IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aula

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Przewodnicząca Rady Uczniowskiej
avatar

#1PisanieTemat: Aula   Pon Maj 08, 2017 8:54 pm

Za tymi drzwiami znajduje się ogromna aula szkolna, która pomieści wszystkich uczniów, personel oraz dyrekcję placówki, a nawet więcej ludzi. Aula jest pełna światła. Po bokach znajdują się piękne kolumny. Na przeciwko siedzisk znajduje się piękne podwyższenie, gdzie przemawia dyrekcja, lub występują genialni uczniowie. Aula utrzymana jest w kolorach zieleni, a podłoga zrobiona jest z dobrego drewna. Okna są wielkie, ale zasłonięte przez ciemnozielone kotary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gensou.forumpolish.com
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#2PisanieTemat: Re: Aula   Nie Lip 09, 2017 11:23 pm

Tego dnia Kaito postanowił wybrać się do auli, gdzie najlepiej odbierało wifi. Głównie tam piął się po szczeblach tabeli w pokemonach na swoim czarnym Nintendo i bardzo rzadko zrywało mu łącze. Zerwane łącze oznaczało przegraną, a nie chciał popsuć sobie winratio dlatego jeśli miał grać online to przychodził na aulę. Zwykle zresztą była otwarta i jeśli ktoś tam był to zwykle grupka ćwiczyła do jakiegoś przedstawienia. Czasami nawet zdarzało mu się podpatrywać co robili uczniowie, aczkolwiek nigdy nie miał zbytniej odwagi by zagadać lub wywinąć jakiś numer w stylu wejścia na środek i zaklaskania w geście uznania. Zielonowłosy był już po zajęciach, więc przebrany w swoją ulubioną bluzę dresową oraz z nałożoną na głowę czapką kierował wzrok na czarne urządzonko. Kompletnie ignorując wszystko co się wokół niego działo. Ktoś nawet w trakcie tej wielogodzinnej gry postawił w jego pobliżu krzesełka ustawione na sobie. Wsadzone w dosyć typowy sposób, bo jedno w drugie, zasłaniając chłopakowi widok na scenę. On jednak tym się nie przejął, aczkolwiek nie mógł być świadomy tego, że było tu jeszcze parę osób. Głównie cheerleaderki, które przygotowywały układy dla drużyn sportowych. Miało to zagrzać chłopaków do walki, więc akrobacje były wymyślne i pewnie ktoś normalny zawiesiłby oko na strojach dziewczyn. Właśnie dlatego poza nim było tu jeszcze parę osób płci męskiej, a on w słuchawkach na uszach dalej grał i niezbyt interesował się dziewczynami. Przez chorobę po prostu nie wiedział czym tak bardzo faceci się ekscytowali poza tym, że zwykle dziewczęta były ładne. Wolał chyba po raz setny pokonywać Elite Four niż rozmyślać nad czymś takim, jednak nie było mu to dane. DS wskazywał, że niedługo wyczerpie się bateria dlatego Hazama uśpił konsolkę i włożył ją do plecaka, z którego po chwili wyciągnął zbiór zadań matematycznych. Postanowił spożytkować czas i odrobić pracę domową z matematyki. Założył nogę na nogę i zaczął pisać. Większość obliczeń wykonując w pamięci z czego belfrowie zwykle nie byli zadowoleni, gdyż pokazywali mu różne metody a on jednak wolał swoje, które uważał za prostsze i szybsze. Takim oto sposobem nauczyciele mieli trudności z nauczeniem go czegokolwiek oraz pokazaniem, że musi robić coś dokładnie tak jak wszyscy. Niebawem zaczął atakować go Morfeusz i nie mowa tu o czarnoskórym bohaterze Matrixa, który proponował pigułki gwałtu. Zielonowłosy ziewnął przeciągle, a echo poniosło się po auli w której panowała absolutna cisza. Oparł się o jedną ze ścian i za krzesłami zaczął drzemać. Lubił spać, zwłaszcza gdy było cicho i spokojnie. Ogólnie lubił spokój, a to jakim cudem ten człowiek dostał się do komitetu dyscyplinarnego pozostawało zagadką. Wpływ na to oczywiście mogło mieć zapamiętanie całego regulaminu szkoły. Słowo po słowie rzecz jasna.
Może przysłużyła się też jego inteligencja oraz zdolności, które bardzo szybko opanował, a może ulitowali się nad tym skaraniem boskim? Mógł to być również żart lub rodzaj podpuchy, by zmieszać autystycznego geniusza z błotem. Geniusza, który aktualnie drzemał i śnił o świecie, w którym to gry stanowią prawo. Pięknym, pastelowo-fioletowym niebie oraz ogromnych bierkach szachowych pełniące role gór. To byłby naprawdę piękny świat gdyby o wszystkim decydowały zakłady oraz gry na ustalonych warunkach. Co więcej Kaito nie chciał wybudzać się z tego cudownego snu, w którym intelekt górował nad mięśniami. Powoli zaczęło się ściemniać, a śpiący uczeń nawet nie usłyszał gdy klucz w zamku do auli został przekręcony.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#3PisanieTemat: Re: Aula   Nie Lip 09, 2017 11:50 pm

