczniowie często bywali w okolicy lasu i przynosili jakieś kanalie za sobą, zazwyczaj nieświadomie. A potem takie monstrum wejdzie blondynowi znów na rękę podczas jedzenia. Brr. Mało brakowało, a miałby bliznę po widelcu wbitym w rękę. Takie tam miłe wspomnienia z pierwszej klasy. Jednak dawno nie widział żadnego pajęczaka, więc może bóg wysłuchał jego modlitw i wszystkie grupowo umarły? Tak, na pewno. Ta myśl tak przysłoniła mu zdrowy rozsądek, że jakąś czarną plamkę na ścianie obok uznał za ślad po jakiejś zabitej ćmie. Jego mózg pewnie nie podsunie mu innego pomysłu, dopóki coś na niego nie wlezie, ale los nie jest tak złośliwy prawda?
Oparł łokcie na stole, splótł palce oraz położył podbródek na wierzchni dłoni patrząc w blat. Być może Levi czuł się nie komfortowo, gdy obserwowano go podczas posiłku.
- Dlaczego nie jadłeś śniadania? Zaczniesz jeszcze mdleć po kątach i będziesz zdany na łaskę przechodniów. Jeszcze cię ktoś okradnie albo pająk wejdzie we włosy. - aż dreszcz go przeszedł na samą myśl. Szybko rzucił okiem na plamkę będącą wcześniej na ścianie. Gdzieś zwiała. Chłopak zaczął się trochę nerwowo rozglądać, ale robił to dość dyskretnie. Żaden podstępny zegarmistrz czy inny chodzący koszmar nie przeszkodzi mu w matkowaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#5PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 12:13 pm

Był dość zaskoczony, kiedy mężczyzna go uprzedził z zapłatą. Wbił wzrok w kartę, którą ten przyłożył do urządzenia, regulując tym samym rachunek. Levi powoli schował portfel do torby, nie pieniądze, które już z niego wyjął. Te, idąc spokojnie za Haru, po prostu ostrożnie wrzucił mu do kieszeni w spodniach. Powoli, delikatnie, aby tylko nie zostać zauważonym.
Byłby świetnym złodziejem. Czasami coś mu się zdarzyło ukraść, ale nie często... Nie był jakimś kleptomanem czy wielkim przestępcą. Po prostu, kiedy już nie wytrzymywał na głodzie to potrzebował zdobyć coś szybko i... jak najtaniej.
Usiadł powoli przy stole, wpatrując się początkowo przez dłuższą chwilę w tackę.
Dziękuję — powiedział cicho, zabierając się do jedzenia. Nie w smak było mu to pytanie. Po co miał o tym wiedzieć? Po co miał z nim o tym rozmawiać? Po prostu nie zjadł, bo zaspał do szkoły, bo zapomniał, bo rzadko jadał śniadania kiedyś i teraz nie ma w ogóle takiego jakiegoś nawyku.
Powoli jadł. Był faktycznie dziwną osobą. Wydawało się, że wokół jego osoby świat po prostu zwalniał. Czy Levi w ogóle był nauczony życia w społeczeństwie? Może powinno skierować się go na jakieś badania psychiatryczne? Z pewnością miał sporo problemów.
Zapomniałem, bo zaspałem — skłamał krótko, bo w rzeczywistości niekoniecznie zaspał, a tym bardziej zapomniał. Nie wpadł w ogóle na to, aby cokolwiek z rana zjeść. Zazwyczaj jadał dopiero popołudniu, a w ciągu dnia oszukiwał głód piciem. Wodą, sokami, herbatami, kawami, kranówą. Zależy, do czego akurat miał dostęp.
Nikt by nie okradł. Raczej za wiele by nie dostali. A pająka można zabić — powiedział, skupiając wzrok na swojej dłoni, którą ułożył na blacie stołu. Obserwował jak mała żyjątko po niej wchodzi, rozgaszcza się...
Podniósł wzrok, rozglądając się za jakimś uchylonym oknem lub takim do otwarcia. Chciał to stworzenie po prostu wypuścić na zewnątrz. Po co miałby je zabijać? Przecież nie zrobiło niczego złego!
Powoli wstał od stołu i nim Haru zdążył jakkolwiek zareagować na jego czyn, podsunął mu pod nos rękę z pająkiem, aby go zobaczył.
Wypuszczę go przez okno — powiedział cicho, a po tym ruszył w stronę okien. Uchylił je, wypuścił żyjątko na świeże powietrze i wrócił do stołu, przyglądając się Haru. Sięgnął tym razem po tytkę z cukrem, którą dostał do herbaty i tyknął go ostrożnie w policzek za jej pomocą.
W porządku..? — zapytał nieco głośniej. Cóż, na pewno dało się usłyszeć że coś mówi, pomimo hałasu na stołówce.
Obserwował Haru uważnie, czekając na jakąkolwiek reakcję. W końcu on mu nie zrobił krzywdy...
Wysilił przez chwilę swój umysł, aby przypomnieć sobie literki... Imię i nazwisko chłopaka... Właśnie. Co było imieniem, a co nazwiskiem? Zawsze miał ten problem w tym kraju... W Holandii było znacznie łatwiej w tej kwestii.
Kasai senpai... Wszystko w porządku? — zapytał, chrząkając tuż przed tym, aby zwrócić na siebie nieco uwagi blondyna.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#6PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 4:36 pm

