IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie 307 na piętrze 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#1PisanieTemat: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Wto Lip 11, 2017 8:43 pm

Blok zamieszczony w średnio-zamożnej, typowo japońskiej dzielnicy, nie wyróżniający się na tle reszty budowli wokoło. Szarobury z balkonami, z których wyłania się nieprzyjemny krajobraz martwej natury aka betonu i miejskiej dżungli. Dziesięciopiętrowce ze sprawną windą, jak i piwnice pełniące zarazem funkcje małych bunkrów.

Plany mieszkania numer 307.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Zaducha dnia Czw Lip 13, 2017 8:30 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#2PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Czw Lip 13, 2017 12:33 am

Kaito został zabrany do mieszkania Pani Woźnej i opatrzony na tyle, na ile była w stanie póki był on nieprzytomny. Bandaż wokół głowy z jedną wstęgą zasłaniającą pusty oczodół, parę plastrów, na rękach, twarzy czy kolanach przeplatanych z innymi wyrobami apteczki pierwszej pomocy. W wyniku jej działania został nieco rozebrany, pozbawiony bluzy, butów i z odkrytymi kolanami przez podciągnięcie do nich nogawek spodni.
Jeśli się obudził, mógł poczuć panujące wokół przyjemne ciepło. Do tego leżał na miękkiej kanapie wykonanej ze skóry. Otworzenie oczu zdradziłoby białe sufity, ściany oraz panele wykonane z drewna, jednak gładziutkie niczym łza, lśniące i co najciekawsze - podgrzewane. Mieszkanie samo w sobie należałoby do małej rodziny co najmniej średnio-zamożnej. Panowała tu bardzo spora czystość i przejrzystość dzięki oknom, jak i dobrze rozlokowanym lampom wokół. Mógł dzięki temu ustalić która godzina wybiła, a to za sprawą widniejącego w oddali księżyca.
Wystarczyło też wsłuchać się w dźwięk uderzeń i podobnych temu huków by określić to, gdzież aktualnie znajdowała się Pani Woźna, będąca o krok od chłopaka za szafami z telewizorem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#3PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Czw Lip 13, 2017 12:55 pm

Kaito płynął wraz ze swoimi myślami, gdy był nieprzytomny. Zwykle w takim stanie mózg nie był w pełni aktywny poza ośrodkiem odpowiadającym za sny. Była to naturalna funkcja regeneracji, która jednocześnie miała za zadanie zająć czymś umysł podczas gdy ciało wypoczywało. W swym śnie był w dokładnie tym samym zaułku, z którego go zabrano jednak zamiast zbirów miał przed sobą 3 raptory. Niemalże jak w scenie z Parku Jurajskiego, gadziny tym razem nie chciały jego komórki i pieniędzy, a mięso. Przestraszony zielonowłosy stał z rękoma rozłożonymi przed sobą, by uspokoić gady, jednak to był daremny trud. Zanim wyskoczyły w jego kierunku sen się urwał, a Kaito został wybudzony przez dźwięki rozchodzące się w pomieszczeniu.
Miejsce, w którym obudził się było ogrzewane. Było tu ciepło, a po otwarciu oka pierwszym co ujrzał był sufit. Pomalowany dosyć typowo jak w blokowym budownictwie co potwierdzała również zawieszona u sufitu lampa. Sklasyfikować to można było jak mieszkanie takiej przeciętnej rodziny, do której zwykle należały osoby średnio-zamożne. Daleko było temu do jego domku rodzinnego, gdzie rodzice dyplomaci mogli sobie pozwolić na luksusy jak służba, czy podgrzewana deska sedesowa albo jacuzzi w łazience. Tutaj było tak prosto i zwyczajnie pod tym względem. Jak ikebana ułożona przez mistrza tej sztuki minimalizmu. Drewniana podłoga pewnie była standardem w takich miejscach, jednak to najpewniej właściciel mieszkania wmontował sam. Inaczej nie byłyby gładziutkie, gdyż zostałyby rysy po poprzednich lokatorach. Nasuwało się, że albo ktoś o nie bardzo dbał albo zostały położone dosyć niedawno. Na sobie miał już tylko koszulkę, spodnie oraz swoje dwukolorowe, krótkie skarpetki. Dopiero po chwili zobaczył księżyc, który ukazywał się za oknem. Na podstawie jego pozycji można było wyliczyć aktualną godzinę, jednak Kaito zbyt bolała głowa na to. Czuł się jakby całe jego ciało było z ołowiu, a każde miejsce, którym poruszył bolało i niemalże krzyczało „Stój! Nie ruszaj się!”. Jego uszu ponownie dobiegł dźwięk uderzeń. Ciekawość zwyciężyła i wychylił się nieco głową, by zerknąć w kierunku tajemniczego dźwięku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#4PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Czw Lip 13, 2017 9:01 pm