Szkoła z godziny na godzine pustoszała, uczniów i nauczycieli ubywało, a jedyne drzwi prowadzące na światło dzienne zostały zamknięte na klucz. Na całe szczęście w nieszczęściu, pewna osoba musiała się upewnić, że wszystko faktycznie jest pozamykane. Dlatego też, wraz z całkowitym usunięciem się uczniów z rewirów szkoły, na straż stanęła osoba odpowiedzialna za "zabezpieczenia" w postaci zamków i kłódek. I jeśli Kaito nie obudził się do czasu, w którym słońce dawało ostatnie tchnienie pomarańczowych promieni, ktoś postanowił to zrobić za niego.
Wpierw po auli rozszedł się dźwięk mocowania z zamkiem, a chwile później pisk za sprawą pchniętych drzwi, za którymi rozszedł się odgłos stąpania. I to nie byle jaki, a mocny, świadczący o posiadaniu lepszego obuwia niż zwyczajne trampki. Były to ciężkie, mocne uderzenia o podłogę, raz za razem w żołnierskim rytmie. Osoba która weszła do środka rozpoczęła mały patrol wokół, rozglądając się po auli, badając elektrykę elektryke, szczelność okien i tym podobne. Nim jednak zdążyła wybadać wszystko, dostrzegła śpiącą królewne w postaci ucznia.
Z ust tejże osoby, a właściwie kobiety, wybiegło nieco niezadowolone westchnięcie. Ruszyła ona prosto do księcia z założonymi rękoma, a wraz z zatrzymaniem się niedaleko niego, tupnęła głośno kilka razy ku zbudzeniu tutejszego. Jeśli to jednak nie dało rady, zaklasnęła, chowając zaraz po tym dłonie w kieszenie.
O ile Kaito się obudził, mógł dostrzec nową woźną o białych włosach, ubraną w czarne glany 12-oczkowe, bojówki z liczną ilością kieszeni i dość zwiewnym t-shirtem w kolorze "piekielnej" czerni, na której widniało logo jakiejś metalowej, mało znanej grupy muzycznej.
- Wstawaj - odezwała się dość oschłym, przeszywającym tonem, czekając na reakcje ze strony ucznia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#4PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 12:16 am

Sen był naprawdę piękny i czasami żałował, że nie zna nikogo kto mógłby zamieniać sny w rzeczywistość. Chociaż może by poznał gdyby znacznie lepiej socjalizował się z resztą uczniów ze swojej klasy. Było to utrudnione nie tylko ze względu na chorobę, z którą zmagał się dosyć długo, ale również ze względu na swój wiek. Któż traktowałby poważnie o kilka lat młodszego dzieciaka, który pojawił się w dokładnie tej samej klasie? Jasne, że pojawiły się plotki o tym jak to niby Kaito miał mieć łatwo na testach. Praca jego rodziców była zresztą wiedzą publiczną i ktoś kto interesował się sprawami dyplomatycznymi pewnie widział go raz czy dwa na jakimś zdjęciu obok rodziców. Czasami gazety interesowały się nimi, aczkolwiek nie na tyle często, by Hazama należał do grona celebrytów. W szkole tak naprawdę mogły o tym wiedzieć osoby, którym powiedział albo te, które dosyć sporo googlowały.
Jak powiedział klasyk, „wszystko co dobre kiedyś się kończy” i tak też stało się z tą piękną wizją, którą chłopak miał. Nie wybudziły go w pełni kroki stawiane przez woźną oraz szarpanina z zamkiem, która miała miejsce wcześniej. Dopiero zadziałało na niego tupnięcie, od którego się zląkł, odruchowo kuląc się niczym tyknięty patykiem owad. Szykował się na to, że ktoś go będzie chciał bić dlatego chował jak najlepiej twarz w kolanach, jednak nie nadszedł żaden cios, a klaśnięcie, które jak magiczne zaklęcie z bajek otworzyło jego oczy. Śpiąca królewna się przebudziła, a z głowy Kaito spadła jego czapka z logiem pokemonów. Odsłaniając przy tym schludne, aczkolwiek żyjące własnym życiem włosy chłopaka. Szybko zlustrował kobietę wzrokiem, jednak nie było to bezczelne gapienie się na kobiece partie albo inne rzeczy, na które spojrzałby zdrowy chłopak w jego wieku. Widząc to mrożące krew w żyłach spojrzenie oraz słysząc wibracje jej oschłego głosu poczuł się wewnątrz jeszcze bardziej mały. Nie umiał nigdy z kobietami rozmawiać, chyba że zadawały konkretne pytanie. Nie dla niego były gadki szmatki czy też zalotne tekściki, aczkolwiek polecenie wykonał i zdał sobie sprawę, że chyba właśnie złamał regulamin. Panicznie spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę 18. Moment, w którym aula była zamknięta dla uczniów i kiedy wstęp na nią był zabroniony. Szybko połączył fakty oraz twarz kobiety stojącej przed nim. Musiał nieco unieść głowę w górę, gdyż była od niego praktycznie o połowę głowy wyższa co zresztą uskuteczniało obuwie na jej stopach. Jego spanikowany i nieogarnięty wzrok spotkał się z jej szmaragdowe oczy nie wzbudzały w nim żadnych emocji poza jeszcze większą paniką. Oj tak, na pewno zaprowadzi go do dyrektora i obniżą mu ocenę ze sprawowania, a przecież tak się starał by mieć same wysokie oceny. Usta mu drżały i przez moment wyglądał jakby miał rozpaść się na setki małych kawałków. Oto przed woźną stał człowiek, który niezbyt wiedział jak ma się zachować w obecnej sytuacji. Nie dość, że był członkiem komitetu dyscyplinarnego to jeszcze teraz sam złamał regulamin. Był jak równanie, w którym pojawiła się sprzeczna wartość czyniąc je niemożliwym do rozwiązania.
- Ja… ja… przepraszam, usnąłem podczas rozwiązywania zadań z matematyki – tłumaczył się dociskając swe plecy do ściany za nim. Był w potrzasku i dopiero chwilę później wymyślił sposób, by jakoś odwrócić od siebie uwagę – Czy to logo… - tutaj podał nazwę kapeli, do której należało logo na koszulce. Nie znał się na muzyce, aczkolwiek jego fotograficzna pamięć pozwalała wyłapać takie rzeczy w różnych momentach. Czasami znudzony zerkał w ekran czyjegoś telefonu i mógł po sekundzie wyrecytować długość całego linku do strony, która była otwarta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#5PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 12:40 am