Czemu pyta o brak śniadania? Dlaczego w ogóle interesuje się planem żywienia kolegi? Co mu do tego? Otóż, tak zwane  matkowanie nie wymaga uzasadnienia, bo rozumie się samo przez się. Haru zastępuję mamusię dla wszystkich uczniów będących daleko od domu. Co prawda nie da kieszonkowego albo całuska w czółko, ale opierdolić zawsze może. Często próbował powstrzymywać swą wewnętrzna Matkę Teresę, ale mu nie wychodzi. Trudno, będzie dalej wkurzał ludzi swoim zrzędzeniem do końca szkoły.
- Ukraść mogą nawet twoje gacie i zawiesić na sztandarze szkoły. Nie chodzi o zysk tylko zabawę czyimś kosztem. W najlepszym wypadku możesz skończyć z wąsami stworzonymi markerem permanentnym. - chociaż nie było zbyt wielu takich uczniów, to zawsze znalazło się kilku odważnych wychodzących przed szereg. Naoglądali się zbyt wiele amerykańskich filmów, a sceny topienia kujonów w kiblach wychwalają pod niebiosa. Cholera wie, co za przybłędy znajdą się w budynku, lepiej być czujnym. Tym bardziej, kiedy nie masz ochrony swojej frakcji, więc za wszelką krzywdę będą odpowiadać wyłącznie przed tobą. Czasem przynależność do którejś ze szkolnych grup była przydatna.
Był tak zajęty patrzeniem w pusty blat, że nie przeniósł wzroku nawet o kilka centymetrów dalej. Szkoda, wtedy może bozia oszczędziłaby mu tego ataku histerii. Podniósł głowię, gdy Levi wstał od stołu. Nie zdążył nawet pomyśleć o zadaniu pytania, kiedy chłopak podsunął mu po nos dłoń. Haru zamrugał dwa razy i zamarł.
- P-p-pająk... - wydukał z siebie niezwykle cicho, co było u niego niecodzienne. Po chwili na jego twarz wpełzł grymas przypominający minę przestraszonego dziecka. Tak, kilka łez do oczu tez napłynęło, ale na szczęście Levi podszedł już wyrzucić to cholerstwo. Nie mógł tego zabić? Nie chciał? Blondyn przez chwilę pragnął przybić koledze piątkę, aby małe cholerstwo zmiażdżyć w ciągu sekundy. Strach, który go ogarnął uniemożliwił takie epickie zakończenie.
Cóż za wyjątkowy obrazek. Gadatliwy, wesoły, zawsze opanowany Haru teraz przypominał dziecko, które zobaczyło jak ciężarówka przejeżdża po ukochanym kocie. Jeden mały pająk wystarczył, aby chłopak dostał dreszczy na całym ciele. Oczy przestawały powoli łzawić, ale kiedy przypomniał sobie tego szkodnika tuż przed nosem, kilka łez powróciło na swoje pozycje startowe na linii wodnej. Głowę miał opuszczoną, czoło oparł o dłoń, a włosy zasłaniały całkowicie pole widzenia. Drugą ręką nerwowo stukał w blat. Głos Leveiego gdzieś mu dźwięczał w tle, ale jego mózg nic z tą informacja nie zrobił. Po dłuższej chwili ciszy i wewnętrznego umierania blondyn podniósł głowę od razu przenosząc wzrok na pierwszaka przed sobą. Dotychczas pogodny wyraz twarzy zastąpiło zirytowanie. Może nawet gniew? Kilka sekund jeszcze milczał jedynie posyłając koledze nienawistne spojrzenie. Zepchnął całą agresję w odmęty swej duszy i westchnął głośno, od razu padając głową na stół.
- Ty serio jesteś jakiś nienormalny! - wyjąkał i znów przeszedł go dreszcz. Miał teraz wrażenie jakby po nim całym chodziły robale. Znów wrócił do siadu oraz poklepał się trochę po policzkach. To pomagało w ogarnięciu się - Jaki demon podsunął ci pomysł, aby przysunąć ten chodzący koszmar tak blisko mnie? Ba, mojej twarzy! Chyba naprawdę zwariowałeś. Jeżeli byś tak zrobił komuś narwanemu to już byś miał złamany nos. Jeszcze trzymałeś to coś na ręce, ugh, ohyda. - szybko pokręcił głową zupełnie jakby tam był kolejny pajęczak, którego chciał zrzucić. Wydawało mu się, że jego fobia słabła, ale chyba przybierała na sile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#7PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 5:35 pm

