IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Leviego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Outsider
avatar

#1PisanieTemat: Pokój Leviego   Czw Lip 13, 2017 10:13 pm

Standardowy pokój dla licealisty. Regał na książki, biurko, krzesło, jakiś stary laptop po przejściach, lampka nocna, szafa, komoda, łóżko jednoosobowe... No i kuweta, jakaś karma dla kota.
Och, i tuż przy okno był jeszcze wysoki drapak.
W rzeczywistości w pokoju Leviego nie znajdowało się wiele rzeczy. Nawet po otwarciu jego szafy z ubraniami można było się przekonać, że ta w trzech czwartych jest po prostu pusta. Na półkach stały książki z materiałem, jakieś zeszyty, ryza papieru... No i jeszcze trochę rzeczy do pisania. Jakieś najtańsze długopisy czy ołówki.
Czy chłopak utrzymuje porządek? W miarę starań... Choć kot nie zawsze mu to ułatwia, to jego nikła ilość przedmiotów już owszem. W końcu nawet większość szuflad jest tutaj pusta. Może nie licząc tej jednej w biurku będącej na kluczyk.
Jedyne co innego tutaj jest to kocimiętka w doniczce na parapecie... Specjalnie przymocowana do niego, aby biały kot z rudo-brązowymi plamami jej po prostu nie zrzucał.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#2PisanieTemat: Re: Pokój Leviego   Czw Lip 13, 2017 10:49 pm

Zgłosiłby na policję, gdyby rzeczywiście znalazł jakiś karabin M16 bądź dziewięć kilko domowej metamfetaminy, ale niespodzianka, nic takiego Levi do szkoły nie wnosił. Na upartego można by uznać nawet scyzoryk za niezwykle niebezpieczną broń i obiekt niepożądany na terenie placówki. Do tego, to już na marginesie, gdyby chłopak znalazł coś pokroju zioła, nic by z tym fantem nie zrobił. Każdy miał w tych czasach swoja opinię na temat tego narkotyku, nie zagłębiajmy się w poglądy blondyna. Po prostu watro było wspomnieć, że raczej nie wzywałby SWAT.
Spojrzał na kolegę dość zdziwiony i pokręcił głową w niedowierzaniu.
- Zapraszasz do siebie kogoś, kogo znasz z godzinę. Niebezpieczny sposób na życie. - wytknął i posłał mu złośliwy uśmieszek - Jednak nie odrzucam zaproszenia. - co mu szkodzi? Nie żeby miał coś do roboty w ciągu dnia. Dlaczego też nie spożytkować energii dręcząc pierwszaka swoją obecnością? Dodatkowo, Haru - może niesłusznie lub nieskromnie - uważał się za względnie miłego osobnika. Być może to dobrze, by Levi znał kogoś ze starszych klas, kto nie jest narwanym koksem? Zawsze jakiś start w szkole.
- Jak wcześniej nazwałem cię nieprzyjacielskim to szybko się broniłeś kotem, więc sądziłem, że jednak bardziej sobie cenisz tę cechę. - nie pamiętał już dokładnej reakcji, jednak wizja kociej armii jeszcze mu z głowy nie uciekła. Ciężko określić dokładnie kryteria, które pomogą zdobyć tytuł 'duszy towarzystwa', jednak te osoby też mają gorsze dni w których ich jednymi przyjaciółmi jest kubek kakao oraz książka, a wszyscy ludzie są głupi.
Do Leviego naprawdę przydałaby się instrukcja obsługi. Ciężko mi nawet wyliczyć, ile razy już tego dnia Haru miał ten głupi, zdziwiony wyraz twarzy. Jak zazwyczaj czytanie ludzi oraz przewidywanie ich ruchów było dla niego banalne, tak teraz miał niemałe trudności. Kiedy już myślał, że chłopak ucieka, ten zaprasza go od siebie. Od tak, bo rozmawiali o kotach. Chłopaczyna był albo wyjątkowo dziwny, albo naiwny, być może jedno i drugie. Bądź co bądź, zapraszanie prawie obcych ludzi w swoje cztery kąty było praktyką niecodzienną. Wewnętrzna Matka Teresa nakazywała blondynowi interwencję, w postaci wykładu o złych ludziach oferujących cukierki, ale się powstrzymał. Nie będzie przecież traktował kolegi jak dziecko. Różnica wieku to dwa lata, nie dwadzieścia.
Szedł za nim bez słowa, co jakiś czas zastanawiając się, czym ma się zająć, jak już tam dotrą? Ma dosłownie przywitać się z Buką i wyjść? Co jeśli pupil nie jest zbyt ufny wobec obcych i postanowi ukryć się po łóżkiem? Ta cała sytuacja nieco go bawiła, ale stłumił wszelkie próbujące się wydostać chichoty. Kto by pomyślał, że będzie dziś odwiedzał kota?
Pokój Leviego niewiele się różnił od reszty, może brakowało mu trochę charakteru, ale przyjdzie czas na wszelkie modyfikacje. Oczywiście, jeśli chłopak nie planował ich wprowadzać, nikt nie nalega. Z przyzwyczajenia zdjął buty na progu, bo tak nakazywały zasady. Kot akurat majstrował coś przy drapaku, ale zwrócił łepek w kierunku dźwięku. Haru nie podchodził do zwierzaka, nie będzie go głaskał na siłę niczym pięcioletnie dziecko. Jeśli będzie chciał podejść, pojedzie. Proste. Przykucnął tylko w bezpiecznej odległości, latając wzorkiem między wystrojem, a zwierzakiem.
- Nie boisz się, że kot poniszczy ci rzeczy albo meble?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Outsider
avatar