Wraz z jego przebudzeniem kobieta nie wykonała jakiejś dodatkowej akcji, postanawiając stać i czekać aż osobnik uruchomi wszystkie trybiki tuż po przebudzeniu.  I gdy to nastąpiło, Pani Woźna pozwoliła sobie na wykonanie kroku lub dwóch w jego stronę, przykucając chwile po jego pytaniach przy czapce leżącej na podłodzę. Podniosła ją, wyprostowała się i wystawiła przed sobą ku gapiącemu się na nią Kaito.
- Bring me the Horizon... Mniejsza, zabieraj swoje graty i pakuj się. Zamykam szkołe - dała w początkowej odpowiedzi, nie odnosząc się zbyt do jego tłumaczenia. I jeśli ten wziął swoją własność w postaci czapki, wycofała ona dłoń wkładając ją z powrotem do kieszeni. Stanęła do niego bokiem, zerkając jedynie z ukosa swym dość przenikliwym, oziębłym wzorkiem. - Jak już zbierzesz wszystkie rzeczy powiadom mnie. Muszę Ciebie "wyrzucić" ze szkoły. A jeśli masz jeszcze gdzieś schowane zabawki w jakiejś innej sali, lepiej mi o tym powiedź od razu, bo nie będziemy się już cofać - i wraz z tymi równie nieprzyjemnie wypowiedzianymi słowami, choć opiętymi w piękny, kobiecy głos, Pani Woźna zwróciła się na pięcie w bok i rozpoczeła chód przed siebie, odsuwając firany ku sprawdzeniu szczelności okien. Podczas swej przechadzki od czasu do czasu przesuwała wzrokiem na ucznia. Zaraz po tym zaczęła obchód elektryki, poskładała nieco krzeseł bardziej na bok, ostatecznie stając przy aktualnie otwartych drzwiach auli, wyczekując podejścia ucznia, któremu dała sporo czasu na przygotowanie się do "eksmisji" z tegoż miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#6PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 1:15 am

Przez chwilę, w której Zaducha zaczęła do niego podchodzić serce Kaito stanęło. Nie była to strzała Amora, ani również żadna inna oznaka sympatii. Bardziej strach przed tym co mogło się stać. Mózg osoby autystycznej działał na zupełnie innych torach niż osoby normalnej, dlatego chłopak widział w głowie najczarniejsze scenariusze, w których mogła go wytargać za ucho i wyciągnąć z sali. Tym sposobem jego już i tak marna reputacja w szkole pogorszyłaby się jeszcze bardziej. Na moment przymknął oczy myśląc, że zaraz nastąpi ostra reprymenda lub publiczne zlinczowanie. Nic nie nadeszło. Usłyszał tylko dźwięk poruszającego się materiału jej ubrań, a następnie jej głos. Otworzył oczy i spojrzał na czapkę, którą podała mu kobieta. Wyciągnął nieśmiało rękę i złapał za daszek czapki. Serio osoba patrząca z boku mogłaby dostrzec kontrast pewnej siebie kobiety, która pewnie niejednego faceta by zmiażdżyła i zjadła na śniadanie oraz 16 latka mającego charyzmy niewiele mniej co źdźbło trawy skryte pod kamieniem.
W umyśle Kaito pojawiło się kilkanaście tytułów piosenek, które podejrzał na Youtubie kiedy jego koledzy słuchali tej bandy lub pokazywali video. Chciał nawet zapytać o to i owo na temat tych wykonawców, ale kobieta wydała mu wyraźne polecenie. Nie mając dostatecznie odwagi, by się jej sprzeciwić pokiwał głową i chwycił plecak, do którego wpakował zbiór z zadaniami matematycznymi. Książeczka praktycznie w tym samym kolorze co krawat trzecioklasistów. Bardzo charakterystyczna i łatwo do poznania co również ułatwiało znalezienie właściciela książki już po samej okładce. Mogło to zasugerować, z której klasy jest zielonowłosy, jednak wizualnie mógł trochę nie pasować. Wyglądał bardzo młodo, może jak pierwszoklasista z twarzy i zachowania, zaś wzrostowo pewnie pasowałby do tych starszych chłopców. Swoją drogą Pani Woźna wyglądała trochę jak ci wojskowi, których kiedyś widział podczas wycieczki do NASA. No może nie tyle wycieczki co po prostu zaprosili go, by na miejscu pomagał zespołowi badawczemu w projekcie. Przy okazji pozwolili przetestować mu niektóre urządzenia, z których korzystali astronauci, porobił też trochę zdjęć rzeczy nieutajnionych, a i spędził miło miesiąc na terenie kampusu. Tylko tamte panie z ochrony były jakieś takie milsze, a dokładniej ich wzrok był bardziej przyjazny chociaż głos miały dosyć przyjemny. Czasami miał wrażenie, że ludzie się nad nim litowali z powodu jego choroby. Gdy pierwszy raz słyszeli o jego przypadłości to większość wyobrażała go sobie jako dzieciaka, który ma problemy z koncentracją, wydającego dziwne dźwięki oraz śliniącego się niczym niejeden pies. Zwykle byli w szoku gdy zobaczyli młodego człowieka, który był wizualnie w miarę normalny, aczkolwiek często nieobecny duchowo lub mówiący o bardzo skomplikowanych rzeczach. Niektórzy nawet obstawiali, że chłopak wstydził się rozmawiać z innymi bo już taki jest i ten cały zespół Sawanta to tylko bujda, żółte papiery, które mają ułatwić egzaminy. Działało to troszkę na innej zasadzie, gdyż jedyne co takim uczniom się zapewniało to chwilę spokoju oraz wytłumaczenie tych prostych rzeczy, których nigdy nie robili. Zwykle tacy geniusze mieli nauczanie indywidualne dlatego przystąpienie do państwowego egzaminu bywało dla nich szokiem.
Kaito miał pewien etap w życiu, w którym stwierdził że chce spróbować pójść do normalnej szkoły. Trafiło się akurat Gensou gdzie też rozpoczęła się jego przygoda z mocami. Na początku w ogóle nie przychodził na zajęcia i po prostu dalej miał nauczanie indywidualne. Dopiero po tym „wypadku” zaczął normalnie chodzić do szkoły. W trakcie roku mogło to być niezłe zdziwienie, że uczeń który pojawił się znikąd, zaczął zgarniać najlepsze stopnie z większości przedmiotów. Wyjątkiem był WF, co zresztą było widać po jego sylwetce. Nie był ani gruby, ani zbyt umięśniony. Ot, taki przeciętniaczek, który właśnie teraz podążał wzrokiem za Woźną dopełniającą swoje obowiązki. Znalazł się dosyć szybko obok niej, gdy ta wyczekiwała pozbycia się go z wnętrza auli. Stanął obok niej po drugiej stronie i po chwili wypalił.
- Nie miałem okazji zapytać… jak się… - tutaj na moment się zaciął, ale po chwili wyciągnięte z kieszeni yo-yo nieco go uspokoiło, by mógł dalej kontynuować. Drżenie sznurka plastikowej zabawki pozwalało mu uporządkować myśli i dokończyć pytanie – jak ma Pani na imię? – jakoś nie rzuciła się mu w uszy godność „Pani Sierżant”. Taką ksywkę jej teraz doczepił, gdyż zachowywała się jak tamci wojskowi.
- No i czy lubi Pani utwór Shadow Moses? - dodał po chwili, by nasycić zżerającą go ciekawość.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#7PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 1:38 am