Nie odpowiedział mu nic wtedy... Bo bardziej przejął się w końcu pająkiem. A z resztą, co mu miał powiedzieć? Że już kończył niejednokrotnie z głową w kiblu? Że szukanie torby na dachu szkoły zdarzało się przynajmniej raz w tygodniu? Nie, po co miałby o tym mówić... Może tutaj będzie po prostu inaczej? A jeśli nie będzie to już się przyzwyczaił, więc... Po prostu dla niego nic się nie zmieni.
Był w niemałym szoku na taką reakcję ze strony blondyna. Nie wiedział jak powinien się zachować, więc po prostu ostrożnie się cofnął, jak najdalej od rąk Haru. Cóż, domyślał się, że prędzej by dostał zadyszki niż uciekł. Nigdy nie uciekał... Więc może też dlatego był taką łatwą ofiarą do znęcania się? Mogło to być nawet prawdą.
Powoli usiadł tam, gdzie znajdował się kubeczek z niedokończonym jogurtem no i kubek z jego herbatą. Powoli zabrał się znów do jedzenia. No tak... jogurt nie bardzo zapełniał, ale przynajmniej nie będzie mu już burczało w brzuchu, prawda?
Co złego jest w pająkach..? — zapytał spokojnie, nie bardzo rozumiejąc... No, jedyne co to zauważył, że jego rozmówca ma najwyraźniej fobię. Cóż, strach to wcale nie coś do wstydu. To normalna rzecz. A przynajmniej dla Leviego, który od zamykania w szafce nabawił się klaustrofobii. Ech, wesołe czasy szkolne... Trzeba je znów rozpocząć, bo nie będzie wspomnień.
Nie pierwszy i nie ostatni raz bym tak oberwał... Ale w pająkach nie jest nic złego. One pomagają utrzymać ekosystem... — powiedział, wzruszając lekko ramionami. — Sam chciałbym sobie kupić pająka... Ale terrarium może wyjść drogo... No i kot mi go jeszcze zje, wtedy też zbyt miło nie będzie... — mówił, kiwając lekko głową. Nadal był dość cichy, ale... jednak mówił śmielej. Dało się to wyczuć, że nie było to już takie powolne jak wcześniej. Nie przeciągał każdego słowa w nieskończoność, nie robił półgodzinnych przerw między poszczególnymi słowami.
Dokończył jogurt, a po tym przyciągnął do siebie kubek z herbatą. Och, tak... Miał lodowate dłonie, a ta herbata była tak cudownie ciepła.
Zamknął oczy, pochylając się nad kubkiem by ta go ogrzała nieco. Często marzł, więc uwielbiał gorące napoje. Choć te alkoholowe równie dobrze rozgrzewały.
Nie umiem szybko biegać, więc jeśli ktoś mnie będzie chciał wysmarować markerem to i tak wysmaruje. Bronić też się nie bardzo potrafię — powiedział, przytykając w tym samym momencie wargi do kubka i pociągając spory łyk. Tak, w końcu coś ciepłego tego dnia. Aż mu się zrobiło przyjemniej.
Powoli otworzył oczy, ale spojrzał jedynie na blat. Nie na kolegę.
Przepraszam za tego pająka... Nie wiedziałem, że za nimi nie przepadasz... — powiedział, nie chcąc od razu nazywać tego fobią. Nie wiedział czy to wstręt, strach czy może coś jeszcze innego?
Lekko się uśmiechnął nawet. Chyba pierwszy raz od dawna.
Dlaczego uważasz zwierzaki za obrzydliwe? Nie łapałeś nigdy żab? Albo motyli? To jest to samo... Ktoś musi ratować te biedne stworzonka przed krzykaczami chcącymi je zabić... Wiesz, trzeba być bohaterem w domu i wynosić je z łazienki — powiedział, rozgadując się nawet aż za bardzo jak na siebie.
Przymknął oczy, nie zauważając nawet tego. Jednak trzymał w dłoniach przez cały czas kubek z herbatą. Uwielbiał ją... Powinien nauczyć się pić ją przed wyjściem do szkoły. To pomagało na samopoczucie. A przynajmniej Leviemu. Mógł się uspokoić, odprężyć, odpocząć przez chwilę. Tak. Może powinien kupić sobie jakieś herbaty? Musi sprawdzić ich ceny... pewnie będą drogie, ale jakoś to przetrwa.
Albo znów po drodze minie się z powołaniem i skręci w odpowiednią uliczkę, aby kupić coś bardziej dla siebie typowego.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#8PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 6:58 pm

Nie uderzyłby go, w życiu. Definitywnie nie należał do brutalnych, nigdy nie podnosił na nikogo ręki (chyba, że na pająki, wtedy do młotek podnosił). Ba, rzadkim wydarzeniem było nawet podnoszenie głosu. Używał siły fizycznej wyłącznie w samoobronie, a niewiele osób rzucało się na niego z pięściami. Jedyny moment, w którym pozwalał sobie na okładanie kogoś twardym przedmiotem to trening kendo. Dodatkowo, względem wymiarów, nie różnił się wiele od Leviego. Jedynie postura oraz tężyzna fizyczna robiły różnice, ale na pierwszy rzut oka nie wydawał się groźny. Ciężko więc byłoby mu zdobyć tytuł postrachu korytarzy.
- Wszystko jest złe w pająkach. Rozpoczynając od ośmiu odnóży, kończąc na sraniu pajęczyną. - stwierdził otwarcie, powstrzymując się przed podskoczeniem, gdy kolejny dreszcz przeszedł mu po kręgosłupie. Haru nie był głupi, zdawał sobie sprawę z tego, że każde zwierze ma swoje zdanie. Wady, zalety, miejsce w łańcuchu pokarmowym oraz ekosystemie. Zapewne gdyby jego życzenie się spełniło, czyli wszystkie pajęczaki wymarłyby w ułamku sekundy, miałoby to katastrofalne skutki globalne. Wiedział o tym, ale nie przeszkadzało mu to w marzeniach. Wtedy miałby o jedną fobię mniej.
- Po. Co. Ci. Pająk? - nacisk na każde słowo oraz przerwy między nimi dokładnie pokazywały totalny brak zrozumienia. Po co ktoś miałby trzymać takie monstrum? Blondyn rozumiał, że są fani nietypowych pupili domowych. Sam nie pogardziłby wężem, ale pająk? Co to za przyjemność? Nazwiesz taką bestię Stefan czy Ignacy i uznasz za małego przyjaciela? Będziesz spać w tym samym pokoju wiedząc, że jedyne, co dzieli ciebie i ośmionożne wcielenie szatana to szyba? Często te pająki domowe, sprzedawane w celach hobbistycznych były tarantulo podobne. Demonów się do domu nie zaprasza.
- W takim razie rzeczywiście musisz znaleźć ciemne kąty. - jeżeli odpadał zarówno bieg, jak i samoobrona to pozostaje życie w cieniu. Takie dyskretne przemykanie tu i ówdzie nie powinno sprawiać trudności dla kogoś nowego w szkole. Jeśli nie był powszechnie znany, niewiele osób w tłumu uczniów będzie zwracać uwagę. No, chyba że Levi za bardzo wczuje się w nowy żywot jako szkolny ninja i założy nawet odpowiednie do tego ciuchy. Wtedy może już mieć problem z pozostaniem w cieniu.
- Przeprosiny przyjęte, ale nigdy więcej tak nie rób, bo wylewu dostanę. - w sumie, prawie dostał. Lepsze zatrzymanie akcji serca niż posikać się na środku stołówki. Chociaż w jego wypadku prędzej by rozwalił krzesło, próbując zatłuc nim najmniejszego żyjącego pająka.
- Uwielbiam zwierzęta. Jak byłem mały notorycznie łapałem żaby lub myszy. Motyle jakoś mnie nie interesowały, ale nic do nich nie mam. Pająki to jednak błąd natury i w żadnym wypadku nie zaliczają się do kategorii zwierząt, przynajmniej w mojej głowie. - ta pogarda w głosie naprawdę pokazywała nienawiść Haru do tych stworzeń. Cóż poradzić. Fobia została zapoczątkowana przez pewną tramę. Jako dzieciak na wsi, widział pająki non-stop. Zawsze jakiś był w łazience, na huśtawce, w pokoju za szafą. Kiedyś go to nie ruszało. Chociaż nigdy nie darzył ich ciepłymi uczuciami, nie zwracał też na nie uwagi. Jednego słonecznego dnia mały Haruś postanowił wejść na zbiornik wodny we wsi. Drogą na górę była wysoka drabina, ale co to dla odważnego blondynka. Wchodził na szczyt pewny siebie i kiedy był już dobre kilka metrów nad ziemią, poczuł delikatne szczypanie na zewnętrznej części dłoni. Kiedy oderwał rękę od drabiny, by sprawdzić źródło mrowienia, zobaczył krzyżaka, który najwidoczniej dziabnął go. Jad nie był szkodliwy, jednak nie można tego powiedzieć o upadku z drabiny na wskutek nagłego ataku paniki. Od tego momentu pająki były oficjalnie wykreślone z życia chłopaka.
- Może powinieneś zjeść coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#9PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 10, 2017 10:58 pm