Uderzenie za uderzeniem, uderzenie poganiało, tworząc przy zderzeniu pięści ze skórzano-podobny wytworem charakterystyczny dla syntetycznych materiałów dźwięk, który był przystrojony w nieprzyjemny odgłos łańcuchów na których wór treningowy się utrzymywał. Kombinacja kilku technicznych, szybkich prostych, wyglądających z pozoru na słabe, w rzeczywistości odrzucające dość daleko obiekt "nienawiści". Zaraz do tego ruszyło ostateczny, świetnie wykonany kop z pół obrotu w okolice nad biodrami, mogące takiego delikwenta najzwyczajniej w świecie skasować. Tego był światkiem Kaito, mogąc pooglądać chwile treningu Asilis. Ta jednak zauważyła na sobie wzrok i szybko obejrzała się w jego stronę, zaprzestając wykonywania ciosów. Zrobiła odskok w tył, ukazując całe swe cielsko, które teraz było zaszklone warstewką potu po dość sporym wysiłku. Włosy upięte w niesforny kuc, mokra, czarna bokserka klejąca się do ciała oraz skórzany kombinezon jednoczęściowy zdjęty do połowy z dodatkiem nagich stóp.
Ułożyła ręce na biodrach i z neutralną miną, rozpoczęła.
- Widzę, że się obudziłeś. Jak się czujesz, Kaito? Chcesz wody? - zapytała z szczyptą nieukrywanej troski, rozpoczynając leniwy chód w stronę kuchni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#5PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Pią Lip 14, 2017 12:28 am

