IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wbrew obiegowej opinii langusta żywy się wyłącznie owocami morza, chodź gdyby mogła jadła by dżem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zastepca Dyrektora
avatar

#1PisanieTemat: Wbrew obiegowej opinii langusta żywy się wyłącznie owocami morza, chodź gdyby mogła jadła by dżem.   Pią Lip 14, 2017 10:23 pm

Imię: Saoirse
Nazwisko: O’Neill
Wiek: 36 lat
Pochodzenie: Belfast, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej
Grupa: Nauczyciele
Ranga: Zastępca dyrektora

Wzrost: 162 cm
Waga: 63 kg
Wygląd:
Nie należy osób, które grzeszą urodą na lewo i prawo, ale nie sposób odmówić jej swoistej wyjątkowości, zwłaszcza w kraju Kwitnącej Wiśni. Natura poskąpiła jej wzrostu, przez co nie jest wysoka. Dodatkowo nie jest typem, który ostatnimi czasy nie palił się do jakichkolwiek wysiłków fizycznych, więc śmiało można powiedzieć, że jest nieco grubsza niż powinna. We wszelakich potyczkach sportowych nie ma szans z przeciętnym człowiekiem.
Na twarzy powoli odciskają się piętna minionych lat. W okolicy oczu pojawiają się pierwsze, niewielkie zmarszczki. Mimo słońca, które lubi zaglądać na pacyficzne wyspy, nie zdobyła żadnego poziomu opalenizny, a wszelakie wyjścia na zewnątrz  musi wcześniej poprzedzić wsmarowywaniem w siebie kremu z najcięższym filtrem, by tym razem nie spalić się na czerwono. Wraz z iście brytyjską bladością, przywiozła ze sobą dwie walizki piegów, które rozpełzły się po całej twarzy, barkach, ramionach i plecach, tworząc zabawę pod tytułem „Połącz kropki”. Największe ich skumulowanie nastąpiło w okolicy prostego, nieco ziemniaczanego nosa. Przy okazji nad nim – może to kogoś nawet zdziwi! – znajduje się para oczu w zielonym, lekko morskim odcieniu. Cały ten manifest, krzyczący „Hej! Jestem imigrantem!”, wykańcza ruda czupryna, która zwykła skręcać się w nieokiełznane loki.
Nie przykłada większej uwagi do swojego wyglądu, więc często reprezentuje sobą tak zwaną ziemniaczaną modę – oznacza to tyle, że równie dobrze może nosić worek po ziemniakach, który w sumie mógłby być bardziej szykowny od  jej zwyczajowych kreacji.
Bardziej ważnym elementem jest jej głos, który jako jedyny przedstawia sobą jakąkolwiek wartość. Zazwyczaj spokojny, potrafi unieść się w spotkaniu z niesfornymi uczniami. Ma w sobie coś przyjemnego, co Saoirse wykorzystuje śpiewając pod nosem.