Pokręcił lekko głową. No doprawdy... Nie rozumiał nadal, dlaczego można było się bać czegoś, co jest tak niewielkich rozmiarów. Po co? Czemu?
Ale skoro on potrafił bać się kilku dość dziwnych rzeczy... To dlaczego i nie on? W końcu każdy ma prawo do strachu, nieprawdaż?
Nie wiem... Tak do popatrzenie, do potrzymania na rękach... — powiedział, wzruszając lekko ramionami. To była jego zwyczajna zachcianka. Ale... prawdopodobnie i tak na nią nie odłoży pieniędzy. Potrzebował na nieco inne... rzeczy. W końcu o uzależnienia trzeba szanować, dbać o nie, nieprawdaż?
Ale możesz być spokojny. Prawdopodobnie go nie kupię, bo to duży wydatek na raz, a kota trzeba także nakarmić, trochę rzeczy dla siebie też kupic — powiedział, bo jego wydatki często były po prostu... nieco drogie. — Ciemne kąty przydadzą się niezależnie od tego... I spokojnie, nie znajdziecie mnie nagle martwego tamno chyba, że przedawkuję, dodał już w myślach, niekoczniec mając ochotę się z tym dzielić z chłopakiem.
Pił powoli herbatę. Tak, było miło... Ale miał także ochotę w końcu wyjść, zapalić, może coś wziąć. Odpężyć się, odpocząć... Chciał po prostu odpocząć, zasnąć, może trochę pobyć w samotności, może pobawić się z kotem.
Dlaczego? Uraz pd dziecka czy brzydzenie się? — zapytał spokojnie, spoglądając na chłopaka jednak zaledwie przez chwilę, bo w końcu padło pytanie odnośnie jedzenia. Pokręcił dość szybko głową, ale jego żołądek zareagował widocznie... nie po jego myśli. Zaburczało mu w brzuchu. No tak, był mężczyzną, czyli potrzebował więcej jedzenia, a... nigdy nie miał jakiejś regularnej diety.
Był tym po prostu zażenowany. Odłożył opróżniony z herbaty kubek na blat i objął się w pasie, chcąc jakoś uspokoić swój organizm. Wbił wzrok w tackę. Nie chciał. Poczeka spokojnie do lunchu, wtedy coś zje... Nie było sensu teraz robić jakiegoś kłopotu!
Nie, poczekam do lunchu. Wystarczy mi jogurt — powiedział, nie podnosząc wzroku na Haru. Jednak po chwili wstał, opakowanie po jogurcie wyrzucając, a resztą naczyń odnosząc na półeczkę do umycia. Czuł się źle z tym, że nie panował nad swoim organizmem... Cholera! Przecież potrafił się sobą zająć! Jadł w miarę regularnie... Czasami jedynie nie pamiętał czy obiad, który zjadł to jadł dzisiaj czy wczoraj, a może dwa dni temu...
Naprawdę nie chcę. Nic mi się nie stanie. Nie pierwszy raz nie jadłem śniadania i nic mi nie było — zapewnił blondyna, aby ten nie szukał rozwiązania na siłę. Dla niego... nie było ono potrzebne. W końcu... po co? Nie, nie musiał zjeść teraz, już, w tej chwili.
Nie miał także najmniejszej ochoty sprowadzać na swoją osobę cudzej litości. Cóż, martwił się, że... właśnie tak to się skończy. Chłopak zacznie mu współczuć, będzie chciał mu na siłę matkować, a już się widocznie ten niekoniecznie uważał go za osobę, która potrafi o siebie zadbać.
Ale z drugiej strony... Levi jeszcze żył. A to jednak coś oznaczało. Potrafił przetrwać! Czyli nie potrzebował cudzej opieki i matkowania.
Zjem coś później. Podczas lunchu. A później jakiś obiad po zajęciach... — zapewnił go cicho, dość mocno cicho. Po prostu źle się czuł teraz... Było mu wstyd za własny organizm. Nie mógł się on po prostu uspokoić i być cicho, nie reagować, nie pokazywać niczego po sobie?!