Gdy tylko Kaito przybył na miejsce "zebrania", jej oczyska o chłodnym kolorze zawiesiły się wprost na chłopaku, przeszywając go na wskroś podczas jego zadawania pytań. Patrzyła wprost w jego oczyska, nie błądząc nawet wzrokiem po jego osobie.
- Asilis Blackwood - dała w odpowiedzi dość krótko i szybko, wykonując skinięcie w stronę otwartych drzwi, przez które lada moment przeszła nie odpowiedziawszy na pytanie drugie. Dopiero wraz z przekroczeniem progu auli i znalezieniem się po drugiej stronie, o ile Kaito zrozumiał jej uprzedni gest głową, postanowiła odpowiedzieć na kolejne wcześniej zadane pytanie. - Nie jest najgorszy... - odpowiedziała z szczyptą niepewności, postanawiając wreszcie zamknąć wprawnie drzwi za pomocą wielkiego pęku kluczy, z którego użyła tego jednego właściwego. - A Ty? Jak się nazywasz? - zapytała się, zakładając ręce na siebie z kluczami w dłoni. Zwróciła swe ciało ku niemu, bacznie obserwując. - Nie wyglądasz też na fana tego zespołu. Naprawdę go słuchasz? - i zaraz po tych słowach zwróciła się do niego bokiem, opierając swe plecy na ścianie niedaleko drzwi. - I czy nie sądzisz, że takie zasypianie na auli zaniepokoi Twoich rodziców? Muszą się martwić że nie przybyłeś do domu do tej pory... - mówiąc to, przesunęła wzrok na zegarek, który widniał na jej lewym nadgarstku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#8PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 2:14 am

Źdźbło będące pewnością siebie Kaito zadrgało pod naporem przeszywającego spojrzenia Blackwood. Chyba będzie o wiele rozważniej dobierał pytania, bo w tym momencie nie wiedział czy kobietę obraził, czy może zadał naprawdę głupie pytanie. Uważał, że nie ma głupich pytań, a jedynie głupie odpowiedzi lub te nieprawidłowe. Samego imienia nie kojarzył, aczkolwiek nazwisko brzmiało na zdecydowanie brytyjskie. Nie było tak pospolite jak Smiths lub inne popularne nazwiska w Stanach Zjednoczonych, a idąc dalej tym tokiem rozumowania najpewniej była z okolic Wysp Brytyjskich. W sumie jakby miał chwilę żeby wyciągnąć kartkę papieru to naszkicowałby jej mapę Anglii, by tamta mogła mu dokładnie wskazać miejsce, z którego pochodzi. Oczywiście pamięć fotograficzna nie przedkładała się na umiejętności plastyczne, więc mapa mogłaby wyjść lekko koślawo z tej myślowej „kalki”. Czasami zdarzało mu się również, że nie zapamiętywał nazwisk i imion dopóki ich sobie nie zapisał. Wystarczyło, że ujrzał je na papierze i bezproblemowo mógł skojarzyć je z daną osobą. Zresztą tak też zrobił, bo gdy wyszli to na moment wyjął brudnopis i napisał w nim imię oraz nazwisko kobiety, a następnie jeszcze raz spojrzał na jej twarz, jakby utrwalał w swej myślowej kliszy jej obraz. Jego pamięć również przyczyniła się do posiadania w oczach istniej miarki. Widział jak wyglądało 10 centymetrów i mógł co do milimetra zmierzyć wzrokiem jakiś obiekt po prostu w myślach podstawiając go sobie do takiej miarki. Problematyczne były tylko obiekty o bardzo nieregularnych kształtach, jednak wtedy na scenę wkraczały zdolności matematyczne i obliczanie. Gdyby ktoś go zapytał o dokładne wymiary talii Pani Blackwood jak również jakikolwiek inny wymiar to najpewniej odpowiedziałby dosyć dokładnie. Mógł rzecz jasna pomylić się z przez ubranie, które zaburzało trochę obliczenia i musiał brać poprawkę na warstwę materiału. Nie było mu jednak w głowie rozmyślanie o tym jakich gabarytów są piersi kobiety albo jej pupa. Problemem było to, że musiałby się pojawić ktoś kto rozbudziłby jego fascynację płcią przeciwną. Ktoś inny by rzekł, że ta osoba powinna mieć cierpliwość godną buddyjskiego mnicha, by nie rzucić tej roboty w pieruny. Fizyka kwantowa była zdecydowanie łatwiej przyswajalna dla zielonowłosego niż stosunki międzyludzkie. Były tak bardzo nielogiczne i nie można było znaleźć odpowiedniego wzoru. Każdy człowiek był inną zmienną, której nie dało się wyliczyć i trzeba było dochodzić do czegoś metodą prób i błędów. Nikt sobie nawet nie zdawał sprawy jak bardzo frustrujące jest to dla tego młodego człowieka, który miał umysł ścisły.
- Hazama Kaito. Dozo yoroshiku onegai shimasu – przedstawił się standardową japońską formułką pozdrowieniową, której wyuczyli go rodzice. Należało się podczas niej lekko pochylić, wykonując ukłon pod kątem 45 stopni w odległości takiej, by rozmówca w trakcie ukłonu nie zahaczył nas głową. Po chwili Kaito wrócił do wyprostowanej pozycji, a na jego twarzy pojawił się już mniej przestraszony, a nieco łagodniejszy i beztroski wyraz twarzy. Jakby to przestraszone stworzonko, którym przed chwilą był stawało się po prostu ciekawe i coraz śmielsze.
- Widziałem kilka video na YouTube. Słucham głównie muzyki z gier lub elektronicznej, ale najbardziej lubię Korn’a jeśli chodzi o bandy – Hazamie jakoś przypadł do gustu wykonawca, którego teksty piosenek opowiadały o ludzkim nieszczęściu. Kiedyś w ramach próby zrozumienia ludzi uciekł właśnie w muzykę, gdyż w Internecie krążyły opinie o tym jak ona kształtuje człowieka. Szperał i słuchał różnych kawałków, zapisując na kartce swoje odczucia po przesłuchaniu każdego z nich, aż w końcu trafił na Korna, po którym miał naprawdę słabe poczucie własnej wartości. Czuł jakby przez muzykę ktoś przemawiał do niego i pokazywał, że człowiek ucieka do muzyki by zapomnieć o szarej rzeczywistości, która jest brutalna jak eksperymenty w teledysku make me bad.
W tym momencie zaczął naśladować Woźną i oparł się dokładnie w tej samej pozycji o ścianę. Zamrugał oczyma, gdy wspomniała o rodzicach, odchrząkając po czym zaczął mówić.
- Mama i tata są na delegacji służbowej, a ja mieszkam w akademiku. Dzwonią do mnie przeciętnie co 56 godzin 22 minuty i 13 sekund. Nie są przesyłane im żadne negatywne oceny… - na moment się zasępił spoglądając na kobietę błagalnym wzrokiem – Nie powie Pani nikomu, że złamałem szkolny regulamin i przebywałem na auli bez zgody nauczyciela? Ja tylko grałem w gry i uczyłem się – tłumaczył się chłopak, a tymczasem w jego kieszeni odezwała się komórka. Dźwięk zebranej monetki w Mario obwieszczał, że przyszedł do niego SMS od rodziców. Standardowa treść, w której pytali się o szkołę. Zwykle zdawał im bardzo szczegółowy raport na maila i były to często ze 2, może 3 strony tekstu pisanego dwunastką.
- Ma Pani bardzo nietypowe imię. Rozumiem, że dobrze założyłem pochodzenie Brytyjskie? Nie pasowało mi do Szkockich oraz Irlandzkich zestawień znaków, więc została Wielka Brytania, ale pierwszy raz słyszę takie imię – wypowiedział na jednym wdechu chłopak, wyglądając na nieco rozbudzonego, aczkolwiek oczy miał lekko przymknięte, a wyraz twarzy bardzo spokojny i sympatyczny nawet.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#9PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 10:02 am