Uderzenie, chwila na oddech, a potem powrót do rytmicznej kombinacji, która trwała od jakiegoś czasu. Zielonowłosy widział w tych ciosach pewną prawidłowość oraz równe odstępy czasowe między każdym uderzeniem. Z ciekawości chciał sprawdzić czy jego wyliczenia są w pełni prawidłowe, jednak wtedy został dostrzeżony. Momentalnie schował głowę i mimo, że większość chłopców w jego wieku najpewniej miałaby dosyć nieprzyzwoite myśli względem widoku, który wyrył się w pamięci niczym odbitka aparatu, to on zwrócił jedynie uwagę na dwie rzeczy. Była to prędkość uderzeń połączona z masą pięści kobiety co samo w sobie dawało zaskakująco dobre rezultaty, zwłaszcza że nie używała rękawic. Bokserzy używali tego rodzaju ograniczeń, gdyż ich ciosy wyprowadzane były z prędkością 400 metrów na sekundę i gdyby nie miękka warstwa rękawic to taki cios mógłby komuś połamać szczękę lub inne kości. Na ten trening patrzył się jak na dobry kanał w telewizji, ale schował się tylko dlatego, że uznał to za niegrzeczne gapić się na kogoś u kogo jest gościem i powinien okazać nieco wdzięczności. Czyżby nadal miała na sobie tamten kombinezon, w którym jeździła na motocyklu? Na tej podstawie mógł stworzyć kilka hipotez w oparciu o porę dnia oraz tą prostą informację. Pierwsza z nich zakładała, że jechali dosyć długo do tego miejsca i kobieta po opatrzeniu go dopiero teraz zajęła się czymś, by odciągnąć myśli od wyczekiwania. Drugą opcją, która była bardziej prawdopodobna było to, że leżał tu już od dłuższego czasu, a dopiero uderzenia wybudziły go ze snu. Zresztą na sam ich dźwięk miał przebłyski z zaułka, na które krzywił się w myślach. Nie było to dosyć przyjemne wspomnienie, zaś jeśli chodzi o sam wygląd Woźnej to już inna kwestia. Przypominała teraz bardziej bohaterkę anime, która wyciągnęła protagonistę z opałów i teraz wprowadzi go w świat fightclubu. Pierwsza zasada – nie mówić o fightclubie. Druga zasada – przestrzegać pierwszej.
Miała dosyć drobne stopy jak na swój wzrost co było dosyć nietypowe i zapewne będzie niewygodne, gdy kobiecie stuknie 5 krzyżyków na karku. Chociaż mogły też zapewniać odpowiednią sprężystość i amortyzację, a sama mogła ważyć niewiele. Po samym wzroście i tkance mięśniowej, którą mógł ujrzeć obstawiał że pewnie waży niewiele mniej od niego. Nie pasowało to trochę do tego wizerunku, który przedstawił jej na auli aczkolwiek coraz bardziej skłaniał się ku tej tezie, że z militariami jednak tamta ma coś wspólnego. Mogło to jednak być pokierowane modą, która obecnie panowała i nakłaniała kobiety do różnego rodzaju ćwiczeń fizycznych. Aerobik, boks, czasami też bieganie. W sumie jakby się zastanowić to znaczna część morderców to kobiety, które mordowały w bardzo finezyjny sposób. Ten lekko troskliwy głos nie pasował do tej neutralnej miny, jednak nie pierwszy raz udowodniła mu, że jest pełna sprzeczności. Taka chyba była ludzka natura. Kaito podniósł się lekko do półsiadu łapiąc ręką za oparcie mebla by się podtrzymać. Usiadł i dotknął stopami podłogi, a następnie spojrzał w kierunku kobiety idącej w stronę kuchni.
- Boli mnie głowa i reszta ciała ale chyba jest w porządku. Poproszę wodę – powiedział Hazama, a zaraz potem dodał – A i poproszę też miskę z wodą. Nie musi być duża, wystarczy taka kuchenna – dodał po chwili swoją dosyć niecodzienną prośbę po czym korzystając z momentu kiedy Asilis nie patrzyła, Kaito użył swojej mocy. Obok jego nóg pojawił się jego wierny kompan, który widząc rannego pana od razu wskoczył na jego kolana. Chłopak oparł się o zagłówek czując 24 kilogramowy nacisk na swoich kolanach i począł głaskać zwierzę po grzbiecie, a następnie po białym kołnierzu dochodząc do żółtej łepetynki z postawionymi uszami.
Dopiero kiedy Asilis wracała lub odwróciła się, mogła dostrzec że na kolanach Kaito leżał prawie metrowy pies. Zadbany, z żółtym futrem. Nie kremowym, ani jasnym a po prostu żółtym. Jakby wyjęli go z gry. Głowę stworzenia otaczał biały kołnierz z futra, które gdzieniegdzie wyglądało jak kolce jednak chyba nie było ostre sądząc po tym, że chłopak je gładził i nie kaleczył się. Stworzenie miało smukłe łapy oraz charakterystyczne, postawione uszy z czarnym wnętrzem. Do tego sam jego pysk wskazywał na to, że blisko mu do psowatych względem anatomii. Aktualnie lizał zielonowłosego po dłoniach.
Przybliżony wygląd

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#6PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Pią Lip 14, 2017 9:54 am

Wraz z potwierdzeniem chęci uzyskania wody, Asilis przyspieszyła nieco kroku i pchnęła drzwi, wchodząc wprost do środka nieco klaustrofobicznego pomieszczenia przez wielkość szafek i urządzeń. Wyciągnęła odpowiednie naczynia, zaczynając z szczyptą ciekawości wymalowanej na twarzy zalewać je wodą, i wraz z pomyślnym zakończeniem tej czynności, zwróciła twarz w stronę kanapy. Zdziwienie, szersze otworzenie oczu i wąska linia na ustach - tak wyglądała przez pewną chwile, dzierżąc w obu dłoniach poproszone przedmioty. Lada moment jednak powróciła do swojego neutralnego stanu ogarniając fale zaskoczenia, wychodząc z kuchni do salonu. Podeszła do stolika od kawy i ułożyła szklankę, jak i szklaną miskę, obchodząc mebel by paść pośladkami wprost na rogu kanapy, wygodnie się rozwalając. Zwróciła wzrok w stronę chłopaka, postanawiając włączyć telewizor dla lepszej, przyjaźniejszej atmosfery, uruchamiając jakiś kanał z muzyką.
- Zapytałabym o rasę, ale chyba nawet Ty nie będziesz mi w stanie odpowiedzieć, prawda? - zapytała się w bardziej retoryczny sposób, unosząc jedną dłoń w stronę tutejszego zwierzęcia. Nie za blisko, nie za daleko. Na tyle, by musiał on sam z własnej woli podejść ażeby wejść z nią w kontakt. - Chcesz mi o czymś powiedzieć, Kaito? - dodała, sugerując raczej wyjaśnienia w sprawie nagle pojawiającego się zwierzęcia, który nie należał raczej do żywych ras wśród śmiertelników.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#7PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Pią Lip 14, 2017 1:54 pm