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#10PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto Lip 11, 2017 4:52 am

Jeśli musiałby wskazać jakiś powód wywołujący strach, inny niż naturalnie odpychająca aparycja pająków, to wskazałby na niepoczytalność. Ludzi można prześwietlić, z czasem można nawet odgadnąć ich każdy ruch. Są oporne przypadki, przykładowo szaleńcy, ale większość populacji działa na zasadzie schematów, a na nich opiera się cała psychologia i inne pokrewne dziedziny. Nie wiemy jednak, co myśli zwierze. Możemy domyślać się, czy niedźwiedź będący kilka metrów od nas planuje nas zaatakować, czy nie. Możemy zgadnąć, czego potrzebuje nasz pies. Obserwując zachowanie gryzoni, możemy sprawdzi wpływ testowanych leków. Jednak pająki mają to do siebie, że nigdy ich nie widzisz, póki nie są dziesięć centymetrów od twojej twarzy. Nie możesz spojrzeć im w oczy, nie masz bladego pojęcia, jaki będzie jego następny ruch. Ile to jest gifów w internecie pokazujących próbę schwytania pajęczaka, gdzie wszystko idzie fajnie, do momentu w którym ośmionożna bestia skacze na twarz łowcy? Kiedy dodasz ich odrażający wygląd do kompletnego braku możliwości odgadnięcia ich następnego ruchu, mamy fobię murowaną.
- Jak chcesz potrzymać pająki na rękach to chętnie zlecę ci wynoszenie ich ze szkoły. - sam nigdy by tego czegoś nie dotknął. Jeżeli jakiegoś przyuważył, zabijał na miejscu. Nie czuł się z tym specjalnie źle, ale jak zlecą się obrońcy praw zwierząt to nie będzie ich karmił wymówkami. Jeśli tylko ta kanalia znajdzie się poza jego polem widzenia, wszystko będzie grało.
- Wcześniej wspomniałeś o odwyku, więc nie bardzo uspokaja mnie takie zapewnienie. - wspomniał cicho, aby przypadkiem nikt inny na sali nie usłyszał. Zdecydowanie nie potrzebowali tutaj jakiegoś trupa. Niech sobie tam wdycha czy pali, co mu się żywnie podoba, byle z dala od innych. Kto wie, jak zareagowałaby komisja dyscyplinarna? W sumie, byłaby niezła drama.
- Przez jednego krzyżaka prawie umarłem mając jakieś pięć lat. Ich obrzydliwa aparycja również nie dodaje uroku. - uznał, że nie ma sensu zagłębiać się w historie o zbiorniku i drabinie. Nie ma nic ciekawego w złamanej nodze, barku oraz wstrząsu mózgu. Absolutnie nic. - A ty żadnych zwierząt się nie boisz? - zapytał z czystej ciekawości. Było wiele różnych fobii, więc może Levi także załapał się na którąś z nich? Ailurofobia, anatidefobia, apiofobia, lista jest długa, jest w czym wybierać.
Obserwował kolegę i jedynie kiwał głową na jego słowa. Wydawało mu się, że pierwszakowi znów coś odbija. Jedno proste pytanie wywołało kaskadę reakcji. Nawet nie kazał jeść, to była sugestia. Bądź co bądź, jogurt to nie posiłek, śniadania nie zastąpi. Jednak w żadnym wypadku nie naciskał. Chciał tylko upewnić się, że kolega nie opuści stołówki głodny, wtedy mijamy się z celem. Kto wie, może jeszcze potem zapomni o porze lunchu? Zdarza się najlepszym.
Podniósł ręce w geście poddania i przymknął oczy.
- Tylko pytam. - naprawdę nie miał nic złego na myśli. Znali się zbyt krótko, by potrafił ocenić, co może u Leviego wywołać taką, a nie inną reakcję. - Przydałaby się do ciebie instrukcja obsługi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#11PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto Lip 11, 2017 4:44 pm