Oczyska Asilis zawiesiły się lada moment na rozmówcy zaraz po przeanalizowaniu godziny, wysłuchując go bez zbędnego przerywania w ciszy i spokoju. Dopiero wraz z zakończeniem wypowiedzi Kaito postanowiła ona wziąć lekki wdech i rozpocząć proces odpowiadania na pytania.
- Odpowiem na Twoje chyba najbardziej nurtujące Ciebie pytanie, Kaito... Zaczynając, nie powiem o Tobie póki nikt mnie nie zapyta. Pasuje taki układ? - wycofała ręce z siebie, wsuwając je głęboko do kieszeni wraz z pękiem kluczy. Chwile później odkleiła plecy i skinęła głową, dając dość prosty gest by poszedł za nią. - Zresztą, nie powinieneś się akurat tym martwić. Jeżeli miałoby się komukolwiek oberwać to tym, którzy Ciebie nie obudzili, zamykając samego na auli... nie sądzisz? - nieco zwróciła głowę w bok, co by spojrzeć na niego z ukosa. - W każdym razie, zauważyłam że lubisz rozwiązywać "zagadki". Dodaje Tobie pewności siebie. Jednakże... - i tu zrobiła chwilową przerwę, podkreślając dramaturgię sytuacji - ... skucha. Imię nie jest typowo Brytyjskie, aczkolwiek jesteś blisko - dała w odpowiedzi, nie szczególnie zaprzątając sobie głowy dość specyficznie precyzyjnym przedstawieniem liczby godzin wynikającej z średniej dzwoniących do niego rodziców, traktując to prawdopodobnie jak zwyczajny wymysł chłopaczyny. I choć wcześniej była oziębła, teraz było jej bliżej do akceptowalnej, zwyczajnej neutralności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#10PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 3:22 pm