Dla wielu młodych sam wizerunek Sparky’ego nie był niczym nadzwyczajnym. Ewolucje Evee były dosyć popularne ze względu na swój przyjazny wygląd. Były pluszaki jak również cały pozostały przemysł zabawek, jednak gdyby ktokolwiek z nich zobaczył stworzenie siedzące na kolanach Kaito pewnie miałby podobną minę do Asilis. No może poza dziećmi, które są ciekawe świata i raczej chciałyby pogłaskać „pieska”, aniżeli od niego uciekać. Chłopak jak i jego towarzysz spojrzeli jednocześnie na kobietę. Sierść żółtego stowrzonka na moment się zjeżyła, ale właśnie dlatego Hazama go głaskał. Uspokajając i pokazując swojemu kompanowi, że nie ma się czego bać. Jolteon nie był tylko wytworem aury zielonowłosego. Był również żywą istotą, która odczuwa emocje oraz przywiązuje się niczym pies do swego właściciela. Zabawnym jest to, że Kaito znalazł go dzień po tym jak ujrzał ten blask, a jego oko zniknęło. Odpalił wtedy aplikację na telefonie i ruszył w miasto, by przy okazji złożyć zamówienie na sztuczne oko. Nie mógł wtedy powiedzieć rodzicom, że miał taki wypadek. Nie chciał im dokładać zmartwień. Po drodze do sklepu zawędrował do jednego z zaułków gdzie według mapki miał być Jolteon. Niby dosyć pospolity pokemon i niezbyt silny, ale jeśli można wbić trochę punktów to czemu nie. Wtedy na twarzy Hazamy malowało się takie samo zdziwienie, gdy zamiast danych zobaczył psowatego elektrycznego pokemona, który posilał się śmieciami z przewróconego kubła. To była ta iskierka, którą miał w sobie każdy maniak tej gry. Korzystał wtedy z wyuczonych przez grę schematów. Były 4 opcje, użyć pokeballa (z jasnych przyczyn niewykonalna), użyć przynęty (w sumie miał wtedy niedojedzoną kanapkę), rzucić kamieniem oraz uciekać. Wybrał przynętę i to się opłaciło. Potem każdego dnia przychodził w tamto miejsce i dokarmiał żółtego jak zwykłego kota lub psa. Z czasem tamten zaczął za nim chodzić, a zielonowłosy poczynił pewne obserwacje na temat swojej mocy.
Wracając do teraźniejszości. Kaito gładził futro chowańca, który wlepiał swe oczy w kobietę. Jak pies, który chciał się upewnić, że jego właścicielowi nic nie grozi. Spojrzał na miskę, która leżała na stoliku, a po którą sięgnął zielonowłosy i postawił na podłodze. Ruchem głowy dał znać swojemu zwierzątku, że może się napić a ono niechętnie zeszło z kolan właściciela i upiło trochę wody, by za chwilę na nie wrócić.
- Rasa to Jolteon. Należy do psowatych ssaków, waga 24 kilogramy. No i jest typem elektrycznym pokemona z pierwszej generacji. Nazywam go Sparky – odpowiedział zielonowłosy, chociaż nie powiedział wszystkiego, bo na bulbapedii można było znaleźć o wiele więcej danych na temat Jolteona. Chociażby odcinki anime, w których się pojawiał, długość wykluwania jajka oraz wszelkie niezbędne parametry do gry. Gdy woźna wyciągnęła rękę w stronę chowańca, ten przybliżył się do niej, by ją obwąchać. Poczuła wciągane powietrze oraz wilgotny nos stworzenia. Miał dosyć szorstki nos, a futro pyska dosyć miękkie.
Kaito nie mógł też okłamać Asilis, gdyż był jej coś winien. Chociaż połowiczną prawdę na temat tego jakim cudem wytwór czyjejś wyobraźni się tutaj znalazł. Zielonowłosy rozłożył się wygodnie, a jego „pies” podsunął łeb pod rękę kobiety, by go głaskała. Nie czuł od niej wrogości, a czuł za to zapach swojego pana który na niej został.
- Znalazłem go jakiś czas temu w zaułku. Uwierzyłaby Pani, że gra Pokemon Go to nie tylko gra? – zapytał zielonowłosy zerkając w oczy Blackwood.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#8PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Wto Lip 18, 2017 8:31 pm