#3PisanieTemat: Re: Pokój Leviego   Sob Lip 15, 2017 4:34 pm

Sam Levi nie widział w tym niczego złego... Bo w końcu nie miał także niczego do ukrycia przed innymi. Nie licząc... no cóż, pewnych nielegalnych substancji. Ale je trzymał pod kluczem, więc nie musiał się martwić, że ktoś przez przypadek je odkryje.
To nie do siebie zapraszam. To do kota — odpowiedział dość cicho, choć... nawet się uśmiechnął, co raczej można było u niego odczytać za próbę żartu? Choć nie był pewny czy koniecznie udaną... Och, w końcu... Nie jego wina, że nie za często rozmawiał z innymi ludźmi! Prawda? Prawda... Na pewno prawda...
Z pewnością Levi nie należał do osób, które wystrajają swój pokój nie wiadomo jak, znoszą do niego jakieś przedmioty, pamiątki... Tak. On ich nawet nie miał, więc w gruncie czego nie miał nawet jak znosić przedmiotów.
Może wraz z nowym rokiem szkolnym się to zmieni? Choć na pewno chłopak z czasem zacznie tutaj znosić strzykawki... Ale to jednak nie było zbyt optymistyczne. Z jego podejściem to zbyt wiele wspomnień czy pamiątek po wyjściach ze znajomymi nie skolekcjonuje. W końcu... nie wychodził. Nie rozmawiał nawet z ludźmi! A to dowodziło jedynie faktu, że Haru nie był człowiekiem. Bo kto normalny rozmawia z Levim dłużej niż pięć minut? I to jeszcze nie po to, aby zdobyć od niego jakąś informację? Dziwak, po prostu.
Kiedy już przekroczyli próg pokoju chłopaka, sam Levi podszedł do miski, aby zerknąć na karmę, na miski z wodą. A po tym podrapał po głowie kota, który ledwo zauważył przyjście nowego osobnika.
Usiądź gdzie chcesz, rozgość się... czy coś... A co do niszczenia to się nie boję — powiedział spokojnie, zgodnie z prawdą. Jego zwierzak już od dawna nie niszczył mu rzeczy, przedmiotów. Był tego oduczony.
Wskazał po krótkim namyśle jednak na doniczkę z roślinką.
No dobrze... może popsuć to, bo to jest kocimiętka. Ale starałem się to przymocować i mam nadzieję, że nie wrócę kiedyś i nie zastanę niemiłej niespodzianki — przyznał cicho, już po chwili wbrew woli kota, ściągając go z drapaka. Próbował się wyrwać, ale dość szybko się poddał.
Chłopak po prostu podał go Haru. Dość brutalny sposób traktowania, ale kot nie bardzo uciekał czy protestował. Poniuchał dłoń blondyna, a po chwili już podszedł do niego bliżej, ocierając się o jego nogę i łasząc.
Levi wiedział, że jego zwierzak lubił przebywać wśród obcych, wśród innych ludzi... Ale on sam nie za bardzo, więc rzadko kiedy mógł kogoś przyprowadzić Buce. Choć z drugiej strony, co to za dziwny kot i co on planuje, że jest taki przyjacielski? Może ma na sobie jakąś chorobę zakaźną i chce ją rozprzestrzenić na cały rodzaj ludzki, aby po tym koty mogły spokojnie zdominować planetę?
Levi nie był tego pewny, ale po tym, co się działo z jego słowami i jak ludzie je często odbierali na opak... Był skłonny uwierzyć w to, że to przekleństwo kota.
Nie odpowiadam za rany odniesione podczas zabawy z kotem — poinformował dość cicho, patrząc jak kot zaczepia blondyna do zabawy. Już po chwili jednak pierwszoklasista wstał, podszedł do drapaka i zdjął jakiś patyk z zawieszoną zabawką, podając go blondynowi. Niech go trochę pomęczy, skoro nie miał zwierzaka w domu... Sam Levi wiedział, jaka to była frajda, za każdym razem gdy miał okazję do zabawy ze zwierzakami. Chociaż to też ogromna odpowiedzialność...
Westchnął cicho, siadając tym razem przy biurku. Był nieco bardziej pochmurny niż na stołówce... Po prostu martwił się o wszystko. Dosłownie. Teraz miał stypendium, ale jeśli nie podoła w szkole... co będzie dalej? Pójdzie do zwykłego publicznego czy jednak wybierze od razu pracę? Nie miał bladego pojęcia... Zresztą, co miał zrobić po szkole? Iść do pracy czy pomyśleć nad studiami? Chociaż na nie także potrzebne są pieniądze.