Kaito chyba wiedział teraz co odczuwają osoby grające w programach typu „Who Wants to be a millionaire?” przed ujawnieniem właściwej odpowiedzi na zadane pytanie. Nie dał się zwodzić przebiegłemu prowadzącemu, który zwykle próbował zmącić lub odciągnąć gracza od właściwej odpowiedzi. Czuł jednak, że puls mu przyśpieszał. Wydawało mu się, że słyszy jak krew jest pompowana przez jego naczynia krwionośne oraz, że słyszy spowolnione uderzenia serca jak w filmach gdzie został zastosowany slowmotion. Dopiero po usłyszeniu odpowiedzi na pierwsze z pytań poczuł ulgę, gdyż prawdopodobieństwo tego, że ktoś o niego zapyta było naprawdę znikome. Zwykle jedyne co to mówiono o jego wynikach z testów albo obgadywano, że nie ma zbyt wielu znajomych. Wyalienowany zielonowłosy chłopak z jednym przyjacielem i osobą, z którą faktycznie rozmawia dosyć często. Był po prostu bardzo inny od reszty uczniów, ale nie traktowano go w żaden sposób specjalnie a wyjątkiem było jedynie pracowanie samodzielnie gdy reszta robiła to w grupach. Zresztą do dziś pamięta dzień, w którym nauczyciel przypisał go do jakiejś z grupek uczniów i skończyło się na tym, że sam wykonał całą pracę. Cała grupa dostała dobre oceny, jednak sam nauczyciel nie był zadowolony, gdyż nie taki był cel tego polecenia. Czwórka miała coś zrobić razem i wykazać się swoimi umiejętnościami oraz pracą w grupie. Nie doprecyzował polecenia ale na przyszłość wiedział jak należy z zielonowłosym postępować.
- Tak, pasuje mi. Istnieje 0.0001% szansy, że ktoś zapyta czy spałem na auli w trakcie jej zamknięcia – odpowiedział i również odkleił się od ściany, by ruszyć obok kobiety. W sumie szkoła po zamknięciu wydawała mu się znacznie fajniejsza niż za dnia. Było cicho, nikt nie biegał po korytarzach, a mrok nadawał temu miejscu nieopisanej atmosfery niczym z horrorów. Lęk przed ciemnością był irracjonalny, aczkolwiek jak najbardziej zrozumiały jeśli brać pod uwagę strach człowieka przed nieznanym. W końcu mrok najczęściej ukrywał, a co za tym idzie znane zmieniał na nieznane. Jak zamiana jakiejś zmiennej na literę, by równanie było krótsze i wyglądało schludniej, bardziej zrozumiale dla reszty. Dopiero rozwijając je człowiek mógł się połapać jak z czegoś małego powstał nagle dużo większy problem do rozwiązania. Część bała się tego, że coś było po prostu duże i popełniała błędy. Statystycznie największa ilość błędów w kalkulacjach jest wywołana czynnikiem psychologicznym, a nie brakiem umiejętności rachowania.
- Mógł mnie nie zauważyć za krzesłami. Nie chowam urazy jeśli było to niezamierzone – odpowiedział ważąc słowa. W końcu w regulaminie chodziło o czynności zamierzone lub niezamierzone, które wpływają na kogoś negatywnie. Jemu nic by się nie stało, gdyż nawet jakby przenocował w auli to na drugi dzień po prostu ktoś by ją otworzył. Człowiek może przeżyć do tygodnia bez wody, a bez jedzenia około dwóch zależnie od ilości tkanki tłuszczowej. Nawet jeśli trzymaliby go tutaj kilka dni to prędzej czy później wyszedłby oknem lub znalazłby inną drogę ucieczki.
Na wspomnienie o zagadkach ożywił się nieco i rozchylił usta w uśmiechu. Jak dziecko na gwiazdkę, gdy poinformowano je o prezentach znajdujących się pod choinką. Zresztą ten trik zawsze działał i nie tyle dodawał mu pewności siebie, a odwracał uwagę od problemu oraz jego ułomności socjalnych. Skupiał się na układance podsuniętej mu pod nos i zapominał o bożym świecie. Bardziej jednak uwagę zwrócił błąd, który mu wytknęła woźna. On się pomylił? Nie może być! To tylko zachęciło go do sięgnięcia głębiej w swój umysł i przeanalizowania tego co już mu podała na tacy.
- Może być też rewersem od Silisa, które już jest imieniem Brytyjskim i składa się na nie S na Select dla wybranych, I Intense dla wigoru, L Luster by osoba była niczym blask, kolejne I Innovator by dążyła do celu, S Secret by osoba umiała ich dotrzymywać i A Acts dla dobroci okazywanej każdego dnia. Jeśli nie jest typowo Brytyjskie to może być albo anagramem imienia co daje 720 możliwych kombinacji imion utworzonych z Asilis – wyrecytował zielonowłosy, który w głowie przeliczył po prostu silnię z liczby znaków w tym imieniu. Teraz już zdecydowanie nie było widać po nim strachu, a ten przyjazny i beztroski wyraz twarzy, który zwykle miał.
- Secret bardzo by pasował do tych bojówek kojarzących się z wojskiem oraz Pani stanowczością i precyzją wykonywania swoich czynności. Również krok wygląda na wyuczony i różni się od tych, które mają pozostali pracownicy w szkole lub młode osoby. Jest pewniejszy oraz równy jak marsz. Lubi Pani militaria? - zapytał analizując w sumie rzeczy, na które normalny człowiek raczej nie zwróciłby uwagi. Rytm kroków, postawę, ubiór, ton głosu oraz sposób wykonywania czynności. Przez zagadki rozbudziła się w nim własnie ta cząstka, która odpowiadała za analizę, której poddał nawet osobe zadającą zagadkę.
- Proszę nie przejmować się. Ja tak mam, mam zespół sawanta i mówię czasem niezrozumiałe rzeczy - podrapał się po głowie tłumacząc skąd pojawiły się jego teorie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#11PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 8:32 pm

Z racji swej kultury, nie miała zamiaru wtrącić się w zdanie wypowiadającego się chłopaka, kierując się w dalszej mierze przed siebie w niezmiennym żołnierskim rytmie. I jeśli wraz z początkową odpowiedzią zwrócił na nią spojrzenie, mógł dostrzec w jej oczach dość specyficzny, enigmatyczny "błysk". Nie powiedziała jeszcze wtedy czegokolwiek, postanawiając uraczyć go swym głosem dopiero przy końcówce, nieznacznie spowalniając chodu. Wtedy wbiła w niego oczyska z nieukrywanym zaciekawieniem mimo, że usta dalej wygięte były w pokerową, niewzruszoną linię.
- Zespół sawanta, huh...? Spokojnie, nie przejmuje się, wręcz jestem pod wrażeniem. Posiadasz sporo nietypowych informacji... Oby w twoich obliczeniach nie ziścił się koszmar wpadnięcia na dodatkową, wścibską osobę - poddała w wątpliwość jedną z informacji, nie kończąc jednak swej wypowiedzi, w której dodała poprawienie swoich spodni jakoby na pokaz. - Muszę też przyznać, że ciekawie przeanalizowałeś moje imię. Aż chciałabym, by do zrozumienia drugiego człowieka wystarczyła sama godność. Jednakże... Nie sądzisz, że "secret" i bojówki raczej są "nieco" przerysowane? - po tym przesunęła spojrzenie na powrót przed siebie, wyglądając jakby straciła zainteresowanie młodym. - Bo niestety, ale nie, nie lubię militariów. Myślę, że to przez ciężkie obuwie - dodała do tego na samym końcu nieco udawane, rozbawione westchnięcie z uwikłanym w to wzruszeniem ramion, postanawiając otworzyć kolejne drzwi zamknięte wcześniej na klucz, które prowadziły już tylko i wyłącznie do wyjścia. - Poradzisz sobie z powrotem do domu? - zapytała ostatecznie, zatrzymując się przy ścianie niedaleko wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#12PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 9:10 pm