Wraz z przybliżeniem mordki i daniem zgody na głaskanie, Asilis przyłożyła bardzo powoli i ostrożnie dłoń do jego głowy, zaczynając lada moment głaskanie z dodatkiem drapania przy uszach.  Robiła to delikatnie na tyle, by nie zrobić krzywdy zwierzakowi, lecz na tyle by dać mu nieco przyjemności z dnia. Przez proces drapania, jej oczy były zwrócone tylko na Spary'u, któremu widocznie postanowiła poświęcić większość swej uwagi. Wystarczyła chwila, aby zmieniła ona nieco pozycje i usiadła klęcząco przed "wytworem wyobraźni", obdarzając go swymi obiema dłońmi z zapętloną czynnością głaskania, drapania i miziania. W dodatku na jej ustach zdawał się widnieć uśmiech, a przynajmniej tak można było go zrozumieć poprzez uniesione kąciki ust.
- Kto jest najlepszą psiną? No kto? Ty, Sparkyś... Umm... - nagle uniosła spojrzenie na chłopaka, zaprzestając na tę chwile drapania. Kształt jej warg powrócił do neutralnej kreski. - Khem, khem... - odkaszlnęła, wycofując dłonie, które położyła na kolanach. - Nie mam odpowiedzi na to pytanie. Zastanawia mnie za to jak go... przyzwałeś tutaj? - zapytała już ze swoim standardowym, zimnym głosem, nie wyrażającym zbyt wiele emocji. - A, i jeszcze jedno, jeżeli chcesz to możesz tutaj spać lub zadzwonić po taksówkę. Nie pozwolę Tobie podróżować do akademika samemu autobusem - dodała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#9PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Wto Lip 18, 2017 9:37 pm