_________________
Ze względu na aurę Leviego, podczas każdej fabuły, jego słowa mogą być odbierane dowolnie. Prawda jako kłamstwo, kłamstwo jako prawda. Jest to niezależne od Leviego, a jedynie od waszej postaci, która go słucha. Wasza postać nie musi potrafić uzasadnić tego logicznie. Po wszelkie pytania co do fabuły zapraszam na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwiazda
avatar
Skąd : Jakaś wiocha

#4PisanieTemat: Re: Pokój Leviego   Nie Lip 16, 2017 8:35 pm

Haru był względnie normalny. W porównaniu do niektórych specjalnych jednostek to był wręcz definicją przeciętności. Jednakże patrząc ogólnie, mogło czasem mu odbijać. Często wiązało się to z nagłymi przypływami złośliwości, wymuszającej odgrywanie drama queen. Jednak pomimo tego był raczej zwyczajny. Lubił rozmawiać ze wszystkimi, czemu miałby spławiać Leviego? Owszem, nie szło czasem odgadnąć, co ten miał na myśli lub dlaczego tak reaguje, ale nie był to powód, by od razu ucinać rozmowę. Być może blondyn ma po prostu dużą cierpliwość, być może jest nienormalny, kto wie.
Usiadł na podłodze, bo tak miał w zwyczaju. W swoim pokoju wielokrotnie siadał na ziemi, pomimo miękkiego łóżka, wygodnego fotela lub biurowego krzesła. Jakoś było mu tak najwygodniej. Poza tym, jakby się tu mocno rozsiadł, to mógłby zasnąć. Niczym koń, odleci nawet na stojąco. Wolał nie ryzykować i trzymać się bliżej chłodniejszej podłogi.
Był trochę zaskoczony, kiedy pierwszak podał mu Buke. Wolał raczej nie zmuszać go do kontaktu czy integracji, równie dobrze mógłby po prostu oglądać, jak ten maltretuje drapak. Zwierzak nie wydawał się jednak mieć tego za złe, więc szybko zdobył się na pogłaskanie futrzaka. Podobno pupile upodabniają się do swoich właścicieli, ale w tym przypadku raczej ta zasada nie znalazła zastosowania.
- Mam niezliczone pokłady plastrów walające się po kieszeniach, więc przeżyje każde zadrapanie. - zapewnił nie odrywając wzroku od kota. Gdy zabawka trafiła do jego rąk to już całkowicie zajął się futrzakiem. Odleciał po prostu, zbyt pochłonięty zabawą z nowym przyjacielem. Być może serio potrzebuje kota? Musiałby tylko znaleźć takiego leniwego, który by chciał z nim leżeć cały dzień, bo tak spędza się wolny czas.
Po kilku, może kilkunastu, minutach kompletnego wyłączenia na świat zewnętrzny, chłopak ocknął się oraz przeniósł wzrok na kolegę. Levi wyglądał, jakby właśnie próbował rozwiązać jakiś ogromny i skomplikowany problem, jak kod da vinci czy wpływ zorzy polarnej na rozmnażanie pingwinów.
- Rozgryzasz tajemnice wszechświata, że masz taką ponurą minę? - zapytał badając wzrokiem pierwszaka, podczas gdy jego ręka wciąż wymachiwała kocią zabawką. Cóż za podzielność uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#5PisanieTemat: Re: Pokój Leviego   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Leviego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Czarny pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Fabuła

 :: Akademik :: Część męska
-