Nie tylko Blackwood była zainteresowana rozmówcą, ale również sam Hazama uznawał ją za dosyć interesującą i nieschematyczną osobę. Może dlatego, że miała swoje sekrety, przy okazji zachowując się dosyć ekscentrycznie. Trochę kojarzyła mu się ze szpiegami z filmów, którzy w dokładnie tym momencie wbiliby chłopakowi nóż pod żebra, by zamknąć mu usta zanim wypapla niewygodną tajemnice. Tak co by zdusić w zarodku potencjalne zagrożenie. Wszystko pewnie tak by wyglądało gdyby grali w filmie, jednak czy film nie wywodzi się od teatru, a teatrem było określane również życie? Życie to jeden wielki teatrzyk kukiełkowy, w którym każdy człowiek ma przyczepione do kończyn nitki. Każda z nich jest opisana różnymi wartościami, jak na przykład społeczeństwo, rodzina, państwo oraz wiele, wiele innych. Każdy miał swój własny zestaw sznurków, których zerwać nie mógł, gdyż wtedy kukiełka nie mogłaby się poruszać.
Zielonowłosy poczuł pewien niepokój, gdyż subtelna aluzja kobiety była całkiem dobrą kartą przetargową. Z drugiej jednak strony była w tej logice luka, którą dosyć szybko dostrzegł. Głównie taka, że gdyby chciała zaprowadzić go do dyrekcji to już by to zrobiła. Dodajmy też czynnik jakim jest czas, który jasno mówi, że argument straci na wartości w momencie kiedy cache wifi zostanie przeładowane i rekordy obecności Hazamy w tamtym miejscu po prostu samoistnie znikną. Jaki wtedy miałaby dowód na to, że wzorowy uczeń przestrzegający regulaminu tam był? Jednak nie wiedział co porabiała zanim go obudziła. Mogła przecież zrobić zdjęcie śpiącego Kaito, a byłby to naprawdę dobry materiał do szantażu. Nawet osoba niewyspecjalizowana w manipulacji by to dostrzegła. Dygnęła mu brewka w trakcie rozważania tej kwestii i przygryzł delikatnie wargę, aczkolwiek pochwała z jej ust nieco go rozluźniła i zachęciła do dalszej polemiki.
- Secret może się także odnosić do tajemnic oraz ich posiadania. Nie chodzi mi tu o jakieś tajemnice, które mamy wszyscy ale takie większej wagi. Bojówki za to mogą być również symbolem sił porządkowych, a co za tym idzie narzędziem dla władzy co łączy się z samym secret w postaci np. FBI lub innych organizacji, które kojarzy się najczęściej z filmów akcji – przedstawił swym abstrakcyjnym tokiem rozumowania jakie widzi powiązanie między słowem, a elementem stroju kobiety. Nie lubiła militariów, jednak nosiła obuwie związane z nimi. Mogła to być też moda lub przynależność do jakiejś subkultury, a mogło również chodzić o zwykłą wygodę czy też bezpieczeństwo. W końcu najczęściej takie obuwie było podkuwane, by w razie spadnięcia na nogę czegoś ciężkiego nic się nie stało.
- Ale… - powiedział ostrożnie i uśmiechnął się ciepło do kobiety stając przed nią tuż po otwarciu kolejnych drzwi. Poprawił czapeczkę i plecak na ramieniu, w którym zabrzęczała konsolka. Bateria się wyczerpywała i należało wykorzystać powerbank lub po prostu skorzystać z drucika, sreberka oraz baterii telefonicznej by ją naładować z prowizorycznego powerbanku – Pasuje to do Pani. Nie zaprzeczyła Pani, że wszystko co powiedziałem było nieprawdą, więc najpewniej mogę to uznać za odpowiedź o wartości 1, a nie 0. Myślę, że skrywanym sekretem jest… - tutaj przez moment drapał się po głowie, gdyż kombinował jakby to dobrze ująć w słowa. Brakowało mu jakiegoś dobrego określenia, które mu uciekło. Każdy tak ma, nawet dzieciaki z sawantem – No ta przyjazność wobec innych. Dam radę wrócić do domu, ale zanim to zrobię powiem dlaczego wpadnięcie tej zmiennej jest bardzo nikłe – powiedział stając bokiem do kobiety i posłał jej uśmiech – Gdyby chciała Pani by mnie ukarano to już bym się znalazł pod gabinetem, jednak nie ma Pani z tego żadnych korzyści. Nie informując dyrekcji o złamaniu regulaminu zyskuje Pani dobry wizerunek u jednego z uczniów, a z drugiej strony sekret ukryty za maską może być bezpieczny. Również nikomu nie powiem – uśmiechnął się i ruszył w stronę akademików wyciągając po drodze telefon komórkowy. Miał zamiar złapać jeszcze kilka pokemonów przed powrotem. Niezbyt zastanawiał się jak to wszystko mogło zabrzmieć. Po prostu wypowiedział słowa, które wydawały mu się najlogiczniejsze i nie przykładał do nich tak wielkiej wagi. Nie była na pewno złą kobietą, a może raczej można jej było przypiąć na chwilę obecną metkę chaotic good.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#13PisanieTemat: Re: Aula   Pon Lip 10, 2017 10:48 pm

Wyjętym pękiem kluczy używanym przy otworzeniu ostatnich bram do wolności, Asilis zaczęła się nim bawić machając wokół palca, wysłuchując przy tym kontrargumentu ze strony młodego delikwenta. Niewzruszona odpowiedzią, przeszła przez drzwi wyjściowe, które zamknęła, a na których oparła swe plecy, dodając do tego wyciągnięcie papierosów "Marlboro" długich, czerwonych.
- Jeżeli stwierdzimy, że to, co powiedziałam, było w każdym przypadku prawdą - wyciągnęła papierosa, wsuwając go leniwie do ust, którego dość prędko zapaliła za pomocą starej, czarnej zapalniczki żarowej o licznych, srebrzystych rysach spod firmy "Zippo". - Bliżej nam do fizyki kwantowej i niż prostego "tak" lub "nie". Lepiej nie analizować ludzi w maszynowy sposób  - zaciągnęła się dość srogo papierosem, wypuszczając lada moment kłęby gęstego, szarego, duszącego dymu. - I choć wygląda, że masz racje bo zwrócenie się do dyrektora w twojej sprawie nie dałoby mi żadnych korzyści, tak odpowiedzi na inne pytania mogły być fałszywe, nie sądzisz? - i tu nagle, tak nieoczekiwanie pozwoliła sobie na drobne uniesienie kącików ust. - Aczkolwiek w rzeczywistości nawet nie myślałam o korzyści. Ludzie nie są zaprogramowanymi robotami wybierającymi tylko satysfakcjonujące ich wyniki. Czasem kierują się... "przyjaznością"... Dodaj to do swoich obliczeń - a wraz z skwitowaniem, zwróciła się w bok i otworzyła drzwi z kluczem, zachowując fajkę w ustach, łamiąc przy tym prawdopodobnie regulamin szkoły. - Lecz uważaj, następnym razem wezmę Ciebie do dyrektora, więc nie zaśnij w sali - dała na odchodne, zatrzymując się jeszcze za drzwiami, zerkając na młodego czy zechce powrócić już do domu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#14PisanieTemat: Re: Aula   Wto Lip 11, 2017 12:53 am