Sam levi często musiał się męczyć z robactwem w mieszkaniu, która zarówno w Holandii, jak i w Japonii było zawsze zaniedbane. Chyba wytworzył się w nim taki mechanizm, że nawet nie zastanawiał się nad tym czy to stworzenie jest obrzydliwe czy może jednak nie... W końcu po co miał nad tym myśleć? Nie było takiej potrzeby. Często musiał się ich pozbywać w mieszkaniu, więc nie sprawiało mu to teraz problemu. Wątpił, aby kiedyś zaczął się bać tych stworzeń...
Wywrócił jednak oczami na jego słowa... Przecież... Ugh.
Na żadnym odwyku nie jestem. Nie potrzebuję czegoś takiego. Dla niektórych papierosy to powód do odwyku. Jak mi nie wierzysz to możesz przeszukać moją torbę — powiedział, dość cicho. W końcu... blefował. Nie dałby mu jej przeszukać, przemyszkować. Wiedział, że to nie byłby najlepszy pomysł, dlatego gdy tylko z powrotem znalazł się przy stole, ostrożnie ze swojej torby wyjął to, czego niekoniecznie chciał pokazywać koledze. Dość drobne, metalowe pudełeczko. Nieco zagrzechotało przy tym, ale schował je do kieszeni w spodniach. Po tym dopiero położył torbę na blat, podsuwając ją do chłopaka jakby na potwierdzenie swoich słów. Niech sprawdza... Na razie niczego nie znajdzie prócz papierosów.
Odetchnął na to, że chłopak nie miał zamiaru nalegać na coś podobnego... Levi zjadł, ugasił pragnienie i tyle mu wystarczyło. A przynajmniej tak sobie wmawiał, bo jego organizm nie powinien się buntowac w takich sprawach.
Och... No tak, to wiele zmienia... — powiedział dość cicho, kiwając głową. Dziwnie się czuł... Rozmawiał z kimś znacznie dłużej niż zazwyczaj. Nie było to dla niego dziwne. No i jeszcze okropnie wię wygłupił, niejednokrotnie. Czuł się zażenowany podobnymi zachowaniami ze swojej strony! Może nie powinien więcej z nim rozmawiać? Może Haru miał po prostu go dość i znosił go tylko dlatego, że jest dłużej w tej szkole i musi zachowywać jakieś pozory, że pomaga pierwszakom?
Levi nie wiedział. Nigdy nie wnikał w to, jak działa społeczeństwo w szkołach, kto i czym się zajmuje, dlaczego tak, a nie inaczej...
Nie boję. Bardzo lubię zwierzęta, wszelkiego typu — powiedział spokojnie, kiwając lekko głową. Nie kłamał.
Wiesz, w domu zazwyczaj ja byłem odpowiedzialny za walkę z ewentualnym robactwem czy małymi gryzoniami... — przyznał, nie czując potrzeby by zagłębiać się w jakieś większe szczegóły w tej kwestii. Po co? Przecież... Haru to nie powinno interesować, prawda?
Ale jak zrozumiałem... kotów się nie boisz? Takie domowe są świetne do polowania na pajęczaki... — podzielił się z nim wiedzą. Choć wiedział, że zależało to zupełnie od zachowania poszczególnego zwierzaka, ale kto by się tym przejmował teraz?

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#12PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto Lip 11, 2017 6:22 pm

Nie planował bawić się w psa straży granicznej. Nie wiedział, jakie używki chłopak zażywa - czy ograniczał się do powszechnie dostępnych trucizn bądź gustował w rarytasach. Czy była to jego sprawa? Niekoniecznie. Nawet jakby ten poszedł ostro w tango przekraczając zalecaną dawkę, byłaby to sprawa komisji dyscyplinarnej oraz personelu. Haru nie miał nic do tego, ale skoro już gadali przez jakiś czas, to nie życzyłby sobie, aby Levi zaćpał się w kącie. Przez chwilę wydawało mu się, że chłopak coś kombinuje przy torbie, ale uznał, że to pewnie jego wyobraźnia. Spojrzał na pakunek przed nim, zupełnie niezainteresowany. Nie będzie przeszukiwał każdego ucznia. Jeszcze gdyby Levi latał po szkole nago rzucając w innych batatami, to byłby skłonny zbadać sprawę. Teraz nie miał jednak większych podejrzeń, jedynie wcześniejsze wspomnienie odwyku. Leniwie wsunął palec do środka i powoli podniósł wierzchnią część torby do góry. Nie widział w ten sposób zbyt wiele, ale i tak nie planował teraz robić żadnej inspekcji. Po dosłownie dwóch sekundach patrzenia do środka - w sumie, widział może pół torby, bo jedynym palcem niewiele powierzchni sobie odkrył - przysunął torbę do kolegi.
- Jesteś czysty.
Trzeba naprawdę się postarać, aby ktoś taki jak Haru miał cię dość. Co prawda, radzenie sobie z przewrażliwionymi lub niebanalnymi jednostkami bywało dla niego kłopotliwe, jednak nigdy nie było na tyle problemem, by brał nogi za pas. Właściwie, to nigdy nie miał żadnego wroga czy kogoś, kto samym byciem powodowałby u blondyna gorączkę. Ciężko go zdenerwować i tym samym zrazić do siebie. Nie potrafię wymyślić, co trzeba by zrobić, aby chłopak naprawdę pozwolił sobie na otwartą nienawiść. Być może pewnego dnia ktoś wpadnie na jakiś genialny pomysł.
- W sumie kot to lepsza opcja od wciągania pająków odkurzaczem. - wiem, praktyka okrutna, ale w ten sposób nie zostawiał plam i brakujących odnóży na ścianie lub suficie. - Ale chyba nie mam wystarczająco dużo czasu, by przygarnąć kota. Zwierzaki domowe wymagają uwagi, nie chciałbym, by musiał sam siedzieć całe dnie. - treningi, szkoła, obowiązki sportowca, harmonogram po brzegi wypełniony. Chociaż perspektywa odpoczynku z futrzanym przyjacielem była niezwykle kusząca, Haru definitywne nie chciał skazywać zwierzaka na zamknięcie w pokoju. Okrucieństwo.
- Chyba powinienem cofnąć moje słowa, nie jesteś nieprzyjacielski. Potrafisz się rozgadać.