Podczas większej ilości pieszczot oraz drapania za uchem, żółty futrzak zaskamlał radośnie jak to mają w zwyczaju psy. Był wiernym towarzyszem Hazamy i nieraz dostawał podobną nagrodę po udanym treningu albo zabawie. W odróżnieniu pewnie od większości, zielonowłosy raczej nie traktował swojej mocy użytkowo. Stworzenia będące ożywionymi pikselami traktował jak przyjaciół, których było mu dosyć ciężko zdobyć. Rozumiał się z nimi znacznie lepiej niż z ludźmi, którzy byli nieco bardziej skomplikowani. Trzeba było spełniać masę warunków, by utrzymać znajomość na przyzwoitym poziomie, natomiast z pokemonami i zwierzętami domowymi było trochę inaczej. Człowiek zyskiwał ich zaufanie poprzez troskę oraz spędzanie z nimi czasu. Nie było w tym żadnych ukrytych planów w postaci wykorzystania, a po prostu często szczere oddanie wobec swojego właściciela. Wielokrotnie w mediach ukazywana była sytuacja katowanego zwierzęcia, które mimo wyrządzonych mu szkód nadal podbiegało do właściciela merdając ogonem. Sparky lubił kontakt z innymi ludźmi i bliżej mu było do psotnych psów husky, które uwielbiają zabawy niż do psów obronnych szkolonych do zupełnie innych celów.
Hazama obserwował z uśmiechem jak tamci się dobrze bawią. Żółty najwyraźniej ją polubił, zresztą zielony też. Kiedy zaczęła go chwalić pokemon odpowiedział jej radosnym szczekiem, a przez jego futro przeszły iskry jonów ujemnych, które wytwarzała każda z komórek jego ciała, w tym sierść. Nie było to groźne, a jonów było na tyle mało że szybko się rozpływały w powietrzu. No było ich dostatecznie wiele, by zjeżyć włoski na rękach lub naelektryzować resztę włosów. Pokemon usiadł przed kobietą i patrzył się na nią przenikliwym spojrzeniem jakby wyczekując dalszych pieszczot w czasie gdy prowadziła rozmowę z Hazamą. Nęciła zwierzaka pewna myśl, którą zasugerowało ułożenie rąk kobiety.
Kaito nie mógł jej powiedzieć, że go tutaj przyzwał jednak pomyślał o powiedzeniu półprawdy, by nie wzbudzić specjalnych podejrzeń. Usiadł po turecku na sofie, drapiąc się po karku i szukając dobrych słów, by jakoś to ubrać. Tak jak najbardziej sensownie, aby usatysfakcjonować woźną. Oczywiście rozważył też perspektywę noclegu u niej, jednak nie chciał zbyt nadużywać jej gościnności. Z drugiej strony teraz w szkole panowała cisza nocna, więc znalezienie się na korytarzu akademika w brudnych ubraniach oraz poobijanym mogłoby wzbudzić nieco podejrzeń, a już na pewno jakby przyłapał go nauczyciel to skończyłoby się na zadzwonieniu do rodziców.
- Czasami zdarza się, że idę ulicą i pojawiają się w moim pobliżu. On towarzyszy mi już od dłuższego czasu. Potrafię go zawołać, jednak czy się zjawi to już kwestia szczęścia. Nie zawsze fizycznie może, a jeśli chodzi o nocleg to przyjmę propozycję. Z góry przepraszam za narzucenie się – powiedział skłaniając głowę dyplomatycznym gestem, który podpatrzył u rodziców. W tym czasie Sparky wykonał swój plan i po prostu wskoczył na kolana Asilis, a następnie zaczął ją lizać po twarzy opierając się łapami na jej ramionach. Mogła czuć jak od napięcia elektrycznego, które wytwarzał radosny czworonóg włosy stają jej dęba.
- Już wystarczy Sparky, zamęczysz Panią Asilis – zaśmiał się młodzieniec i poklepał swoje kolana. Chowaniec zmierzył je spojrzeniem, a następnie ułożył się na nogach kobiety bezczelnie patrząc się na swojego „pana”. Pokemony były żywymi stworzeniami, nad którymi Kaito nie panował. Nie mógł im czegoś nakazać, musiały chcieć zrobić to co im mówił.
- Nie mogę mu niczego kazać. Jest żywą istotą - wzruszył ramionami. Spojrzał jednak poważniej po chwili na kobietę i dodał - Proszę nikomu nie wspominać o tym co Pani dziś widziała. Może to mieć naprawdę przykre konsekwencje jeśli tego typu zjawiska wyjdą na jaw.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mechanik/Woźny/Złota Rączka
avatar
Skąd : Wielka Brytania

#10PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Sro Lip 19, 2017 8:43 pm

Nim mogła jakoś skontrować jego pierwszą wypowiedź, atak ze strony psa został przeprowadzony pomyślnie. Wpierw wydała z ust coś bliższego cichemu piskowi, lada moment przyzwyczajając się do czworonożnego przyjaciela. Prędko przysunęła dłonie do jego grzbietu, zaczynając proces przesympatycznego czochrania i drapania przeplatanego z głaskaniem, podczas gdy we włosy Asilis wstąpiło drugie życie. Nie odrywała mimo wszystko swych palców od bombardowania rozkoszą małego urwisa, nie mając nawet czasu na spojrzenie w stronę chłopaka.
- Nic nie widziałam i nic nie słyszałam i nic nie powiem, Kaito. W końcu... - i tu uniosła na niego przeszywające spojrzenie - ... nie jest to w moim interesie - powiedziała z szczyptą uszczypliwego zacytowania niedzisiejszych słów chłopaka z uprzednich rozmów. - W każdym razie, Kaito, czuj się jak u siebie. W przedpokoju na prawo jest toaleta. Jeżeli chcesz to możesz się tam umyć. Zaraz przyniosę też kocyk dla Ciebie i poduszkę. Prześpij się. Jeśli będziesz czegoś potrzebować, to zapukaj do mojego pokoju, który jest... - wtem wskazała leniwie jedną dłonią na drzwi obok kuchni - tam - zaprzestała głaskania małego, prądliwego demona, starając się go bezinwazyjnie zrzucić ze swych nóg. - Masz jakieś pytania? - dodała na koniec i o ile zwierze zeszło z jej nóg, postanowiła wstać z kanapy narożnej i spróbować zawalczyć ze swoimi włosami, przywracając je do normalności.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Członek Komisji Dyscyplinarnej
avatar