Hazama gdy zobaczył, że woźna wyciąga paczkę papierosów chciał ją upomnieć o tym, że na terenie szkoły jest zakaz palenia tytoniu. Rzecz jasna doszłoby do tego jeszcze deprawowanie młodzieży i pokazywanie złego przykładu. To byłoby jednak stosunkowo małe wykroczenie i na pouczeniu by się skończyło. Palenie zostało dodane do rzeczy, które nadawało charakteru woźnej. Nie dość, że ubierała się jak ktoś rodem z amerykańskich filmów to jeszcze miała ten gest nadający badassowości całej jej postaci. Zdecydowanie nie pasowała do stereotypu woźnej w niebieskim, kwiecistym fartuszku z siatką we włosach. Ciekawe co takiego było w tych strojach, że akurat te musiały nosić sprzątaczki i woźne w krajach Europy Środkowej. Zalety to niby przewiewność oraz łatwość w praniu jednak sam fatałaszek nie był specjalnie wytrzymały. Bardziej oszczędne byłoby wybranie czegoś co spełniałoby taką samą funkcję, a byłoby znacznie trwalsze jak chociażby ten sam strój ale z nieco grubszej warstwy materiału. No i z innym wzorem, by nie kojarzyło się woźnych z jedną placówką.
Początek wypowiedzi Blackwood brzmiał jak wstęp do jakiegoś prawa w matematyce bądź fizyce, w końcu prawie każde z nich zaczynało się od słów „jeżeli stwierdzimy”, zresztą dalsza część wyglądała jak zadanie z logiki. Jeśli wszystko co powiedziała jest w każdym przypadku prawdą i ma wartość jeden to reszta zmiennych może mieć odpowiedź fałszywą czyli zero. W niektórych przypadkach wyjdzie, że coś jest prawdą. Z fałszu może wyniknąć prawda, jednak z prawdy nie może wyniknąć kłamstwo. Logika była jedną z bardziej pokręconych rzeczy w matematyce według części uczniów. Traciła jednak znaczenie w przypadku, gdy ktoś mający problemy z socjalizacją próbował odnaleźć się w rozmowie z kimś kto raczej miał normalne relacje z ludźmi. Jak słusznie zwróciła uwagę nie da się maszynowo analizować ludzi. Cóż ludzie też mówili, że nie da się latać w kosmos, a jednak się udało.
- Ale czy ludzie nie obierają tych ścieżek podświadomie? Widząc dorodne jabłko oraz takie, które jest niedojrzałe i niesmaczne raczej wybierzesz to dojrzałe prawda? – niczym adwokat diabła brnął dalej. Może ludzie i ich potrzeby dało się przedstawić w formie matematycznej tylko nikt do tej pory jeszcze na to nie wpadł!
- Przyjazność również jest zmienną, która daje korzyści obustronne. Jeśli będziemy przyjaźni wobec osoby A to w teorii wesprze nas kiedy my będziemy tego potrzebowali. Zgodnie z zasadą akcji i reakcji, chociaż… - tutaj nieco posmutniał i nie dokończył, gdyż nie zawsze ludzie potrafili spłacać swoje długi wdzięczności i jedyne co to tylko pasożytowali na drugiej osobie. Przy czym jemu osobiście zdarzyło się doznać raczej tych przypadków gdy ktoś coś od niego chciał bez dania czegokolwiek w zamian. Głównie były to osiłki klasowe lub leniwi sportowcy, którzy musieli pilnie oddać jakiś projekt na zaliczenie.
- Dobrze. Nie będę spał na auli – odetchnął unosząc kącik ust. Właśnie zdał sobie sprawę, że od dłuższego czasu rozmawiał z kobietą i nie dostał żadnego ataku paniki lub nie został wyśmiany. To chyba dobry start.
- Jeśli zechce Pani zagrać w gry i przy okazji porozmawiać to zapraszam do pokoju 17. Dziękuję za rozmowę i pokazanie mi kilku zmiennych w moim równaniu – odpowiedział chłopak i pomachał woźnej, a następnie odszedł w stronę akademików. W sumie z chęcią by jeszcze z nią porozmawiał, jednak nie o tej porze. Było już późno, a on miał kilka rzeczy do napisania na następny dzień. Zdecydowanie więcej czasu musiał poświęcić na nauki humanistyczne, w których jego perspektywa sprawdzała się znacznie gorzej.
/ZT. Jeśli chcesz kontynuować to zapraszam do tego tematu

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#15PisanieTemat: Re: Aula   Wto Lip 11, 2017 9:17 am

I choć odpowiedzi kierowały się na usta, zdołała powstrzymać napływ chcących się wyrwać spod warg słów. Wyglądało na to, że odmienne zdanie kobiety pozostanie już tylko w jej głowie, nie pozwalając na rozwiązanie tegoż skomplikowanego, w sumie nieobliczalnego warunku. Uniosła dłoń i postanowiła odwzajemnić "gest rozstania", wykonując kilka machnięć na boki tak, aby chłopak to zauważył.
- Na razie - rzuciła na odchodne. Gdy tylko pożegnanie dobiegło końca, ruszyła wgłąb szkoły, postanawiając dokończyć całą swoją robotę do końca dnia, zamykając drzwi, sprawdzając instalacje, okna i tym podobne, wychodząc dopiero po opuszczeniu ognistej gwiazdy z widocznego horyzontu, zwiastując ciemności rozświetlane latarniami.
z/t (Mógłbym chcieć, ale raczej z własnej woli nie przyjdzie. Trzeba będzie obmyślić plan)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#16PisanieTemat: Re: Aula   

Powrót do góry Go down
 
Aula
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Fabuła

 :: Parter
-