Przewlekłe choroby:
Brak.
Charakter:
Saoirse się nie widzi. Saoirse się słyszy. Nie ma to nic wspólnego z jej mikrym wzrostem (a może jednak trochę ma…). Jest po prostu gadułą. Okropną gadułą. Nadaje cały czas, niczym katarynka. Jej usta trudno zamknąć, a jeśli ktoś spróbuje użyć siły z pewnością się odwdzięczy pięknym za nadobne. Lubi poruszać różne tematy: od zwykłej pogody aż po wpływ impresjonizmu na współczesny obraz muzyki popularnej (jeśli jakikolwiek był, a jak nie było, to możemy porozmawiać o jego braku) i bardzo sobie ceni osobę, która jej wysłucha, a niekończenie udzieli się w rozmowie, bo niestety, jeśli potrafi się gadać, to ze słuchem jest już trochę gorzej i często większość wypowiedzi innych osób ginie gdzieś w pomiędzy rudymi myślami, nigdy nie docierając do celu swej podróży. Sama Saoirse zresztą też daje powody, by innym się nie udało do końca jej zrozumieć. Używa często zbyt zawiłych zdań, tak wielokrotnie złożonych, że każdy łapie się za głowę i prosi, by przestała. Do tego dochodzi jej akcent, który raz istnieje, a raz nie, a sposób , w jaki mówi, zależy od tego, jak bardzo kogoś lubi. Jeśli jeszcze doda się prędkość, z jaką wyrzuca z siebie słowa, wychodzi niezbyt zrozumiała seria pocisków. Nie ma może w tym nic złego, jeśli tylko nie chce faktycznie się coś zrozumieć, bo jest osobą obdarzoną całkiem przyjemnym do słuchania głosem – zarówno, gdy mówi jak i śpiewa.
Poznawanie nowych ludzi nie przychodzi jej z problemem. Skoro potrafi każdego zgadać, to teoretycznie nie ma żadnych przeszkód. Do tego jest osobą całkiem przyjaźnie nastawioną do innych i w miarę miłą, jeśli nie porusza się przy niej niektórych tematów. Mimo tak dobrego zorganizowania sobie życia socjalnego, trudno jej nawiązać bliskie znajomości i jest osobą utrzymującą dystans, nie pozwalając innym na zbytnie zbliżenie się do siebie. Wspólne wypady do kina czy pubu nie są żadnym problemem, ale przenigdy nie zacznie się nikomu zwierzać ze swoich problemów, nawet po alkoholu. Wyjątkiem tutaj może być rodzina, która jako jedyna ma dostęp za ten mur, ale i oni muszą się pierw namęczyć, by usłyszeć trochę więcej szczerości z jej ust. Jest przy tym osobą dość emocjonalną, łatwo zmieniającą swoje stany. Nie pozwala im jednak na wyjście na zewnątrz, często dusząc je w środku, a światu pokazując optymistyczną wersję siebie.
W przeciwieństwie do reszty rodzeństwa, jest osobą zachowującą się całkiem dorośle, a przynajmniej myślącą dorośle, bo to, co sobą prezentuje, często się od tego różni. W większości sytuacji odnajduje się bez problemu, a nowoczesna technika nie stanowi dla niej wiedzy tajemnej. Wręcz jej nadużywa, pogrążając się godzinami w internecie czy grając po prostu na konsoli. Potrafi tym sposobem zgubić kilka dni swojego życia, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie ona. Życie jest od tego, by z niego korzystać i nikt nie ma prawa mówić jej, w jaki sposób ma to robić. Jest wręcz przewrażliwiona, gdy ktoś próbuje wejść butami w jej sprawy i może wtedy zachowywać się co najmniej irracjonalnie, jeśli nie szalenie. Nie lubi narzucania jej swojego zdania, ale potrafi po jakimś czasie znaleźć z kimś wspólny język, a co za tym idzie rozwiązanie, rezygnując z niektórych ze swoich planów na rzecz spokoju.
Jest osobą w miarę inteligentną, a przynajmniej oczytaną, chociaż nie zawsze dającą się poznać siebie od tej strony. Łatwo kojarzy fakty i wiąże ze sobą wątki, zwłaszcza jeśli dotyczą życia osobistego innych. Straszna z niej plotkara, ale raczej woli słuchać niż samemu o czymś mówić. Ot taki wyjątek od bycia katarynką.
Bardzo trudno wyprowadzić ją z równowagi

Fobie:
Nie przepada za wysokościami.
Uzależnienia:
Podobno herbata. Poza tym pali jak smok.