#11PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   Czw Lip 20, 2017 12:25 pm

Według gry, każdy z pokemonów miał swój unikalny pasyw oraz tak zwany charakter. O ile pasyw pomagał bezpośrednio w walce i o tym wiedział każdy kto przeczytał informacje w okienku, o tyle niewielu zdawało sobie sprawę, że charakter również jest istotną statystyką. W grze było kilka dodatkowych trybów jak chociażby pokazy, w których ta statystyka miała znaczenie, jednak najbardziej liczyło się zdobywanie doświadczenia. Niektóre pokemony zdobywały je szybciej, a inne wolniej ze względu na swoje „nature”. Wpływało to również często na ewolucję, gdyż część pokemonów mogła ewoluować tylko w momencie kiedy trener poświęcił im dostatecznie wiele czasu i nie chodziło tu o używanie glitcha z rare candy. Czasami ta statystyka również miała wpływ na walkę oraz chociażby wbicie kryta ze skilla, jednak aktualnie nie byli w grze. Jolteon istniał w realnym świecie, który nie był zerojedynkową grą. Jego dane zostały przepisane na formę elektrycznego psa, który bardzo lubił pieszczoty z rąk płci pięknej. Kaito zresztą zauważył taką dziwną tendencję, że zwierzęta zazwyczaj bardziej lubią kobiety niż mężczyzn i może wynikało to z tego jak bardzo emocjonalne one są, a dokładniej jak wiele emocji okazywały zwierzęciu.
Mógł przynajmniej odetchnąć z ulgą, że woźna go nie wyda nikomu. Nie mógł mieć pewności, że dotrzyma słowa ale naiwność robiła swoje i po prostu uznał to za pewnik. Mało mógł wiedzieć o ewentualnych planach kobiety, a raczej w jego kalkulacjach nie pojawiło się coś co wskazywałoby na jakieś jej korzyści jak słusznie zauważyła. Chociaż mogła to powiedzieć w inny sposób, by nie wywołać nerwowego tyknięcia brewki u chłopaka. Wystarczyło mu tylko raz pokazać gdzie co jest, by zapamiętał rozkład pomieszczeń oraz wszystko co znalazło się w zasięgu wzroku. Mógł nawet dostrzec kafelek, który był położony nierówno. Doprawdy gdyby był perfekcjonistą to jego życie stałoby się piekłem. Nieważne jak bardzo by tego pragnął, nie pozbyłby się z pamięci obrazu nierówno ułożonego kafelka jeśli oczywiście taki by dostrzegł.
W sumie obecna sytuacja mogła nawet przypominać te znane z opowieści innych uczniów posiadówki u znajomych, gdy ktoś zostawał na noc i dostawał jedynie koc oraz poduszkę. Znał to tylko z opowieści, bo nigdy go nie zapraszano na takowe. Czasami zdarzało się, że potrzebny był na jakieś projekty ale wtedy większość i tak wiedziała, by wysłać mu wytyczne na maila.
Kiedy Asilis spróbowała się podnieść, Kaito pogłaskał ostatni raz swojego żółtego przyjaciela po czym tamten rozbił się na piksele i po prostu zniknął. Zielonowłosy poczuł się troszkę zmęczony całym dniem oraz utrzymywaniem zwierzaka w tym świecie.
- O której Pani wstaje i czy mam rano zrobić śniadanie? – zapytał uśmiechając się uroczo do kobiety. W sumie nie potrafił niczego finezyjnego zrobić, ale omlet i jajecznicę dałby radę. Chociaż mógłby też zajrzeć na jakąś stronę kulinarną i zapamiętać przepis na coś, a następnie przygotować danie. Chciał się w ten sposób jakoś odwdzięczyć swojej gospodyni za gościnność i przetrzymywanie tego zielonowłosego darmozjada.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#12PisanieTemat: Re: Mieszkanie 307 na piętrze 3   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie 307 na piętrze 3
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gensou Koukou :: 

Miasto

 :: Osiedle mieszkalne
-