/zero weny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#13PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lip 12, 2017 9:57 pm

Nie wiedział jak on może się zachowywać... Nie był w stanie tego przewidzieć. W rzeczywistości przecież go nie znał, aby przewidzieć takie rzeczy. Może by go zgłosił na policję? Może by zrobił awanturę, a może sam by się poczęstował takim smacznym znaleziskiem?
Nie obserwował go. Miał spuszczony wzrok, nie wiedział za bardzo czy chłopak grzebał jakoś bardziej w jego torbie czy nie... Ale wyraźnie mu ulżyło na ten wyrok. Dość szybko zabrał torbę z blatu, wciskając ją sobie na kolana i chowając pudełko. Aby mu przypadkiem gdzieś po drodze nie wypadło na korytarzu. To by dopiero było!
Mi by się nie chciało tak ciągle wyjmować i chować odkurzacza... — przyznał, chociaż jego doświadczenia z tymi urządzeniami dotyczyły jedynie tych wiekowych, które nie działały najlepiej i można było je kupić za grosze. Te drobne, które łatwo można było schować do walizek były dla niego czymś kompletnie obcym. Nie mówiąc o odkurzaczach do okruszków!
Koty zazwyczaj śpią, kiedy ciebie nie ma w domu... Ale jakbyś miał ochotę po obcować z jakimś to zapraszam do mnie. Mam kota. Tylko przygotuj się psychicznie na sierść wszędzie — powiedział, wbijając wzrok w torbę. Nawet do niego nie dotarło, że właśnie zaprosił zupełnie sobie obcego osobnika do swojego pokoju...
A z drugiej strony, nigdy nie miał kątu tylko dla siebie, więc chyba nie odczuwał tego aż tak prywatnie. W pokoju nie miał za wiele rzeczy, więc także nie byłoby problemów z bałaganem. Raczej wolał otrzymywać porządek. W końcu... to nadal nie był tak dokładnie jego osobisty i prywatny pokój. Kiedyś będzie musiał go oddać. Kiedy skończy szkołę lub utraci stypendium...
Wzruszył lekko ramionami. Nie był pewny czy się rozgadał, czy jeszcze nie... Rzadko to się zdarzało. Nie był kimś, kto lubił gadać... Ale to chyba nawet miłe, że Haru mógł tak uważać. W końcu zwierzęta nie miały nic przeciwko niemu to ludzie też nie powinni odbierać go za jakiegoś aspołecznego...
Choć z drugiej strony.
Duszą towarzystwa mimo wszystko nie jestem, więc to chyba niewiele znaczy... — przyznał, kiwając głową.
Podniósł się powoli od stołu. Znów. Nie miał po co tutaj siedzieć, a na stołówce była dość spora rotacja ludzi, co mu bardzo przeszkadzało.
Spojrzał jeszcze na Haru, niepewny czy powinien proponować odwiedzenie teraz kota czy po prostu się pożegnać... Nigdy z nikim nie rozmawiał od tak. Zazwyczaj to druga osoba rozpoczynała i szybko kończyła z nim rozmowę!
To... Jeśli nie masz nic przeciwko, możemy pójść do mnie. Przywitasz się z Buką... — powiedział dość cicho i niepewnie, dość szybko obracając się na pięcie i ruszając w odpowiednią stronę do akademików.
[z/t oboje]

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar
Skąd : ja się tutaj wziąłem?

#14PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Lip 30, 2017 12:43 am

Kouga otworzył drzwi prowadzące do stołówki szybkim, zdecydowanym ruchem. Na twarzy bohatera malował się lekki, zadziorni uśmiech. Oczętami błyskawicznie przebadał wnętrze pomieszczenia, zatrzymując się na ćwierć sekundy dłużej, gdy wypatrzył jakieś znajome twarze. Po tej krótkiej analizie wszedł głębiej szkolnego miejsca strawy, szukając sobie jakiegoś dogodnego miejsca do usadowienia swoich zacnych, czterech liter. Określenie "sobie" było jednak tutaj określeniem nie do końca prawdziwym, bo czarnowłosy planował spędzić czas w jakimś doborowym towarzystwie. Jedynym powodem, dla którego pojawiłby się tutaj ze świadomością, że spędzi dłuższą chwilę w samotności, to otrzymanie zadania zdegustowania potraw serwowanych na stołówce celem walidacji ich jakości oraz walorów smakowych. Na ten niewątpliwy przywilej bohater musiał jednak jeszcze jakiś czas zaczekać.
Zważywszy na brak tłumów, znalezienie sobie dobrego miejsca nie było wielkim problemem. Trochę szkoda, bo Masamune był nawet w humorze, by proste odszukanie sobie wolnego siedziska wiązało się z lekką zagwozdką logistyczną. Ktoś mógłby nawet zaczepić bohatera po drodze i zaprosić do krótkiej pogadanki, tudzież podzielić się z nim swoimi troskami. Obeszło się jednak bez atrakcji tego typu. Niewielka szkoda, ale szkoda.
Wracając do usadawiania swoich czterech liter, to miejsce posiedzenia Masamune spełniało pewne, wybrane przez niego wcześniej, kryteria. Po pierwsze, było zlokalizowane niedaleko od jednego z okien. Po drugie, znajdowało się przy rogu pomieszczenia. Jak pierwsze wymaganie było wyłącznie bezpodstawnym kaprysem czarnowłosego, tak drugie nie było przypadkowe. Wspomniana pozycja miała pozwalać młodemu Kogarasu na bezproblemowe monitorowanie stołówki. Jeżeli jakiś cwaniaczek będzie chciał odwalić coś niestosownego, to będzie musiał się liczyć z natychmiastową interwencją Członka Komisji Dyscyplinarnej. Osobiście Kouga miał ochotę skupić się na swobodnym spędzaniu tutaj czasu, niżeli wykonywaniu obowiązków, no ale jak będzie mus, to mus.
Gdy - za przeproszeniem - dupa bohatera w końcu spoczęła, ten zrobił nietęgą minę. Nie planował jeść czegoś z menu, jednak żałował, że po drodze nie kupił sobie w automacie jakiejś lekkiej przekąski, którą mógłby się teraz uraczyć. Pokręcił oczami w zażenowaniu swoją własną osobą, po czym skrzyżował ręce na klatce piersiowe, ułożył prawą nogę na lewej na znak amerykańskiej czwórki i w takiej pozie, w ciszy, oczekiwał na pojawienie się pewnej białogłowy. Choć określenie "różowogłowy" było tutaj bardziej trafne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Age : 17