Historia:
W przeciwieństwie do niektórych z poprzedniego pokolenia, Saoirse miała dużo szczęścia. Mogła dorastać w miarę spokojnej atmosferze, gdy większość sporów została załatwiona, a samochody nie wybuchały co najmniej raz w tygodniu. Nie oznaczało to jednak, że jej życie było nudne lub pozbawione polotu, bo nadal zdarzały się liczne wyskoki, zarówno z jej strony jak i od strony trzech starszych braci.
Jej matka nigdy nie mogła zaznać spokoju, mając pod dachem czwórkę znudzonych rudzielców. Choć starała się, jak mogła, nie była w stanie upilnować całej wesołej ferajny, która za nic nie chciała przykładać się do nauki i wolała się włóczyć po ulicach miasta – niekoniecznie w tych najlepszych jego częściach. Kobieta, mimo wyraźnych problemów wychowawczych, czuła się zbyt duma, by poprosić kogokolwiek o pomoc, a w szczególności męża, który pracował w pocie czoła (albo przynajmniej tak wmawiał wszystkim) w fabryce papierosów. Nieokiełznany żywioł wykazywał jakiekolwiek posłuszeństwo tylko w obecności dziadka, budzącego postrach na całej dzielni.
W nieco protekcjonalne otoczce w postaci starszego rodzeństwa, udało jej się wyrosnąć na pannicę za nic mającą jakiekolwiek zasady i nie znoszącą sprzeciwu. Nie była jednak osobą roszczeniową, nie domagała się od innych osób niczego innego, prócz zostawienia jej w spokoju. W swojej najgorszej fazie protestu uciekła z domu na całe dwa tygodnie, nie pozostawiając za sobą żadnego śladu. Wszelakie próby uziemienia jej spełzały na niczym, bo jedynie wzmagały chęć przeciwstawiania się – rodzinie, zasadom, czemukolwiek. Matka cicho wierzyła, że dziewczyna w końcu pójdzie po rozum do głowy.
Następowało to powoli i stopniowo, wraz z wyprowadzkami kolejnych braci. Gdy w końcu została sama, jej żywiołowość i bunt zelżały do minimalnego stopnia tak, że nawet postanowiła zrobić coś ze swoim życiem. Mimo swojego nieco olewczego podejścia do systemu edukacji, nie można było nazwać ją osobą głupią. Poprzednie lata przechodziła z dość marnymi wynikami, jednak w ostatnim roku spięła swoje poślady i wykazała się czymś więcej.
Takim sposobem udało jej się dostać na studia. Nie była to prestiżowa uczelnia, której dyplomem może machać przed wszystkimi, ale spełniała minimalne wymagania. Matka w końcu mogła odetchnąć z ulgą, a rodzinne oszczędności topniały z roku na rok. W trakcie studiów z Saoirse stało się coś strasznego – dorosła i gdzieś zgubiła swój ogień.
Po zakończonej nauce, udało jej się bez większego problemu znaleźć pracę, z pomocą której mogła się wyżywić, ubrać i żyć jak normalny człowiek. Kolejne dni, miesiące i w końcu lata były jednak cholernie nudne, trudno było powiedzieć, by sprawiały jej większą przyjemność. Czuła wzmożoną potrzebę zrobienia z sobą cokolwiek. I robiła. Nie przyniosło to pożądanego efektu.
W końcu zdecydowała się na coś szalonego. Spakowała cały swój dobytek, by wyjechać na koniec świata – znaczy się do Japonii (a wcześniej załatwiła sryliard formalności, ale takie rzeczy są nudne, kto by chciał o tym czytać?), gdzie miała ambitny plan zostania przedszkolanką. Udało jej się, a nowe otoczenie choć przez chwilę zadowoliło jej chęć przygód. Wspinała się powoli po tej karierowej drabinie, ucząc następnie w zwykłej podstawówce. W końcu trafiła na wakat nauczyciela angielskiego w tej cholernie-słynnej-i-drogiej-szkole, a jakiś czas potem została nawet wicedyrektorem!
W ostatnim czasie nie mogła narzekać na nudę, a zimna wojna, podziwiana z wygodnego fotela, sprawia jej dziką przyjemność. Już nawet wybaczy całą papierologię, jaką się zajmuje.

Dodatkowe informacje:
Wbrew obiegowej opinii langusta żywy się wyłącznie owocami morza, chodź gdyby mogła jadła by dżem.

_________________
One day, you will be old enough to start reading fairytales again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz
avatar

#2PisanieTemat: Re: Wbrew obiegowej opinii langusta żywy się wyłącznie owocami morza, chodź gdyby mogła jadła by dżem.   Pią Lip 14, 2017 10:50 pm

<33
Akcepto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Wbrew obiegowej opinii langusta żywy się wyłącznie owocami morza, chodź gdyby mogła jadła by dżem.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» "Jam częścią tej siły, która wie­cznie zła pragnąc, wie­cznie dob­ro czyni."
» Mały domek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Postaciowo

 :: Karta Postaci :: Zaakceptowane
-