#15PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Lip 30, 2017 1:39 pm

Różowa burza włosów, pojawiła się w drzwiach stołówki. Szybkie spojrzenie po ludziach znajdujących się w tym pomieszczeniu bez trudu pozwoliły jej zlokalizować czarnowłosą, postać z którą umówiła się na spotkanie w tym niezbyt zatłoczonym o tej porze miejscu. Widać nie wiele dzieciaków było o tej porze głodnych albo mieli ciekawsze rzeczy do robienia W każdym razie ryżowłosa powolnym korkiem, ubrana w mundurek szkolny, skierowała swoje kroki do stołówki. Minęła jednak czarnowłosego chłopaka, który siedząc koło okna widocznie obserwował całe to miejsce swoim bacznym okiem. Uśmiechnęła się ciepło do niego, lekko kłaniając się głową na przywitanie. W końcu chłopak był starszy od niej winna, więc była okazać mu nieco szacunku chociażby z tego względu. Zrobiwszy to zapłaciła i zabrała ze sobą dwa soki pomarańczowe w kartoniki. Przysiadła się do stolika członka Rady Uczniowskiej, stawiając przed nim jeden kartonik. - Witaj, senpai.- uśmiechnęła się ciepło do niego, siadając na krześle, przygładzając spódniczkę, by jej się nie zawinęła ani nie pogniotła przy tej czynności. -Senpai o czym chciałeś porozmawiać?- spytała spoglądając prosto na niego, odpakowując sok i wbijając słomkę w niego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar
Skąd : ja się tutaj wziąłem?

#16PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Sie 09, 2017 12:05 am

Ledwo panienka Ueda pojawiła się na stołówce, a już została wyłapana przez bystre oczęta czarnowłosego. Być może była to zasługa dość wyróżniającej się kolorem fryzury dziewczyny, albo po prostu Kouga był niezwykle spostrzegawczy. Zapytany o tę zagwozdkę, nieskromnie by przyznał, że to druga odpowiedź była tą poprawną. Odprowadzał wzrokiem dziewczę przez chwilę, po czym wrócił do ogólnego monitorowania pomieszczenia. Wiedział, że i tak za chwilę będzie mógł na spokojnie i z bliska cieszyć się widokiem Mayumi.
Powrócił spojrzeniem na różowowłosą, gdy była już dostatecznie blisko. Uśmiechnął się szerzej i skinął głową na przywitanie. Chwilę później jego uwagę przykuł kartonik z sokiem. Przymrużył oczęta i nie tracąc uśmiechu, spojrzał na Mayumi podejrzliwie.
- Widzę, że ktoś chce mnie tutaj chyba przekupić - stwierdził, starając się zachować poważny ton głosu, co nie wyszło mu perfekcyjnie.
Nie zdziwiłoby go, jeżeli ten skromny podarunek rzeczywiście miał za zadanie udobruchać Masamune. Niby interakcja pomiędzy uczniami to normalka, ale kiedy dostaje się zaproszenie do pogadanki od kogoś z Komisji Dyscyplinarnej, to wręcz powinno się mieć podejrzenia, że się coś przeskrobało. No a żeby kara była mniej dotkliwa, to można wykorzystać jakaś łapówkę.
- Na pewno doskonale wiesz o czym chciałem porozmawiać - odpowiedział na pytanie swej rozmówczyni, nie tracąc dobrego humoru.
Kouga postanowił sobie nieco pożartować i robić wrażenie, jakby rzeczywiście wezwał Mayumi, by omówić z nią sprawę jej ostatnich przewinień. Taki pomysł wpadł mu do głowy kilka chwil temu. Szkoda, bo jakby bohater pomyślał o tym wcześniej, to wybrałby bardziej odpowiednie miejsce dla wzmocnienia efektu powagi sytuacji. Może by nawet różowowłosa rzeczywiście się wtedy nieco zestresowała i zaczęła się szczerze tłumaczyć. Przeprowadzanie tego typu rozmowy w niepustej stołówce mogło jednak zdradzać prawdziwe zamiary czarnowłosego. Ale próbować nie szkodziło.
- O wiele bardziej odpowiadałoby mi wzywanie Ciebie bez konkretnego powodu, tak tylko żeby sobie pogadać o pogodzie albo obecnym rankingu najgorętszych gości w Gensou. No ale chyba sama rozumiesz, że to nie takie łatwe. - Podczas mówienia, bohater powoli wyciągnął z folii załączoną do soku słomkę, by następnie wbić ją w odpowiednie miejsce na opakowaniu.
Masamune zbliżył kartonik do swych ust, by upić łyk. Następnie puścił Mayumi oczko.
- Chyba jednak ta łapówka jakoś może wpłynąć na moją decyzję - zażartował, a następnie napił się ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#17PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 
Stołówka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Fabuła

 :: Pierwsze piętro
-